Pierwszy Krajowy Konkurs Latawcowy
Pierwszy Krajowy Konkurs Latawcowy
Na stronie Gniazda Sokolników zamieszczone zostały komunikaty (program i regulamin) na temat Pierwszego Krajowego Konkursu Latawcowego. Zapraszamy wszystkich chętnych niezależnie od tego czy należą do Gniazda cz też nie. Szczegóły w komunikatach:
http://www.gniazdosokolnikow.pl/programlatawce.pdf
http://www.gniazdosokolnikow.pl/regulaminlatawce.pdf
http://www.gniazdosokolnikow.pl/programlatawce.pdf
http://www.gniazdosokolnikow.pl/regulaminlatawce.pdf
-
ZaP
- sokolnik
- Posty: 832
- Rejestracja: wt sie 23, 2005 8:12 am
- Lokalizacja: Ostrów Mazowiecka
- Kontakt:
czemu czas jest zatrzymywany po dolocie a nie po zejściu ptaka z wabidłem na ziemie?
W Opocnie na takich zawodach czas łapany jest na ziemi, a wysokość nie jest mierzona długością linki a dalmierzem laserowym - dzieki temu mamy prawdziwą wysokość nad ziemią - bo przecież każdy latawiec inaczej "stoi"
ZaP
W Opocnie na takich zawodach czas łapany jest na ziemi, a wysokość nie jest mierzona długością linki a dalmierzem laserowym - dzieki temu mamy prawdziwą wysokość nad ziemią - bo przecież każdy latawiec inaczej "stoi"
ZaP
-
K. Knitter
- początkujący
- Posty: 75
- Rejestracja: czw kwie 19, 2007 9:42 pm
- Lokalizacja: KOSZALIN-GDYNIA
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
Jest coś takiego jak historia, jedni uczestniczą w wydarzeniach, inni o nich czytają lub słyszą. W 2003 roku niewiele osób stosowało ten sposób treningu ptaków. Zapraszaliśmy wszystkich, ale z braku odzewu uczestniczyły tylko ptaki z Tucholi. Można tez stwiedzić, że z powyzszego powodu ogólnopolski "nie wypalił".
Nie zmienia to faktu, ze pierwszy na wspólnych spotkaniach loty do latawca pokazywał Grzegorz Dzik, a pierwsze próby zorganizowania współnego latania do latawca odbyły się w Tucholi.
Nie zmienia to faktu, ze pierwszy na wspólnych spotkaniach loty do latawca pokazywał Grzegorz Dzik, a pierwsze próby zorganizowania współnego latania do latawca odbyły się w Tucholi.
jakby na to nie patrzeć to Gniazdo organizuje taki konkurs po raz pierwszy stąd w nazwie "pierwszy"...Nowogrodzki pisze:Jest coś takiego jak historia, jedni uczestniczą w wydarzeniach, inni o nich czytają lub słyszą. W 2003 roku niewiele osób stosowało ten sposób treningu ptaków. Zapraszaliśmy wszystkich, ale z braku odzewu uczestniczyły tylko ptaki z Tucholi. Można tez stwiedzić, że z powyzszego powodu ogólnopolski "nie wypalił".
Nie zmienia to faktu, ze pierwszy na wspólnych spotkaniach loty do latawca pokazywał Grzegorz Dzik, a pierwsze próby zorganizowania współnego latania do latawca odbyły się w Tucholi.
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
jakby na to nie patrzeć ... Gniazdo organizuje taki konkurs po raz pierwszy stąd w nazwie "pierwszy"...garbus2 pisze:jakby na to nie patrzeć to Gniazdo organizuje taki konkurs po raz pierwszy stąd w nazwie "pierwszy"...
i tu się w pełni zgadam.
Zobacz, taka mała gra słów
I dajmy temu spokój, zawsze się zastanawiam, czy reagować w sytuacji gdy moja wiedza na temat czasu przeszłego różni się od innych. Z jednej strony to takie "małe" , ale z drugiej strony, jeśli istnieje coś takiego jak prawda historyczna, to reagować czy nie? Parę lat temu słyszałem w formie negatywnej wyrażaną lekceważącą opinie na temat sokolnictwa w Tucholi " ...oni to tak tylko do latawca latają". Koniec cytatu.
I jak się czasy zmieniły. Dziś latanie do latawca to nie wstyd.
no tak odwieczne pytanie - lustrować czy nie lustrowaćNowogrodzki pisze: I dajmy temu spokój, zawsze się zastanawiam, czy reagować w sytuacji gdy moja wiedza na temat czasu przeszłego różni się od innych. Z jednej strony to takie "małe" , ale z drugiej strony, jeśli istnieje coś takiego jak prawda historyczna, to reagować czy nie? Parę lat temu słyszałem w formie negatywnej wyrażaną lekceważącą opinie na temat sokolnictwa w Tucholi " ...oni to tak tylko do latawca latają". Koniec cytatu.
I jak się czasy zmieniły. Dziś latanie do latawca to nie wstyd.
Osobiście jakoś nigdy nie uważałem latania do latawca za wstyd i nie tu było sedno problemu. Podejrzewam ze bardziej chodziło o fakt ze na lataniu do latawca się kończyło a przecież jest to środek a nie cel sam w sobie?
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
To nie lustracja tylko trzymanie się prawdygarbus2 pisze:no tak odwieczne pytanie - lustrować czy nie lustrować
Niestety, tak często argumentują ludzie, dla których historia jest niewygodna. Zobacz, która opcja polityczna chętnie apeluje na skupieniu się na teraźniejszości i nie wracania do tego, co było. Brak znajomości historii powoduje często naszą społeczną "kurzą" pamięć i dlatego tak łatwo dajemy sie łapać na piękne frazesy.garbus2 pisze:Historia ważna rzecz ale czyż nie lepiej skupić się na teraźniejszości?
Skupiajmy się na teraźniejszości, nie zapominając o historii.
A jak mogło być inaczej, skoro w Tucholi sokolniczą uczniowie nieposiadający uprawnień do polowania? Czy nie polowanie z ptakami, bo polowanie w tym przypadku byłoby kłusownictwem, mam traktować, jako zarzut? Wiemy, jaka była droga dochodzenia do uregulowań prawnych i teraz, jak sytuacja jest w miarę czytelna, dla kogoś nieposiadającego uprawnień do polowania loty do wabidła lub latawca są jedyną formą dostarczenia ruchu ptakowi. Sokolarnia w szkole to nie tylko szkoła ptaków, ale to przede wszystkim miejsce szkolenia sokolników, a nauka przestrzegania prawa to jeden z podstawowych obowiązków szkoły w cywilizowanym społeczeństwie.garbus2 pisze:Osobiście jakoś nigdy nie uważałem latania do latawca za wstyd i nie tu było sedno problemu. Podejrzewam ze bardziej chodziło o fakt ze na lataniu do latawca się kończyło a przecież jest to środek a nie cel sam w sobie?
A tak na marginesie. Zauważyłeś może jak często ludzie odcinają się od swoich "korzeni" chcąc tworzyć coś nowego, najchętniej na własne konto, tak jakby historia zaczynała się od nich?
- jarek
- młodszy sokolnik
- Posty: 230
- Rejestracja: pt lut 18, 2005 2:26 pm
- Lokalizacja: Podebłocie
- Kontakt:
Racja, to w Tucholi odbyły się pierwsze próby zorganizowania konkursu lotów do latawca. Ale jeśli mnie pamięć nie myli (a może tak być, więc jeśli się mylę z góry przepraszam), to latało wtedy dwa albo trzy ptaki. To mniej więcej tak, jakbym ja zaprosił do Podzamcza sokolników z całej Polski i z zagranicy, nie przyjechałby nikt, a ja puściłbym moje sokoły do latawca i powiedział, że Burza wygrała "Pierwszy Międzynarodowy Konkurs Lotów do Latawca", a Piorun zajął zaszczytne, drugie miejsce...Nowogrodzki pisze:Niestety, tak często argumentują ludzie, dla których historia jest niewygodna. Zobacz, która opcja polityczna chętnie apeluje na skupieniu się na teraźniejszości i nie wracania do tego, co było. Brak znajomości historii powoduje często naszą społeczną "kurzą" pamięć i dlatego tak łatwo dajemy sie łapać na piękne frazesy.
Skupiajmy się na teraźniejszości, nie zapominając o historii.
Jestem i byłem zawsze zwolennikiem tego typu imprez, ale szczerze mówiąc (i nie odcinając się od korzeni) uważam, że próba zorganizowania konkursu w Tucholi była nieudana. Zostawmy już przyczyny tego stanu rzeczy, może po prostu sokolnicy w Polsce jeszcze wtedy nie dorośli do takiego sposobu "latania". Tym bardziej trzymam więc kciuki za konkurs w Czempiniu. I choć nie jestem jego organizatorem, zachęcam do wzięcia w nim udziału. Myślę, że warto się spotkać i popatrzeć jak latają ptaki. A czy się uda, czy może powtórzy się sytuacja z Tucholi, czas pokaże.
Ostatecznie są wybory Miss Polonia i konkurencyjne Miss Polski. Może być więc "Krajowy Konkurs Latawcowy" i "Konkurs Lotów Sokołów do Latawca". Tylko czy od przybytku głowa nie boli
Jak zwał tak zwał. Nie zaprzeczam i nigdy nie zaprzeczałem ze w Tucholi taki konkurs był. Tylko roztrzasanie tego czy prawidłowo nazwano gniazdowy konkurs pierwszym czy nie i tak nic nie zmieni - dla Gniazda jest to pierwszy. Po co dalej ciagnąc tą akademicką dyskusje?Nowogrodzki pisze: To nie lustracja tylko trzymanie się prawdy
Zgadzam się - moze niedopowiedzenie z mojej strony. Ale teraźniejszośc i tak jest ważniejsza od historii bo w tej można jeszcze coś zmienić.Nowogrodzki pisze: Skupiajmy się na teraźniejszości, nie zapominając o historii.
Ja bedac w 4 klasie technikum mialem juz uprawnienia myśliwskie, nie wiem jak teraz z wiekiem u konczacych technikum czy tez cos stworzonego po reformie na jego kształt. A z tego co wiem to w Tucholi jest conajmniej jeden sokolnik z uprawnieniami więc czemu by nie polować raz na jakiś czas choćby z jednym ptakiem? W żadnym wypadku nie jest to zarzut przynajmniej z mojej strony - po prostu obserwacja tego co się słyszy. Co do lotów na wabidło/latawiec już tu kiedyś była dyskusja czy nie należy tego przypadkiem traktować jako polowanie - jak zwykle granica jest płynna. Co do nauki przestrzegania prawa zgadzam się z jednym wyjątkiem - z głupim prawem trzeba walczyć i zmieniać je na mądre a nie go przestrzegać.Nowogrodzki pisze: A jak mogło być inaczej, skoro w Tucholi sokolniczą uczniowie nieposiadający uprawnień do polowania? Czy nie polowanie z ptakami, bo polowanie w tym przypadku byłoby kłusownictwem, mam traktować, jako zarzut? Wiemy, jaka była droga dochodzenia do uregulowań prawnych i teraz, jak sytuacja jest w miarę czytelna, dla kogoś nieposiadającego uprawnień do polowania loty do wabidła lub latawca są jedyną formą dostarczenia ruchu ptakowi. Sokolarnia w szkole to nie tylko szkoła ptaków, ale to przede wszystkim miejsce szkolenia sokolników, a nauka przestrzegania prawa to jeden z podstawowych obowiązków szkoły w cywilizowanym społeczeństwie.
tu moglbym zacytowac powyzsze przemyślenie i zapytać "czy mam to traktować jako zarzut?" Ujme to tak ze wszystko co robie w pewnej czesci jest oczywiscie podyktowane prywatnym interesem poniewaz jako sokolnik chcialbym miec prawo legalnie polowac i trzymac ptaki niemniej poniewaz jestem w klubie ludzi ktorzy maja podobne prywatne cele jak ja to z przyjemnoscia swoje dzialania rozciagam na innych i sluze pomoca oraz porada jesli ktokolwiek zapyta czemu chyba tu sie nie zaprzeczy? Nie mam ambicji tworzyc czegos nowego od podstaw - wole pomoc doskonalic to co jest zamiast zakladac kolejna organizacje (prosze tego nie odnosic w zadnym wypadku do Zakonu) a jesli sie nie spisze wowczas wszyscy jasno to ocenią.Nowogrodzki pisze: A tak na marginesie. Zauważyłeś może jak często ludzie odcinają się od swoich "korzeni" chcąc tworzyć coś nowego, najchętniej na własne konto, tak jakby historia zaczynała się od nich?
A mnie cała ta dyskusja zwyczajnie drażni. Czy raz wreszcie nie można się pogodzić i zrobić dwóch konkursów - jeden teraz Gniazdo a drugi na koniec sezonu Zakon? JAKIE ZNACZENIE MA TA PRZEKLĘTA "JEDYNKA" w nazwie?! Ważne jest chyba, żeby się spotkać, wymienić doświadczenia i uwagi i popatrzeć na lot naszych podopiecznych. Brałem udział w PIERWSZYM konkursie zakonowym, wezmę udział w PIERWSZYM gniazdowym i to jest dla mnie ważne a nie nazwa. Jestem członkiem obydwu tych organizacji i nie chcę brać udziału w żadnym głupim wyścigu na numerki.