Strona 1 z 1
zgubiony gołębiarz
: wt lip 03, 2007 1:54 pm
autor: ZaP
wczoraj zgubilem samca gołębiarza - pierwsze pióro nr obrączki - PL- JZ 15
marne szanse, ze sie znajdzie - ale może ktoś kiedyś to prosze o kontakt
600 378 557
piotrek
: wt lip 03, 2007 8:54 pm
autor: ZaP
NIEAKTUALNE !! jest spowrotem

: śr lip 04, 2007 8:31 pm
autor: andrzejek
...
: śr lip 04, 2007 8:47 pm
autor: iskra
Jeśli chodzi o ten przypadek to chyba konkretnie napisane jest:pierwsze pióro
to co tu pierzyć ? Z tego co mi było do tej pory było wiadome to ptaki sie pierzą raz do roku a nie co 15 minut
A może jakieś dokładne info na temat znalezienia zguby?
To może pomóc innym w takich przypadkach
: śr lip 04, 2007 9:01 pm
autor: andrzejek
...
: śr lip 04, 2007 9:20 pm
autor: garbus2
andrzejek pisze:Wybacz, ale mamy początek Lipca, pierwsze pióro - ptak tego roczny kto z takim ptakiem " lata " kto go ułożył ( jeśli jest to możliwe )- jakieś totalne nieporozumienie.
Pozdrawiam
tu bym sie nie zgodził do końca - bo w tej chwili juz mamy ptaki na wolnych petach wiec nie widze tu nic niezwyklego...
: śr lip 04, 2007 9:35 pm
autor: andrzejek
...
: śr lip 04, 2007 10:13 pm
autor: irek
Witam.
andrzejek pisze:Jestem gotów aby mnie ktoś przekonał jak można ułożyć jastrzębia z tego rocznego lęgu na początku Lipca, uwzględniając wszystkie etapy układania. Kiedy ten ptak " wysechł ", kiedy było "napuszczanie"
Jest to jak najbardziej możliwe, szczególnie jeżeli mamy gniazdownika i był na oblocie, wtedy nawet nie trzeba go uwabiać z dłużcem - uwabienie przebiega w trakcie oblotu, po 2 tygodniach od rozpoczecia oblotu ptak już lata na "wolnych" pętach, po trzech już można zacząć uczyć go polować. A nawet bez oblatywania ptaka 3-4 tygodnie to jest wystarczający czas na wolny lot podopiecznego.
Z tego co się orientuję, pierwsze jastrzębie "wyschły" już na przełomie maja i czerwca. Więc w czym problem!?
Pozdrawiam
Irek
: śr lip 04, 2007 10:30 pm
autor: andrzejek
...
: czw lip 05, 2007 6:09 am
autor: ZaP
Jest tak jak pisze @admin i @Irek !!
Jest to młody samiec gołebiarza po oblocie. Ręcznie karmiony od 2giego dnia - imprint znaczy. Na oblocie latał do ręki, przywiozłem go do siebie i już 2giego dnia był na wolnych pętach i latał do rękawicy. Zgubienie to przypadek bo ptak rozskubał sobie przedłużacz, ja akurat budowałem obok woliere dla pójdźki. NIe było by tragedii gdyby nie to, że luzem u mnie latają 2 myszołowy wykarmione w tym roku i zrobiła się małą zadyma. Po ok godzinie dołączyły jescze jaskółki które zaczować gołebiarza - uciekł do lasu i mimo 2 dzwonków słuch po nim zaginął. Następnego dnia 5 km po lesie z wabidlem bez efektu. Za to wieczorem niespodzianka - oblatuje pójdźke i słysze znajomy krzyk, gwizd paszczowo taki do jakiego był układany, po 6 gwiździe ptak wylądował na woleirze z pustułkami, kurczak na rękawicy i ptak grzecznie wszedł

Nadmieniam, że stało się to w poniedziałek a ptak u mnie był od czwartku

także jest ewidentny przypadek jastrzębia pocztowego z podwórka uciekł, na podwórko wrócił
ZaP
: czw lip 05, 2007 5:39 pm
autor: iskra
Faktycznie gołębiarz pocztowy
To może niedługo komunikaty zarządu "Gniazda" będą przesyłane w ten sposób?
A co do sprzeczki o loty z tegorocznymi gołębiarzami to ja też nie widzę tu nic dziwnego
W zasadzie teraz tegoroczne ptaki to jedyne które spotykamy nad rękawicą sokolników bo reszta albo nie jest puszczana albo spokojnie wypierza sie w wolierach
Ale cóż jeśli sie mylę to poprawcie mnie