Początki początkującego sokolnika | Sokolnictwo dla początkujących

Początki początkującego sokolnika

Do napisania tych kilku słów, a w zasadzie małego podsumowania jak obecnie zacząć przygodę z sokolnictwem natchnęła mnie ostatnia historia jaka wydarzyła się całkiem niedawno. Ponieważ już ładnych kilka lat staram się pomagać osobom zaczynającym przygodę z tym jakże niezwykłym zajęciem muszę przyznać, że ostatnie wydarzenia były może nie tyle co zaskakujące ale jednak nie napawające optymizmem w kontekście pomocy przez tzw "bardziej doświadczonych". Choć pociesza fakt, że dotyczy to niewielkiej ilości osób, które nie do końca rozumieją dylematy osób początkujących.

Żyjemy w czasach, które dość mocno odbiegają od okresu, w którym z powodu braku dostępu do źródeł czy też obecnego w naszym aktualnym życiu internetu ciężko było zdobyć czy to ptaka (którego niejednokrotnie pozyskiwano z przyrody przed wejście przepisów chroniących ptaki drapieżne) czy akcesoria czy nawet podstawową wiedzę jak rozpocząć. Sprowadzało się to do sytuacji, w której konieczne było znalezienie "dojścia" do praktykującego sokolnika i uczenia się od niego niejednokrotnie powielając czasami niedobre i błędne schematy. Oczywiście nie tylko błędy ale również i bardzo dobre i praktyczne rozwiązania były powielane. Z pewnym niepokojem muszę przyznać, że nadal występuje grupa sokolników, która uważa taki sposób nauki za jedyny i słuszny. Dlaczego to ciężko powiedzieć jednak w świecie coraz bardziej zdominowanym przez millenialsów, którzy zamiast urobić się po łokcie wolą znaleźć obejście problemu i rozwiązać go inaczej niż "ciężką orką na ugorze" takie podejście coraz bardziej zaczyna przypominać muzealny zabytek.

Niektóre osoby w trosce o dobro "sokolnictwa" uważają, że jedyna słuszna droga to zabronić posiadania ptaków wszystkim ludziom, a następnie wydzielać zezwolenia tylko tym, którzy przedrą się przez zasieki wielotygodniowych kursów, egzaminów itp utrudnień. Przecież tylko w ten sposób uda się wyselekcjonować najlepszych kandydatów i naprawdę oddane sprawie osoby. Zapominają tylko, że ów dokładnie selekcjonowane towarzystwo ( a jak pamiętamy w historii ludzkości idealne społeczeństwa istniały - ba nawet w naszym kraju był taki okres idealnego "folwarku zwierzęcego") podlega takim samym prawom jak każda grupa społeczna tzn. będą w niej ludzie którzy się absolutnie nadają jak i tacy, którzy wybitni nie będą oraz tacy, którzy nie powinni się nawet zbliżać do ptaków. Przecież to właśnie tak mocno podkreślana i chroniona obecnie bioróżnorodność czyni każdy ekosystem stabilniejszym i odporniejszym.
Najbardziej zaskakujące dla mnie jest to, że osoby z danej branży usiłują narzucać same na siebie ograniczenia co przecież stanowi jedno z gorszych posunięć. Nie brakuje przecież w obecnych czasach postulujących o takie ograniczenia wszelkiej maści przeciwników łowiectwa, czy ogólnie użytkowania zwierząt - powszechnie zwanych "bambinistami" lub "pseudo-ekologami". Osoby te podszyte brakiem podstawowej wiedzy w zakresie ochrony przyrody oraz kipiące empatią podsycaną zmanipulowanymi obrazami najchętniej przewróciłby do góry nogami cały łańcuch pokarmowy i to co przyroda wypracowała przez miliony lat tylko dlatego że tak im się wydaje. Tego typu zachowanie jest przecież niczym innym jak pomaganiem takim osobom do narzucania kolejnych ograniczeń, bo przecież skoro udało się przeforsować jedno ograniczenie to koniecznie trzeba wytyczyć kolejne aż w końcu doprowadzimy do likwidacji całej branży. Nie chcę tutaj być źle zrozumiany - nie jestem za absolutnym brakiem regulacji jednak w sytuacji, w której Polska jest jednym z czołowych krajów w tworzeniu "zawodów regulowanych" i jest (a przynajmniej była) za to piętnowana myślę, że próba ograniczania czy to zawodowego sokolnictwa czy nawet rekreacyjnego jest głębokim niezrozumieniem tematu.

Bardzo wiele osób zapomina o tym jak same zaczynały popełniając błędy, które były poprawiane czy to przez osobę będącą mentorem danego początkującego czy to przez doświadczanie i samodzielną analizę. Taki proces nazywa się uczeniem i jest powszechny w świecie przyrody choć zdaje się, że niestety ludzie czasami się na niego usiłują uodpornić. Efekty nauki zależą nie tylko od osoby, która występuje w roli mentora ale przede wszystkich od chęci jak i możliwości osoby uczącej się. Dlatego na drogach spotkać możemy dobrych i słabych kierowców - czy dlatego że ktoś słabo prowadzi powinien mieć odebrane prawo jazdy? A w zasadzie jak określić to czy ktoś jest jeszcze słabym, czy może już dobrym kierowcą? Przecież test nie odda sytuacji jakie kierowca może spotkać na drodze w przeróżnych warunkach - a co z osobami które jeżdżą słabo a uważają się za dobrych kierowców? Można takich pytań generować jeszcze wiele i pokazują one złożoność tematu w zasadzie w każdej grupie - niezależnie czy mówimy o sokolnikach czy o kierowcach.

Jak więc dbać o dobro sokolnictwa vel bezpieczeństwo na drodze? Przede wszystkim starać się robić to co się robi jak najlepiej - wyciągać wnioski i poprawiać błędy ale przede wszystkim na pewno się nie poddawać. Wiele osób nie próbuje nawet zacząć zakładając, że jest to dla nich za trudne. I nie chcę takich osób przekonywać, że się mylą bo takie podejście świadczy o olbrzymiej mądrości. Sokolnictwo jest bardzo specyficznym zajęciem niejednokrotnie zmieniającym cały styl życia jaki się miało wcześniej - życie zaczyna obracać się wokół sezonu pierzenia, łowieckiego czy też hodowlanego. Dlatego podjęcie decyzji o tym czy zacząć musi być poprzedzone solidną analizą swoich możliwości i czasu. Niemniej jeśli jednak się zdecydujecie to zachęcam aby wytrwać w tym postanowieniu ponieważ nie ma nic piękniejszego niż własnoręcznie ułożony ptak.

Jako osoby początkujące pamiętajcie, że doświadczeni sokolnicy nie zawsze będą mieli wam ochotę pomóc - powodów jest kilka np: traktują to jako coś bardzo osobistego i nie chcą towarzystwa w łowisku lub prowadzą działalność w tym zakresie i boją się "konkurencji". Dlatego również w sokolnictwie życie początkującego nie jest łatwe - tym bardziej że pojawianie się nowych osób prowadzi do pojawiania się zmian, których jak większość ludzi sokolnicy zapewne też nie są miłośnikami. Na pewno prościej będzie wkupić się w łaski potencjalnego mentora nie prezentując postawy "naucz mnie bo chcę wiedzieć" ale zadając rzeczowe i przemyślane pytania ukazujące że pewien stopień wiedzy już macie.

Pamiętajcie, że jeśli macie otwarte umysły i chcecie się nauczyć to trafiliście w miejsce gdzie możecie tego dokonać - to czy się uda zależy już w większości od was. Co więcej nauka jest procesem ciągłym i nie warto zamykać się na rozwiązania inne niż te które znacie. Dodatkowo macie naprawdę znakomite wsparcie w postaci kilku publikacji dostępnych na polskim rynku, a jeśli znacie angielski to w zasadzie zasoby wiedzy są nieograniczone. Do tego globalizacja przyczyniła się do łatwiejszego dostępu do akcesoriów a nawet i ptaków.

Pamiętajcie jednak, że pytanie gdzie i za ile kupić ptaka NIE JEST tym, które powinniście zadać jako pierwsze. Powodzenia!
Adam Mroczek