Polowanie pod pierzem | Sokolnictwo dla początkujących

Polowanie pod pierzem

Polowanie pod pierzem - Adam Dopierała i Rafał Kruk

Sokolnictwo to sztuka układania ptaków drapieżnych i polowania z nimi. Stanowi jedyną metodę łowów, która przetrwała niezmieniona od tysięcy lat. Broń ulegała ciągłym modyfikacjom, tymczasem w sokolnictwie od zawsze używa się tych samych gatunków ptaków, a ich szkolenie opiera się na dawnych zasadach. Niestety, wiedza w społeczeństwie na temat tej pięknej dziedziny łowów jest niewielka.
Artykuł autorstwa Adam Dopierały i Rafała Kruka udostępniony dzięki uprzejmości Braci Łowieckiej

Ustalenie momentu i miejsca narodzin sokolnictwa sprawia sporo problemów. Mimo bogatych i wielowiekowych tradycji sokolniczych w literaturze oraz zbiorach muzealnych pozostało bardzo mało tekstów i przedmiotów związanych bezpośrednio z dawnym sokolnictwem. Można jednak przyjąć, że było ono znane już prymitywnym ludom pierwotnym, m.in. nomadom, którzy do zdobycia zwierzyny lotnej używali ptaków drapieżnych. Najlepsze warunki do takiego rodzaju polowania panowały na rozległych, pełnych różnorodnych zwierząt stepach Azji. Wielu autorów uważa tę część świata za kolebkę sokolnictwa. Ta forma łowów jest tam stosowana nieprzerwanie aż do dzisiaj. historia sokolnictwa w Polsce W bogatej w rozmaite gatunki zwierzyny Polsce myślistwo stało na wysokim poziomie. Sokolnictwo ma tradycje sięgające kultur prasłowiańskich. Uważa się, że zostało przejęte od Tatarów i już od X w. na ogromną skalę uprawiano je na dworach książąt, a następnie królów polskich. Bolesław Chrobry, w opisach Galla Anonima przedstawiany jako miłośnik polowania z ptakami łowczymi, sprowadzał ptaszników z wielu krajów. Na dworach możnowładców utrzymywano sokolarnie, z których najsłynniejsze znajdowały się w Łowiczu, Niepołomicach, Miechowie i Płocku. Powstawały szkoły sokołów, w tym najbardziej znana w Grodnie. Polowanie z ptakami należało do ulubionych zajęć większości królów z dynastii Piastów, Jagiellonów, a następnie władców elekcyjnych. Było nie tylko męską dziedziną – Bona Sforza umiłowała łowy ze sprowadzonymi z Włoch sokołami, które sama karmiła i nosiła. Kiedy w XIV w. polowanie przestało stanowić przywilej panujących, sokolnictwem zaczęli się zajmować przedstawiciele rycerstwa, szlachty, a następnie zamożnego mieszczaństwa i ziemiaństwa. W sztuce układania sokołów w Europie przodowało wielu Polaków. Należy wymienić wojewodę poznańskiego Janusza Latalskiego, od którego sokoły nabywał cesarz Ferdynand I, a dwory panujących usilnie zabiegały o jego usługi. Rozległą wiedzę na temat sokolnictwa miał również Mateusz Cygański, autor doskonałego i do dziś źródłowego dzieła o rodzajach polowania z ptakami drapieżnymi pt. „Myślistwo ptasze”. Pierwsze wydanie książki, tłumaczonej nawet na język francuski, pochodzi z 1584 r. Stopniowy zanik polskiego sokolnictwa nastąpił w XVIII w. W czasach króla Stanisława Augusta Poniatowskiego utrzymywało się ono jeszcze tylko na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej. Początek XIX w. na skutek rozwoju polowania z bronią palną oraz znacznego zmniejszenia się populacji ptaków drapieżnych przyniósł zagładę tej dziedziny łowów. W pierwszej połowie XX w. jedynym znanym sokolnikiem był prof. August Gustaw Dehnel. W okresie międzywojennym układał on sokoły i z nimi polował, a w 1939 r. wydał książkę „O sztuce układania ptaków drapieżnych do łowów”, w której opisał m.in. swoje sokolnicze doświadczenia. Z początkiem lat 70. XX w. dzięki staraniom Zygmunta Pielowskiego, Czesława Sielickiego i Wacława Lesińskiego wzrosło zainteresowanie sokolnictwem. W 1972 r. Zarząd Główny PZŁ powołał do życia Sekcję Sokolniczą PZŁ „Gniazdo Sokolników” (obecnie nazwa brzmi Polski Klub Sokolników PZŁ „Gniazdo Sokolników”). Pierwszym sokolniczym został Zygmunt Pielowski, a siedziba sekcji znajdowała się w Stacji Badawczej PZŁ w Czempiniu. Głównym ośrodkiem szkoleniowym było zaś Technikum Leśne w Tucholi. Sokolnicy zrzeszeni w Gnieździe Sokolników corocznie spotykają się na walnym zebraniu oraz najważniejszej uroczystości sokolniczej, czyli międzynarodowych łowach z sokołami. Od 12 lat odbywają się one na ziemi świętokrzyskiej, a w 2018 r. zorganizowano ich jubileuszową, 45. edycję. W 2015 r. sokolnictwo jako żywa tradycja zostało wpisane na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego. W 2017 r. w Muzeum Zamoyskich w Kozłówce odbyła się wystawa „Chwal ćwik! Żywa tradycja sokolnictwa”, którą następnie przeniesiono do Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa w Warszawie. Inicjatorem i współorganizatorem tego wydarzenia obok Muzeum Zamoyskich było Gniazdo Sokolników. Na wystawie zgromadzono eksponaty związane z sokolnictwem wypożyczone z muzeów i prywatnych kolekcji z całego kraju. Ekspozycję w Kozłówce odwiedziło 21 tys. osób.

Sokolnik to myśliwy, członek PZŁ, który zdał egzamin sokolniczy PZŁ i otrzymał od ministra środowiska zezwolenie na wykonywanie polowania przy pomocy ptaka łowczego. Każdego sokolnika obowiązują wszystkie przepisy prawa dotyczące myśliwych i dodatkowo przyjęte przez NRŁ w 2017 r. zasady postępowania zawarte w zbiorze „Etyka sokolnicza”. Członkiem Polskiego Klubu Sokolników PZŁ zostaje się po ukończeniu rocznego stażu i zdaniu egzaminu praktycznego w czasie łowów. Obecnie klub liczy 150 osób. Ma swój regulamin oraz odznaczenia klubowe: złoty, srebrny i brązowy Karnal (karnal to kaptur dla sokoła). Należy do Międzynarodowego Stowarzyszenia na rzecz Sokolnictwa i Ochrony Ptaków Drapieżnych (IAF), którego jednym z wiceprezesów jest Polak Janusz Sielicki. układanie ptaków Zanim sokolnik rozpocznie układanie ptaka, musi się zaopatrzyć we właściwie niezmienione na przestrzeni wieków, charakterystyczne dla tej dziedziny łowów utensylia sokolnicze: rękawicę, torbę, wabidło, dzwonki i kaptur dla sokoła. Przed wiekami, a szczególnie w dawnej Persji, akcesoria sokolnicze zdobiono kamieniami szlachetnymi i złotem. Obecnie nie są one tak bogate – muszą się charakteryzować przede wszystkim niezawodnością oraz trwałością, a materiał używany do ich wyrobu ma zapewnić wygodę ptakowi i sokolnikowi. Przejaw nowoczesności we współczesnym sokolnictwie stanowi stosowanie urządzenia telemetrycznego, które służy do odnajdowania zagubionych osobników. Składa się ono z małego nadajnika noszonego przez ptaka oraz odbiornika z anteną kierunkową. Ptaki są trzymane w sokolarniach, czyli pomieszczeniach zapewniających im spokój w czasie spoczynku oraz osłaniających je przed wiatrem i deszczem. Mają dostęp do wody znajdującej się w specjalnych kuwetach. Poza sezonem w okresie pierzenia przebywają niespętane w wolierach dających możliwość przynajmniej krótkiego lotu. W sezonie polowań siedzą przywiązane pęcą na berłach i siedziskach.Układanie ptaka drapieżnego do łowów to długotrwały i czasochłonny proces, w efekcie którego zwierzę zaczyna współpracować z człowiekiem. Układ między sokolnikiem a jego ptakiem opiera się wyłącznie na nagradzaniu pożądanego zachowania sokoła. Nagrodę stanowi mięso. Ukaranie ptaka wywołuje u niego lęk i może sprawić, że przy najbliższej okazji wybierze on wolność, zamiast wrócić do właściciela. Etapy układania do łowów to:
1. ukrócenie – założenie ptakowi pęt i przyzwyczajanie go do przebywania na rękawicy;
2. unoszenie – stopniowe oswajanie ptaka z człowiekiem oraz otoczeniem przez częste noszenie go na rękawicy;
3. uwabienie – uczenie przylatywania do sokolnika na rękawicę lub na wabidło;
4. napuszczanie i polowanie – nauczenie i rozbudzenie umiejętności łapania różnych gatunków zwierzyny.

Ptak, z którym poluje sokolnik, jest nazywany ptakiem łowczym (ptak, na którego się poluje, to ptak łowny). We współczesnej Polsce w sokolnictwie używa się czterech gatunków rodzimych ptaków drapieżnych:
- orzeł przedni (poluje na zające, lisy, sarny);
- jastrząb gołębiarz (poluje na kaczki, bażanty, zające);
- sokół wędrowny (poluje na kaczki, bażanty, kuropatwy);
- raróg (poluje na kaczki, bażanty, zające).
Coraz częściej na rękawicy polskiego sokolnika widuje się gatunki spoza granic naszego kraju, np. białozory, rarogi górskie czy myszołowce (zwane jastrzębiami Harrisa). W Polsce do celów sokolniczych mogą być używane tylko ptaki pochodzące z zamkniętej hodowli wolierowej. Ze względu na sposób polowania drapieżniki zostały podzielone przez sokolników na ptaki niskiego lotu (orzeł i jastrząb), które w trakcie łowów lecą nisko nad ziemią, a ich lot jest bardzo szybki, lecz na krótką odległość, oraz ptaki wysokiego lotu (sokoły), które polują z dużej wysokości, w locie pikującym w czasie ataku osiągają duże prędkości (sokół wędrowny ok. 300 km/h), a jednocześnie ich pościg za upatrzoną ofiarą może być długi i daleki. Nieocenioną rolę w łowach z ptakami odgrywa pies podsokoli. Jego zadanie to odnalezienie zwierzyny, a następnie wskazanie sokolnikowi i ptakowi miejsca jej przebywania. Kiedy człowiek i ptak są gotowi do polowania, pies na sygnał myśliwego wypłasza zwierzę. Ptak łowczy bardzo szybko kojarzy, że tam, gdzie się znajduje pies, zaraz pojawi się zwierzyna, dlatego w czasie polowania pilnuje głównie czworonoga. Sokolnik mający zgraną parę złożoną z ptaka i psa jest tylko biernym obserwatorem łowów. W sokolnictwie wykorzystuje się przede wszystkim różne rasy wyżłów: wyżły niemieckie długo-, szorstko- i krótkowłose, setery oraz pointery.
W związku z wrodzonymi zdolnościami poszczególnych gatunków ptaków łowczych polowanie odbywa się na kilka sposobów:
- zpolowanie na czatach – sokół w powietrzu na dużej wysokości oczekuje na wypłoszoną przez psa podsokolego lub sokolnika zwierzynę, po czym w locie pikującym próbuje ją złapać;
- zpolowanie z rękawicy – najczęściej jastrząb lub orzeł (a w krajach arabskich poluje się tak z dużymi sokołami) zrywa się z rękawicy i próbuje pochwycić wypłoszoną zwierzynę;
- zpolowanie z lotu towarzyszącego – polega na tym, że odpowiednio ułożony ptak (zazwyczaj jastrząb) w swobodnym locie, przelatując z drzewa na drzewo, towarzyszy w łowisku sokolnikowi oraz jego psu i czeka na wypłoszoną przez nich zwierzynę.

Wiedza sokolnicza we współczesnym świecie jest wykorzystywana również do zadań niezwiązanych bezpośrednio z łowiectwem. Umiejętność rozmnażania ptaków drapieżnych w niewoli leży u podstaw programu reintrodukcji sokoła wędrownego. Dzięki sokolnikom odbudowuje się dzika krajowa populacja tego gatunku. Od 1990 r. polscy sokolnicy wypuścili na wolność 1000 sokołów. W 2018 r. w warunkach naturalnych przyszło na świat 70 osobników. Ułożone za pomocą metod sokolniczych ptaki drapieżne ochraniają większość lotnisk cywilnych i wojskowych. Dzięki nim samoloty startują i lądują bez ryzyka zderzenia z dzikimi ptakami. Sokoły strzegą też sadów, plantacji oraz magazynów produktów rolnych przed obecnością niepożądanych skrzydlatych intruzów. Są więc sprzymierzeńcami polskich rolników. Sokolnicy prowadzą ponadto ośrodki rehabilitacji ptaków drapieżnych. Zdaniem znakomitych historyków i teoretyków łowiectwa sokolnictwo to najszlachetniejsza forma łowów. Do ich wykonywania konieczne są znacznie większe umiejętności niż w przypadku polowania z bronią. Ogromną rolę odgrywa niepowtarzalny, partnerski stosunek między człowiekiem a zwierzęciem. Dla sokolnika liczy się przede wszystkim satysfakcja z samego polowania, mniejsze znaczenie ma zaś dla niego wielkość pokotu. Ponadto nie każdy atak ptaka kończy się złowieniem zwierzęcia, uprawianie tej formy łowów wiąże się więc z oszczędnym gospodarowaniem populacją zwierzyny drobnej w łowisku. Jak w swojej książce pisał prof. Zygmunt Pielowski, w sokolnictwie liczą się emocje myśliwskie związane z aktywnym śledzeniem, ba, uczestnictwem w cudownym przyrodniczym zdarzeniu, jakim jest pełen ekspresji atak ptaka drapieżnego. Mimo to sporo myśliwych polujących z bronią uważa, że sokolnik w łowisku spowoduje wyginięcie zwierzyny drobnej. W konsekwencji takiego błędnego przekonania wielu sokolników ma problem z uzyskaniem członkostwa w kole łowieckim i nie może polować. Niestety, pozbawia się ich również szans na trenowanie swojego ptaka łowczego np. w obwodzie, na którego terenie mieszkają. Tymczasem warto pamiętać, że trening sokoła nie jest polowaniem i według opinii prawnej ZG PZŁ nie wymaga zgody dzierżawcy obwodu. Prośba sokolnika o takie pozwolenie skierowana do zarządu koła to jedynie świadectwo dobrego wychowania i kultury osobistej danej osoby. Przy podejmowaniu decyzji o przyjęciu sokolnika do koła myśliwi zapominają również, że sokolnictwo ociepla wizerunek łowiectwa. Dowodem pozytywnego odbioru tego sposobu polowania są tłumy ludzi odwiedzające stoiska sokolnicze na wszystkich imprezach, niekoniecznie łowieckich. W dodatku – co ma znaczenie dla przyszłości łowiectwa – przeważająca część odwiedzających to młodzież i dzieci. Przykro, że o myśliwych polujących z ptakami sporo kolegów przypomina sobie tylko w trakcie organizacji hubertusów, festynów itp. Wtedy zarządy kół nie liczą się z kosztami i organizują pokazy sokolnicze. Czy jednak nie lepiej, by w kole był sokolnik, który z radością opowie o polowaniach pod pierzem i pokaże ptaki łowcze? W obronie polskiego łowiectwa często wspomina się o tradycji. Sokolnictwo to żywa tradycja i aby się z nią spotkać, nie trzeba jechać do muzeum – wystarczy zadbać o nią we własnym otoczeniu i przyjąć do koła wspaniałego towarzysza łowów z doskonale ułożonym ptakiem łowczym i psem podsokolim.