Odnośnie nocnych postów.
Panowie!
jeżeli uznać „SOKOLNICTWO - układanie pewnych gatunków ptaków do łowów i polowania z nim”i (M. Mazaraki) za definicje, to jak nic wynika , że niektórzy z Was nimi nie są.
I proszę się nie irytować, bo to tak samo jak akwarysta tylko hodujący ryby nie jest wędkarzem, towarzysz polowania nie pociągający za spust broni nie jest myśliwym.
Każdy z nich może być fantastycznym człowiekiem, zafascynowanym swymi zainteresowaniami, może wielu innym przekazywać ogromną wiedzę, prowadzić badania i obserwacje i nie powinien mieć żadnych kompleksów, że nie jest nazywany tak czy inaczej.
Jeżeli w Waszych wypowiedziach będzie duma (nie mylić z pychą!), znawstwo tematu a nie będzie przemawiało jakieś nieuzasadnione poczucie niższości to nie będzie powodu, by traktować Was gorzej niż Tych pasujących do definicji.
Każdy z Was mając na względzie dobro „drapoli” i robiąc , to co robicie znakomicie nie musi mieć obaw o złe postrzeganie.
Ale w myśl zasady ”kto zaczyna się tłumaczyć, pewno ma coś ze swoim sumieniem” prowokujecie, aby o Was myślano inaczej.
Zauważyłam na forum spostrzeżenia odnośnie zachowań podopiecznych i bardzo dobrze dzielcie się nimi, nie koniecznie z akcentami „ale jestem wspaniały”. Jesteście na pewno,
jeśli widzą to Wasze żony i dzieci, to na pewno Reszta też dostrzeże.
Jeżeli będziemy się spotykać wtedy będziemy sobie prawić komplementy w miłej atmosferze. Spokojnie.
Tyle nowych słów się tworzy , bo powstają nowe zawody pomyślcie nad nazwą dla „nie sokolników” pasjonujących się drapieżcami.
Pozdrawiam „sokolniczopodobnych ”, do których sama się zaliczam.
Teresa
A tak na marginesie, to prócz jednego Kolegi nikt nie zareagował na zaproszenie Mariusza : „Jedziemy, tylko powiedz kiedy …?” Nie zachowujcie się jak obrażone księżniczki, tylko jak faceci z ...temperamentem!
