Co do poszezenia listy zwierzyny lownej, Profesor ma niewatpliwa racje.
Czy chcial bym zeby to sie zmienilo ? Marze o tym, kazdej nocy.
No i co poczac, kolejny powod do emigracji
A co do tylko latania z ptakami, w sumie kazdego ptaka mozna relatywnie latwo ulozyc.
Relatywnie w stosunku do tego ile wysilku wymaga rozpolowanie go.
Dlatego wykladnikiem umiejetnosci sokolniczych zawsze bedzie to jak twoj ptak poluje.
Nawet jastrzab wymaga ogromnego nakladu czasu, zeby polowal plynnie, nie zacinal sie na drzewie, koniec koncem lapal zdobycz i poprawial swoje wyniki. Nie wspomne o sokolach gdzie przestrzen jaka dzieli latanie z ptakiem a polowanie jest przeogromna.
I nie ma sie co dasac, ze znow na was naskakujemy, poprostu tak jest, ze ulozenie ptaka jest pestka w porownaniu do rozpolowania go i odnoszenia sukcesow lowieckich.
Jest to szczera prawda i kazdy sokolnik na swiecie wam to powie.
I często jest tak, że jeśli sokół ma polować na zwierzynę to nie powinien polować na wabidło.A ptak ułożony do polowania często nie nadaje się do pokazów. Jaka to atrakcja dla "Gawiedzi" jak ptak czatuje na wysokości 100m nad głowami. Ale jak przeleci nad czuprynami tłumu muskając ich skrzydłami - to jest cacy. Układanie sokoła do polowania to tak , jak polowanie jastrzębiem na zające. Albo na zające albo na inną zwierzynę.
Oczywista są wyjątki, ale jak zwykle potwierdzają regułę.
MN
… oczekując na propozycje …
Po swoim ostatnim optymistycznym poście wszedłem na Forum w piątek w nocy, by zobaczyć jakie to oczekiwania i propozycje mają dla nas początkujący pasjonaci. No cóż, na 330 wyświetleń i 40 postów jeden (!) nieśmiały i prawie nie zauważony konkret Przemka – zrobić spotkanie i pogadać. Bardzo rozsądnie. Dalej trafiłem na post Piotrka. Przeczytałem, … wyłączyłem komputer, zapaliłem fajkę i myślę sobie: spokojnie Mąka, … spokojnie – sokolnictwo to piękna sprawa – słońce, spacery, … można połuskać znaleziony słonecznik. Taka opinia nie pozostaje jednak bez wpływu na samopoczucie a ja piszę najlepiej jak mi się „uzbiera” albo mnie coś wkurzy. Zasiadłem więc i zacząłem pisać ( a zawsze, jako tradycjonalista robię to najpierw na papierze). Pisałem i kreśliłem na przemian dość długo, aż uzbierało się ze 3 strony. Przeczytałem to, co napisałem i myślę sobie – nie, może nie tak, wszak mamy „stabilizować” Forum. Jesteś zmęczony, minęła 3.30 w nocy a o 8.00 prowadzisz polowanie zbiorowe na grubego zwierza, trzeba odpocząć – … wyjąłem z biurka słonecznik . Łuskając pestki przejrzałem jeszcze raz tekst i myślę sobie: a tak w ogóle, to ty zamierzasz się spowiadać przed początkującymi pasjonatami i całą Polską dlaczego istniejące 35 lat Gniazdo Sokolników jest takie a nie inne, z czego to wynika i że jak wszędzie zdarzają się w nim także aroganci? - jeśli tak, to musisz dołożyć kolejne 3 strony. Wyrzuciłem tekst do kosza i poszedłem spać (…zabierając pod kołdrę słonecznik). Sobotni pobyt w kniei dobrze mi zrobił – ponieważ polowali „dewizowcy”, po ich rozprowadzeniu miałem chwile spokoju. Stanąłem na stanowisku, załadowałem broń i czekam. Z miotu biegnie lis – wolno podnoszę broń i myślę sobie: no, ale z tym pogardzaniem młodymi to przesada – owszem, nie hołubimy ich zbytnio ale pogardzanie?! A może jako „stary” tego nie zauważam? Lis gwałtownie zawrócił w miot, chyba dostał wiatru. Oparłem broń o drzewo, …wyjąłem z torby słonecznik. Łuskając pestki myślę sobie: no, dzisiaj przy sobocie na pewno pojawi się kilka ciekawych propozycji na Forum. Na głównej linii i flance niebawem strzelają … pewnie poszły jelenie. Po polowaniu, odprawieniu pokotu i odstawieniu zwierzyny, wróciłem wieczorem lekko padnięty. A tu jeszcze wypada pojechać na małą uroczystość rodzinną, tym bardziej że żona i córka już tam są od kilku godzin. Przed wyjazdem spreparowałem jeszcze oręż dzika – nie był okazały, ot przelatek ale oni zbierają wszystkie. Po powrocie zajrzałem na Forum. O, widzę że dołączył Valdi z kilkoma konkretami to dobrze, poza tym nic szczególnego. No cóż, pewnie jeszcze zbierają myśli albo są gdzieś na baletach, w końcu to sobota i młodzi nie samym sokolnictwem żyją. Ale pojawiło się ogłoszenie o znalezionym sokole – numery obrączki coś mi mówią więc trzeba zadziałać. Włączył się jednak (jak u Mariusza) domowy organ represji stwierdzając że chyba przeginam z tym ślęczeniem po nocach i bzyczeniem komputera! Wyniósł byś lepiej wreszcie tę zeszłoroczną choinkę, bo idą nowe Święta! – dodała swoją starą śpiewkę, którą słyszę od lutego. Cóż, musiałem się z nią zgodzić – poszliśmy spać. Śpię i myślę sobie: żona nie doszła jeszcze do siebie po ciężkim przeziębieniu, … nic nie będzie z tych rzeczy, a tam na Forum najwięcej dzieje się właśnie nocą - pewnie zaczynają się rzeczowe dyskusje i wiele ciekawych propozycji, ale cóż. Albo ten chów wsobny – no tak, ale on zajmuje się ptakami krótko, to skąd ma wiedzieć. A może taką blokadę MŚ stosowało tylko dla nas - sokolników?… po cichu wyjąłem spod poduszki słonecznik….
Niedziela jak to niedziela, trzeba ją spędzić z rodziną - poszedłem na codzienny obchód i karmienie ptaków, odtrąbić pokot (część poluje jeszcze indywidualnie), pomóc odstawić zwierzynę do skupu, wstawić do preparacji oręż dzika. Po zjedzonym obiedzie (z rodziną) wyjście z jastrzębiem. Latała pięknie, waga od Łowów wzrosła o ponad 100g do 1200. Gdyby miała taką dynamikę wtedy co dzisiaj, to bażanty … miałyby naprawdę strach w oczach! Kaczek nie było tam gdzie sądziłem ale nic to, jest dobrze. Wyjątkowo pięknie ciągnęły dziś gęsi – czyżby nadchodziły chłody? Wieczorem do kościoła – chwila spokoju i wyciszenia. Ludzi nie za wiele, można wygodnie usiąść i pomedytować. Po powrocie wykonałem kilka telefonów w sprawie sokoła, prawdopodobnie go odzyskają. Przy kolacji, z pewnym zaskoczeniem zauważyłem, że córka mi dorasta. Patrzę na nią i myślę sobie: dzisiaj to już pewnie tych propozycji na Forum będzie z kilkanaście. Chociaż nie - przy niedzieli to byłby trochę grzech siedzieć przed komputerem. Ten dzień wszyscy pewnie spędzają z rodziną, jak ja. Poza tym, już nie przesadzaj z tym Forum, zajrzysz jutro jak propozycji będzie jeszcze więcej. Pamiętasz jak kiedyś lubiłeś słuchać dobrej muzyki? Kiedy ostatnio miałeś na to czas? Faktycznie, dawno nie miałem na to czasu – odpowiedziało sumienie. Włączyłem sprzęt, założyłem słuchawki i oddałem się błogiemu nastrojowi. Cóż tam jedna krytyczna opinia o Łowach i Gnieździe – myślę, stawiając przed sobą mocnego drinka. Z drugiej jednak strony, taki paszkwil pozostawiony bez komentarza? … wyjąłem zza płyt słonecznik ...
Zespół Trompes Debuche Paris gra świetnie, zwłaszcza kiedy komponował i kierował nim Gaston Chalmel - szkoda że zmarł. Ten stary, zarzucony obecnie styl grania ma jednak coś w sobie, zwłaszcza w technice radoux – piękna sprawa, zamknąłem oczy. Po dłuższym czasie, z tej błogości nagle wyrwało mnie uderzenie w plecy. Żona! – myślę, ale deską? - za co?! Nie wyniosłem choinki! – myśl przebiegła niczym piorun. Kiedy się ocknąłem, stwierdziłem jednak z dużą ulgą że to tylko …podłoga. Wstałem, wyłączyłem sprzęt i poszedłem spać. A jeszcze żona przebudzona ze snu pyta z wyrzutem – która to godzina?! Cicho odpowiadam że dziesiąta, podejrzewając że mijam się z prawdą. Ona na to – jak to dziesiąta, przecież zegar bił tylko raz? Tak kochanie, bo zegar nie bije zera – wybrnąłem z sytuacji i schowałem się pod nagrzaną kołdrę. Na Forum zajrzę po niedzieli.
… tak to było. Trochę się spóźniłem z tym tekstem, ale lepiej późno niż wcale – jak powiedział chłop, spóźniając się na pociąg. A piszę o tym dlatego, że zaglądam do Was i myślę o sprawach tu poruszanych. Moim problemem jest jednak to, że bardzo rzadko piszę „na gorąco”. Mając szacunek do publicznie wypowiadanego czy też pisanego słowa, zawsze stosuję zasadę : nie zawsze mów(pisz) co wiesz, ale zawsze wiedz co mówisz (piszesz). W dodatku, w wielu poruszanych tu sprawach mógłbym pisać po kilka stron, na co niestety nie mam dość czasu. Tym bardziej, że jakoś nie bardzo mi odpowiada ogólny styl i sposób wypowiadania się, typowy dla wszelkich Forów. Wybaczcie, ale mając za sobą ćwierć wieku sokolnictwa w jego wszelkich aspektach – praktycznych, organizacyjnych, prawnych, hodowli, rehabilitacji a także reintrodukcji, tłumaczenia wielu spraw członkom i kandydatom Gniazda a także innym osobom, nie starcza mi siły robić tego jeszcze na Forum. Ponieważ dobrze radzi tu sobie Mariusz - mający lepsze doświadczenie pedagogiczne oraz Pako, ja czekam aż się uzbiera jeszcze trochę i pokrótce odniosę się do poruszanych tematów. Jak na razie widzę i popieram propozycję wspólnego spotkania w Tucholi. Jest to o wiele lepszy i efektywniejszy sposób wymiany poglądów, informacji czy doświadczeń, a przede wszystkim można będzie się zobaczyć i poznać. Ciekaw jestem tylko ilu zapaleńców przyjedzie, bo sądząc po aktywności w tym temacie to ….
Póki co, trzymajcie się tematu i rozważcie jakie tematy należałoby poruszyć na takim spotkaniu, poza możliwościami i formą współpracy – co np. moglibyście zaprezentować sami a czego oczekujecie od Gniazda czy Zakonu.
Pozdrawiam – H.Mąka
I o to chodzi! Moje pytanie już Tu padło: Co możesz wnieść od siebie do Gniazda?
Każdy ma jakiś talent ,którym mógłby się podzielic z innymi. Ja próbuję zebrać archiwum historii sokolnictwa w Polsce. Historii dawnej jak i tej obecnej.Jeśli macie zdjęcia, przyślijcie do mnie a nie zginą.
Na poważnie, jestem zwolennikiem opraw kościelnych na Łowach. Niekoniecznie w dużych kościołach , ale w małych wiejskich. Msza św. Huberta grana na rogach robi wielkie wrażenie. Poza treścią religijną niesie ogromny ładunek emocjonalny dla Tych , którzy nie lubią nas i ptaków.Myślę że oprawa jest ważna. Na tegorocznych Łowach rozmawialiśmy z kolegami nad opracowaniem ( na podstawie opisów, rysunków historycznych) tradycyjnego Stroju Sokolnika. Taka grupa ubrana w tradycyjne stroje zaprezentowała by się np. na mszy w kościele. Po takiej mszy zmalałaby na pewno ilość roszczeń o deptanie upraw w polu.Niejeden by prosił żeby przejść po Jego zasiewach
Za rok XXXV Łowy, czas się przygotować!
@pako - takie stroje są dość dobrze przedstawione - wystarczy poszukać, ba są nawet osoby które zawodowo szyją takie stroje (wiem bo na turnieju rycerskim trzeb amieć strój z epoki, żeby cokolwiek pokazać)
@Nowogrodzki, @h. Mąka - jeśli pozwolicie - chętnie do Tucholi przyjadę ...
@@@ chów wsobny - wiem jak było z ptakami, jedna bądź 2 pary i od tego się zaczęło - wspominam o tym dlatyego, że mam samca od Pana Nowogrodzkiego (kupiony jako second hand) z wadą - niby nic wielkiego ale w jednym nozdrzu nie ma tego co każdy sokół powinien mieć ale fajny jest taki niesymetryczny... tylko do tego odnosił się mój komentarz do chowu wsobnego - i nie jest to w żaden sposób zarzut do hodowcy - ot niekorzystny układ genów.
piotrek
Wiem że firmy szyją tylko szukamy wzorów. Strój Sokolnika - myśliwego nie przypominał stroju szlacheckiego.Najbardziej pasują stroje z czeskiego folmu "Król Sokołów".W literaturze jest duża rozbieżność w opisach i rycinach.Nie wiem do której epoki się "przykleić"?Najlepiej byłoby do tej w której Sokolnictwo miało swój rozkwit!Są Bractwa Kurkowe można od nich zaczerpnąć języka. Nabyłem książkę "XX wieków Strojów w Polsce" i jestem rozczarowany.Ale szukam dalej Dziękuję za radę.
XIV - XV w
a w filmie "król sokołów" są stroje czesko-węgierskie nie mające sie nijak do polskich...
wiecej o strojach poczytasz na frecha.pl
Pozdrawiam
Jedni opowiadają się za "chłopakami w rajtuzach" inni za szlacheckim wdziankiem.Mnie najlepiej pasuje XVII wieczny strój "Lisowczyka".
Ale rajtki byłyby O.K.
Najlepiej z Bistoru lub Krempliny
Podpowiedzcie.Czekam na Wasze Uwagi.
Wrócę do listu Henia-uśmiałem sie po pachy, obejrzałem się za fotel i zobaczyłem cały las nie wyrzuconych choinek. Na wiosnę zasieję cały zagon słonecznika. Myślę, że część Czytaczy nie wie, co my tak cały czas z tym słonecznikiem ale wyjaśnienie tego pozostawiam Tobie, Heniu.
Jak wydasz zbiór opowiadań np. pod tytułem "Jak uprawianie sokolnictwa wpływa na konsumpcję słonecznika" to ustawię się w kolejce po autograf.
Co do stroju historycznego to mamy chyba 2 opcje:
1. strój sokolnika jako urzędnika dworskiego ( i z tym chyba jest pewien kłopot)
2. strój tych, którzy w dawnych czasach polowali z ptakami a tu jest sprawa zdecydowanie łatwiejsza ( od Cysarza do szlachetki a mnichach nie wspomnę).
A co do "gaci" wyobrażasz Sobie PAKO mnie , belfra występującego przed moimi uczniami w gaciach nie zasłaniających półd... i nogawicach na szelkach. Sam bym chyba ze śmiechu kolki dostał.
MN
Wyobraziłem sobie siebie z dużym byncem i chudziutkimi nózkami.
Ale mamy w Gniezdzie "zgrabniejszych" Kolegów.Pomyśl jakie łatwe byłoby polowanie, szaraki i koguty zwijałyby się ze śmiechu na łąkach
Do tego co napisal Pan Henryk. W szoku jestem czyta sie jak dobra ksiazke jesli chodzi o pomysly proponowalem rownierz zorganizowanie "festynu"( wiem kiepsko to brzmi). Co do strojow pomysl jest przedni jeszcze bardziej podoba mi sie z masza w malym wiejskim kosciolku gdzies po srodku lasu starym drewnianym pachnacym mchem. Ja osobiscie preferowal bym stroj mnicha bo w rajtuzach i z "dziobem" na wieszchu sie nie widze za bardzo . Co myslicie na temat polaczenia gniazda i zakonu? Takie polaczenie moglo by pomuc w laczenie rozlamu, ktory powoli sie tworzy. Co wy na to, ujednolicenie niektorych praw dla jednych i drugich,(np wprowadzenie rejestracji w takiej organizacji, ktora byla by dostepna dla wszystkich zarejestrowanych) oczywiscie polowanie, polowaniem. To taka luzna mysl, ktora przyszla mi do glowy. Ciekawa propozycja byly by tez zjazd, np w celu wspulnych polowan, pomijajac lowy, ktore sa raz do roku, ale np co jakis czas lowy pod herbem gniazda, w bardziej kameralnej oprawie, choc chyba na ostatnich lowach za duzo ludzi nie bylo?
ps. Mam pytanie czysto teoretyczne wynikajace z checi zyskania jakiejs wiedzy na temat interpretacji przepisow. Bedac np na polowaniu z doswiadczonym sokolnikiem(ja nie mam uprawnien), ktory daje mi ptaka do potrzymania na rekaiwcy(przykladowo gumak mu sie rozwiazal ) a ptak mi sie zrywa bo cos wypatrzyl i ma ochote zapolowac, a ze mnie ciamajda bo nie trzymam ptaka odpowiednio. Ptak jest dobry zlowil bazanta. Pytanie polega na tym co teraz czy w swietle prawa jestem klusownikiem(pomijajac takie rzeczy jak sezon, ktory akurat powiedzmy w tej sytuacji jest w trakcie), czy nie?
ps.2 Do pomyslenia.
ps.3 Tak czytajac to co napisalem rodzi mi sie pomysl. Co powiecie np na zezwoleni, powiedzmy tymczasowo, dla osob mnie doswiadczonych. Np. polowanie na oku kogos doswiadczonego?
No to Bracie jest nas już kilku co tak samo myślą o Gniezdzie i Zakonie. Własnie po to jest ta dyskusja.
Co do dalszej części pytania "teoretycznie" nie masz uprawnień nie polujesz.Podobnie jest z bronią,jeśli myśliwi powierzają osobie postronnej broń to musi mieć ona zezwolenie na jej posiadanie. Mało na dany kaliber!!! Nie wolno oddać broni osobie ,która ma zezwolenie na broń lecz inny kaliber.O osobie bez zezwolenia zapomnij.Przez analogię przepisy te mają zastosowanie do ptaków.
Ale nie martw się będzie odpowiadał Sokolnik.