Wady i problemy

Tematy ogólne związane z sokolnictwem.
AG
żółtodziób
Posty: 49
Rejestracja: czw gru 30, 2010 1:06 pm
Lokalizacja: Tumidaj

Wady i problemy

Post autor: AG »

Z tego co pamiętam być może mnie poprawcie jeśli się mylę .. Ale.. Nie był przerabiany temat.. Problemów i minusów związanych z sokolnictwem.. Jeśli możecie przedstawcie swoje problemy, to czego nie lubicie robić a musicie bo wiąże się z sokolnictwem. Za pewnie zgasi to zapał wielu osób lecz myślę że im wcześniej tym lepiej obejdzie się bez problemowo. Mówimy że to zabiera czas.. Jest to obowiązek itp.. Ale co radzicie np i przed czym uprzedzacie nowicjuszy.
Man na myśli np. Obrzydzenie przed żywym mięsem a w późniejszych fazach np Patroszenie bażantów zająców i tak dalej..
Oraz np jak często zdarzają się ataki ptaków na ludzi..
(czy możliwym jest to żeby ptak mógł sie rzucić na nas? Lub co gorsza na dziecko np Roczne?) <-- To już troszkę dotyczy to pytanie mnie. Wiem ten temat był omawiany że mogą dokładnie uszkodzić dłonie ręce twarz ale czy można to rozwinąć? I opisać przyczyny? Lub jak unikać takich sytuacji?
Reasumując czego można się obawiać i co odstrasza nas napiszcie co i dlaczego może jakaś anegdotka ?
PS. Nie chodzi tu o mnie bo jedynym co do tej pory mnie obrzydziło To Sarkocystoza u kaczek.. Lecz nie tylko tyle obrzydziło co i zaciekawiło.. Aczkolwiek myślę że to zdjęcie może być czymś co daje do myślenia że sokolnictwo nie jest dla każdego.. Pozdrawiam :)
polikarp
młodszy sokolnik
Posty: 284
Rejestracja: pt mar 09, 2007 8:11 pm
Lokalizacja: pomorze

Post autor: polikarp »

Z dziećmi to może być na prawdę problem, bo moja mała(2l) pcha się do sokoła i jak ją tylko spuszczę z oka to robi "aja" wędrownemu na berle. Gustaw to znosi dzielnie i choć staram się unikać takich sytuacji, to jednak czasem nie zdążę. Z tego powodu pomysł posiadania jastrzębia przekładam na kilka lat w przód.

A co do kobiet...Temat rzeka i do tego reguł brak :lol:
garbus2
Site Admin
Posty: 2095
Rejestracja: ndz sty 30, 2005 10:54 am
Lokalizacja: KRK
Kontakt:

Post autor: garbus2 »

sugeruje odpowiadac w temacie bo kasowac bede dalej. Poki pytanie jest w miare sensowne i w temacie prosze nie atakowac sie nawzajem A TYM BARDZIEJ NIE CZYNIC INSYNUACJI NIE ZWIAZANYCH Z RZECZYWISTOŚCIĄ.

Co do dzieci - o ile ptak nie jest agresywnym imprintem to raczej trzeba ptaka od dzieci chronic a nie dzieci od ptaka no chyba ze masz orła
AG
żółtodziób
Posty: 49
Rejestracja: czw gru 30, 2010 1:06 pm
Lokalizacja: Tumidaj

.

Post autor: AG »

No właśnie to mnie zastanawiało.. Bo taka mała niezdara co chodzić ledwo umie to kuszący "kąsek" dla takiego AG.. Lecz z drugiej strony jaki on by miał biznes w tym by atakować małą..
-ale mała go może:P W końcu coś ciekawego.. A ptak znosić tego nie zamiaruje.
-Jeśli chodzi o to że będę latał w okolicach podwórka a mała chodziła obok to raczej ptak nie powinien jej atakować prawda?? Masło maślane więc:P
Ptak będzie sie tylko bronił ? A nie atakował ? :P
Awatar użytkownika
Mbartnik
młodszy sokolnik
Posty: 280
Rejestracja: śr sie 27, 2008 9:32 pm
Lokalizacja: Wzgórza Strzelińskie
Kontakt:

Post autor: Mbartnik »

Z dziećmi nie jest tak źle ;)
Załączniki
DSC_5091.jpg
Awatar użytkownika
Mbartnik
młodszy sokolnik
Posty: 280
Rejestracja: śr sie 27, 2008 9:32 pm
Lokalizacja: Wzgórza Strzelińskie
Kontakt:

Post autor: Mbartnik »

i jeszcze jedno
Załączniki
DSC_5110.jpg
Awatar użytkownika
kuba08111994
młodszy sokolnik
Posty: 309
Rejestracja: wt paź 28, 2008 7:05 pm
Lokalizacja: Podkarpacie

Post autor: kuba08111994 »

Tak to już jest że cały czas pod górkę :wink: Obowiązek i tyle nikt do uprawiania sokolnictwa nikogo nie zmusza bo to nie tylko piękny widok i super frajda jak ci ptak przyleci do ręki ale :

- wieczne narzekanie ze strony domowników , a to że mięso jest (Ciśnienie ojca wzrasta o 100 jak widzi te małe żółte kuleczki w zamrażarce ) , a to że nic nie robisz tylko z ptakami siedzisz , że się nie uczysz &#8211; wszystko jest zwalane na sokolnictwo

- w szkole tak samo nie dość że docinki ze strony kolegów to jeszcze zdarzają się ze strony nauczycieli i pytania ,, Co ty robisz w tym liceum &#8222; a przecież nie odpowiem ze wybrałem to Lo dlatego ze jest na pierwsza zmiane , pks ma dobry rozkład i po szkole mam czas na ptaka bo jest jeszcze jasno :D

- nie masz czasu na nic , dłuższe wyjazdy odpadają , oglądasz zdjęcia z wycieczek znajomych &#8211; no ale ptaszysko jest ważniejsze

- wszyscy dookoła zadają pytanie po co to robisz przecież nic z tego nie masz i taka jest prawda

- najbardziej demotywujący jest komentarz młodszego rodzeństwa cytuje,, Czy ty nie możesz być jak inni normalni bracia , grać w piłkę ,chodzić na imprezy w ogóle zajmować się czymś normalnym to nie- ty sprowadzasz do domu jakieś dziwne stworzenia&#8221;

Tak wiec niby wszystko jest przeciwko ale jak ktoś się już wciągnie to nie ma odwrotu. W sokolnictwie najbardziej zaimponowało mi to jak Wspaniali ludzie się tym zajmują z jak wiele poświęcają dla swej pasji, po pewnym momencie jest to jak uzależnienie i nie można bez tego żyć, i o nieczym innym nie myślisz :smile: Dobra koniec tego wywodu :mrgreen:


Pozdrawiam Kuba
Chwal Ćwik
AG
żółtodziób
Posty: 49
Rejestracja: czw gru 30, 2010 1:06 pm
Lokalizacja: Tumidaj

.

Post autor: AG »

Puchacz wcale nie dużo mniejszy od córeczki :D
Hm.. Dzięki Kuba za wypowiedz:) Myślę że ty mnie zrozumiesz najbardziej :P Bo jeszcze tata na głowie (a raczej my mu) :]
-a Co jeśli chodzi o np wstrętem do żywego mięsa flaków krwi itp :P Czy ludzi z problemem (brzydzenia) się dadzą przełamać ? Pytam z waszych doświadczeń bo ja bywając u sokolnika akurat nie miałem styczności z aż tak bardzo lejącą się krwią:P
Awatar użytkownika
kuba08111994
młodszy sokolnik
Posty: 309
Rejestracja: wt paź 28, 2008 7:05 pm
Lokalizacja: Podkarpacie

Post autor: kuba08111994 »

Wiesz to zależy od osoby ja akurat jestem ze WSI ( bardzo mi z tym dobrze ) i do widoku krwi jestem po niekad przyzwyczajony i jakos mnie to nie rusza no bo przeciez po to hodowałem np świniaka żeby go zjeść no nie? a co do surowego mięsa to jak ktos ma wstręt to jak w ogóle ma wyjać żółtko z jednodniówki juz pomijajac karmienie takim kurczaczkiem ptaka
Birkut06
młodszy sokolnik
Posty: 404
Rejestracja: ndz lut 24, 2008 10:11 am

Post autor: Birkut06 »

AG pisze:-a Co jeśli chodzi o np wstrętem do żywego mięsa flaków krwi itp Czy ludzi z problemem (brzydzenia) się dadzą przełamać ? Pytam z waszych doświadczeń bo ja bywając u sokolnika akurat nie miałem styczności z aż tak bardzo lejącą się krwią:P
A wiesz czemu nie miałeś? Bo atak sokoła to nie świniobicie w rzeźni... Po uderzeniu sokoła flaki raczej nie wypadają, więc jak na siłe nie będziesz się starał to po szyje we krwi nie wylądujesz. A jeśli zabicie gołębia kogoś przerasta to czas na zmiane hobby.
Awatar użytkownika
Stachu
sokolnik
Posty: 804
Rejestracja: sob sie 25, 2007 3:53 pm
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Stachu »

AG pisze:a Co jeśli chodzi o np wstrętem do żywego mięsa flaków krwi itp Czy ludzi z problemem (brzydzenia) się dadzą przełamać ? Pytam z waszych doświadczeń bo ja bywając u sokolnika akurat nie miałem styczności z aż tak bardzo lejącą się krwią
Zaczynając od końca, to sokolnicy nie polewają swoich ptaków krwią z wiaderka. Jedyna krew, jaka się pojawia, wcale nie leje się strumieniami. A co do ogólnego obrzydzenia, to jeśli mierzi kogoś widok krwistego mięsa, to rzeczywiście taka "zabawa" nie jest dla niego. Nie spotkałem się nigdy z jakimikolwiek głosami, że któryś z sokolników brzydzi się tym czy tamtym (no chyba, że w żartach). Dla nas to tak samo naturalna rzecz, jak mycie zębów (chyba, że ktoś nie myje :mrgreen: , ale to już inna sprawa).
AG
żółtodziób
Posty: 49
Rejestracja: czw gru 30, 2010 1:06 pm
Lokalizacja: Tumidaj

.

Post autor: AG »

Nie nie... Ja specjalnie przebarwiłem ten zwrot wiem że to nie "świnio bicie" :) Chodziło mi np o patroszenie bażanta. A co do jednodniówki usuwanie z niej żółtka to wcale nie taka straszna sprawa:) jak i wyrwanie nóżki :) i pocięcie jej na kawałki pytałem ogólnie:)

PS. Właśnie oglądałem program o sekcjach zwłok. . -Do wszystkiego trzeba sie urodzić :)
polikarp
młodszy sokolnik
Posty: 284
Rejestracja: pt mar 09, 2007 8:11 pm
Lokalizacja: pomorze

Post autor: polikarp »

garbus2 pisze:Co do dzieci - o ile ptak nie jest agresywnym imprintem to raczej trzeba ptaka od dzieci chronic a nie dzieci od ptaka no chyba ze masz orła
Nie zgodzę się z tobą, mój poprzedni ptak(zdecydowanie nie imprint) na pewno by nie przepuścił, gdyby dziecko podłożyło rękę gdzie nie trzeba. Znam jeszcze kilka innych "nie imprintów", z którymi nie ma żartów.
Awatar użytkownika
Pudlak Waldemar
sokolnik
Posty: 1292
Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
Lokalizacja: Racibórz

Post autor: Pudlak Waldemar »

Rozsądek nakazuje nie pozostawiać małych dzieci ze zwierzętami bo może się to źle skończyć albo dla dziecka ,albo dla zwierzęcia i nie ma co to roztrząsać !100 x może się nic nie zdarzyć a za 101 dojdzie do tragedii. Ptaki drapieżne to nie pluszowe zabawki !
A latający ptak nie ,,napadnie '' na dzieciaka jeżeli ten nie będzie trzymał mięsa w rączce ,nie będzie miał czerwonej czapeczki ,czerwonych rękawiczek ,czerwonych bucików itd :razz:
garbus2
Site Admin
Posty: 2095
Rejestracja: ndz sty 30, 2005 10:54 am
Lokalizacja: KRK
Kontakt:

Post autor: garbus2 »

no wiadomo ze jesli pozwolic dziecku na szarpanie za szpony/skoki ptaka to predzej czy pozniej sie to zle skonczy co nie zmienia faktu ze ptaki nie rzucaja sie na dzieci - w tym kontekscie pisalem o imprintach ktore potrafia zaatakowac obcego doroslego bo wszedl na ich terytorium. Swoja droga to temat srednio mi sie podoba bo usiluje sie tu zrobic na sile sensacje z problemu ktory w zasadzie nie istnieje.
te czerwone buciki to w zasadzie miedzy bajki mozna wlozyc....
ODPOWIEDZ