Polowanie w USA z krogulcem czarnołbistym | Sokolnictwo dla początkujących

Polowanie w USA z krogulcem czarnołbistym

Polowanie w środkowym USA z krogulcem czarnołbistym (Cooper’s Hawk)
Mike McDermott

Wraz z moim dobrym przyjacielem Tracy wybraliśmy się na sobotnie polowanie na przepiórki z naszymi dwoma krogulcami czarnołbistym. Mieszkamy na obszarze z mocno rozwiniętym rolnictwem, licznymi ugorami oraz niejednolitymi lasami. Przepióry wirginijskie są dominującym gatunkiem łownym na wyżej położonych terenach. Te wspaniałe ptaki trzymają się dość dobrze pod wystawiającym psem, wypłoszone wyskakują w impetem oraz lecą na dość znaczne odległości z dużą prędkością. Lokalnie są licznie występującym gatunkiem będącym idealną zwierzyną dla accipiterów.

Delikatnie zasunięcie rzemyków karnala na dziczku krogulca czarnołbistego, który w tym samym momencie niecierpliwie ścisnął szponami rękawicę. Przed nami trzy wyżły węgierskie błagalnym wzrokiem dawały do zrozumienia aby puścić je w pole. Dodatkowo nasz zespół miał na stanie także przepierzonego samczyka imprinta tego samego gatunku – ptak ten siedział na osobnym siedzisku. Tracy uzbrajał właśnie swoją samicę w dzwoneczki i nadajnik. Była to dość niedawno złapana samica, wyjęta z pułapki zaledwie miesiąc temu. Złapał ją przy użyciu gołębia oraz siatki dho-gazza w swoim ogródku (populacja tego drapieżnika w centralnych stanach USA jest w dość dobrym stanie). Ważyła dziś 420g i była gotowa do polowania. Mój samczyk latał w wadze nieco ponad 280g ale nie ustępował w chęci polowania samicy. W wieku trzech dni został wybrany z gniazda i uwarunkowany.

Spuściliśmy psy z otoków i udaliśmy się za nimi w łowisko. Sygnały wydawane ręką kierowały psy na rowy rozdzielające teren oraz szczególnie zarośnięte gęstymi chwastami skrawki terenu. Pierwsza stójka miała miejsce kilka chwil później. Zauważyliśmy jak pies dociąga powolnym krokiem w kierunku cienkiego podłużnego ugoru. Jedynym problemem był głośny pociąg towarowy przejeżdżający kilkaset metrów dalej. Tracy rozkapturzył swojego krogulca i ustawił się na pozycji do ataku. Naszym zamiarem było poczekać aż pociąg przejedzie ale niestety przepiór miał własny plan. Wystartował bardzo nisko i zanim krogulec zdążył opuścić rękawicę ten był już 20m dalej. Oczywiście nie mogło być inaczej i przepiór poleciał bezpośrednio w stronę przejeżdżającego pociągu. Szczęśliwie dziczki potrafią niejednokrotnie zaskoczyć ilością rozpraszających atrakcji jakie są w stanie tolerować.
Samica usiadła na gałęzi drzewa nad torami kolejowymi w okolicy, gdzie zapadł przepiór. Pociąg przejeżdżał przez całe 5 minut i dopiero po tym czasie udało się ptaka przywołać na rękawicę. Trzy psy wkrótce znalazły zwierzynę solidnie ją wystawiając. Tracy kierował się w stronę stójki by wypłoszyć potencjalną zdobycz, kiedy ta zrywając się znowu odleciała na ponad 20m nim krogulec zdążył wystartować, tym razem jednak przepiór nabrał prędkości a krogulec pogonił go kolejne 100m. Pobiegliśmy wzdłuż torów mając nadzieję, że jedna z naszych bursztynowych bestii wystawi przepióra zanim ten wycieknie. Tak się też stało w związku z czym Tracy znów wkroczył do akcji. Krogulec był tym razem bardzo skupiony i kukając głową wyciągnął się starając zarazem zobaczyć wszystko co przed nim się dzieje. Kiedy przepiór wyskoczył z ukrycia został natychmiast złapany kilkadziesiąt centymetrów nad ziemią. Kiedy drapieżnik piórował swoją ofiarę, my wspominaliśmy jak bardzo przypomina w stylu łowów swojego poprzednika nie będąc zbyt wyrafinowanym w atakach z rękawicy ale wyśmienitym w pogoni za wypłoszoną zwierzyną. Samica została zakapturzona i odniesiona do samochodu na siedzisko, a ja wziąłem na rękawicę swojego uwarunkowanego samczyka.
Następnym punktem było sprawdzenie wysokich zarośli kilka metrów od stalowych torów. Samczyk nerwowo poruszał głową kiedy ja stojąc za psem krzyknąłem by wypłoszyć zwierzynę. Z zarośli wyrwało się stadko 20 ptaków! Samczyk odruchowo bez przemyślenia ruszył w dół w kierunku najbliższego ptaka spadając w trawę z rozpostartymi skrzydłami. Zdobycz odebrałem mu podsuwając wabidło. Jednogramowy kawałek mięsa wydaję się być dobrym interesem w zamian za przepióra, w szczególności, kiedy ma się mózg wielkości oka.
Ruszyliśmy dalej za psami szukając kolejnej okazji do ataku. Tiercel był znów w trybie łowczym, stał na rękawicy wyprostowany oczekując z półotwartym dziobem i każdym kolejnym krokiem, czegoś co może się wydarzyć w każdej chwili. Niedługo czekał by nie poczuć się rozczarowanym. Jeden z psów przez przypadek wypłoszył kilka przepiórów Samczyk zerwał się z rękawicy i wytrwale gonił stopniowo nabierając wysokości. Przestał się wznosić po około 200m jednak pościg trwał aż do momentu kiedy opadając w dół zniknął nam z pola widzenia. Wraz z Tracym biegliśmy za ptakiem tak długo jak starczyło nam sił. Dzięki telemetrii znalazłem ptaka, a następnie przywołałem na rękawicę, po czym psy otrzymały polecenie spenetrowania niedalekich zarośli. Dzięki szybkiemu wystawieniu oraz wzorowemu wypłoszeniu przepiór został złapany szybko i skutecznie podczas startu. Samczyk w zasadzie wpadł w kryjówkę kuraka, z której ten usiłował wystartować. W wyniku tego na kolanach musiałem przedrzeć się przez chaszcze by go znaleźć. Tracy dodał mi odwagi w przedzieraniu się ogłaszając, ze kawałek dalej psy znowu mają stójkę! Po zlokalizowaniu krogulca zrobiłem szybką wymianę i ruszyliśmy dalej.
Pobiegliśmy wzdłuż torów do momentu aż zobaczyliśmy jak jeden z naszych bursztynowych psów wystawia coś w rowie porośniętym zaroślami. Cóż tu zrobić? Chaszcze były na tyle gęste, że szansa na czysty lot i atak były bliskie zera. Niemniej jednak zdecydowałem się okrążyć skupisko i przedrzeć się na dobrą stronę. Z odległości 6 metrów mogłem zobaczyć parę lecącą z pyska psa, który wpatrywał się w jeden konkretny punkt po lewej stronie. Wystawiająca suka spojrzała w bok na mnie i ptaka. Zbliżyliśmy się powoli. Kiedy byliśmy w odległości 3 metrów kilka przepiórów zaczęło wyciekać. Oczywiście taka taktyka spowodowała nagły atak krogulca, który wpadł w zarośla w tym samym momencie kiedy wszystkie pozostałe przepióry wyskoczyły z drugiej strony podrywając się do lotu. Zdarzyło się tak jakiś milion razy i znowu zadałem sobie pytanie czy ta latająca jaszczurka kiedyś to zrozumie? Oczywiście kolejnym manewrem samczyka było udanie się za zwierzyną w pościg (uwielbiam wytrwałość krogulców czarnołbistych). Ponieważ był weteranem takich sytuacji to najspokojniej jak zwykle wylądował nieopodal miejsca, gdzie zapadła zwierzyna. Po wyczerpującym biegu, zasapany i zdyszany podążaniem za sygnałem telemetrii odnalazłem samczyka. Tym razem jednak zaskoczył mnie jego widok – siedział na zdobyczy! Nakrywał się na niej siedząc tuż obok kępy traw. Być może przepiór usiłował jej dosięgnąć w złym momencie?
Po szczypcie wymiany handlowej zebraliśmy się na dalsze polowanie przez wysokie trawy graniczące ze ścierniskiem. Nagle wszystkie trzy psy pokazały stójkę, z czego dwa pierwsze stały twardo a trzeci im sekundował. Cóż to był za widok! Pies po lewej stronie wystawiał prężąc się z dumy. Jej kufa była skierowana w stronę niewidocznych molekuł odwiatru dolatującego do jej nozdrzy z pewnej odległości. Szczenię po prawej kierowało swój pysk w stronę najmniejszej z kęp. Zdecydowałem się na lepsze do ataku miejsce po prawej. Był to klasyczny atak, w którym przepiór wpadł w szpony drapieżnika po 10m. Ptak został nakarmiony do pełna, po czym udaliśmy się z powrotem do samochodów dyskutując o rzeczach, o których zwykle dyskutują sokolnicy. Pomimo, że polujemy z rodzimym gatunkiem na rodzimą zwierzynę, oboje zastanawialiśmy się jak to by było polować z europejskim krogulcem. Czyż to nie ciekawość prowadzi do piekła?
Korzystajcie z uroków sokolnictwa!
Mike