Bielik
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
Nie chcę już dalej drążyć temat. Podsumowując z mojej strony:
1.Myśliwi ze Świdwina postąpili etycznie, bo zaopiekowali się „chorym” drapieżnikiem.
2.Nadleśnictwo Świdwin własnym kosztem natychmiast przewiozło do profesjonalnego ośrodka ptaka wymagającego pomocy, chociażby polegającej na obserwacji i zdiagnozowania.
3.Ośrodek ten wykonał to co w dobrej wierze należało wykonać.
I w tym momencie zaczynają się „schody”:
1. Świdwin chciał na własny koszt przewieź z powrotem bielika do rewiru-odmowa.
2. W poniedziałek wiadomo było, że ptak jest zdolny do samodzielnego życia-wypuszczono w środę. Nie uważasz, że karmienie w celu zapewnienia zapasów energetycznych i wypuszczenie w obcym terenie można było zastąpić wypuszczeniem w znanym jej terenie? Odpowiedź jest oczywista.
Nie mam pretensji do chłopaków, bo znam realia. Na czy działanie takiego ośrodka polega , wiem. I że gdyby nie wolontariat uczniów, to dawno by tam nic już nie pozostało.
Jedynie kieruje swoje uwagi do decydentów, którzy wg mnie podjęli błędną decyzję.
1.Myśliwi ze Świdwina postąpili etycznie, bo zaopiekowali się „chorym” drapieżnikiem.
2.Nadleśnictwo Świdwin własnym kosztem natychmiast przewiozło do profesjonalnego ośrodka ptaka wymagającego pomocy, chociażby polegającej na obserwacji i zdiagnozowania.
3.Ośrodek ten wykonał to co w dobrej wierze należało wykonać.
I w tym momencie zaczynają się „schody”:
1. Świdwin chciał na własny koszt przewieź z powrotem bielika do rewiru-odmowa.
2. W poniedziałek wiadomo było, że ptak jest zdolny do samodzielnego życia-wypuszczono w środę. Nie uważasz, że karmienie w celu zapewnienia zapasów energetycznych i wypuszczenie w obcym terenie można było zastąpić wypuszczeniem w znanym jej terenie? Odpowiedź jest oczywista.
Nie mam pretensji do chłopaków, bo znam realia. Na czy działanie takiego ośrodka polega , wiem. I że gdyby nie wolontariat uczniów, to dawno by tam nic już nie pozostało.
Jedynie kieruje swoje uwagi do decydentów, którzy wg mnie podjęli błędną decyzję.
niestety władze szkoły i opiekun ośrodka psują renomę chłopakom renomę. zawsze były problemy z przejżystością finansów ośrodka i nigdy nie było pieniędzy na to na co byc powinny.co roku było tak że dyrekcja szkoły twierdziła że pieniądze z WFOŚ a wcześniej z RDLP Szczecinek juz sie wyczerpały choć z naszych obliczeń wynikało że powinna być jeszcze ponad połowa kwoty przeznaczonej na dany rok. jak znam życie lewe faktury za niewykonane usługi i tym podobne. ręka rękę myje... pamiętam sytuację gdy dostaliśmy dofinansowanie wys. 10tys.na rozbudowę ośrodka. za budowę dwóch niedużych wolier (dodam że deski i belki konstrukcyjne zasponsorował nam tartak)więc gro kosztów materiałowych odpadło) firma wystawiła ośrodkowi fakturę na....10tys co wyczyściło konto sokolarni do zera.były to lata 90 a wtedy za taką kwotę można było postawić cały nowy ośrodek.
zgadzam sie z profesorem. decydenci nigdy nie garnęli sie by pomóc sokolnikom z osrodka mówiąć wprost że sokolarnia jest dla nich cytując Tercela- piatym kołem u wozu za to gdy są media kreują sie na ojców sukcesu.
Absolwenci-byli członkowie ośrodka nie sa mile widzian przez dyrekcję bo wytykają błędy.podobno jak ostatnio słyszałem- robią złą renomę ośrodkowi.ja to widzę inaczej,my stwierdzamy fakty a złą renomę robią władze szkoły niwecząc ciężką i pełną pasji pracę uczniów przy ptakach tak głupimi i nieodpowiedzialnymi decyzjami.
jeśli chodzi o odkarmienie nie wiem w jakim stanie był bielik gdy trafił do ośrodka i w jakiej był kondycji ale z jakiś powodów do niego trafił więc na pewno wymagał obserwacji. być może wystarczyło by pięć dni- nie wiem bo nie jestem Kaszpirowskim i na odległość nic nie zdiagnozuję a ptaka nie widziałem na oczy.przykro na to patrzyć nawet będąc absolwentem od wielu lat
piszę o tym wprost bo mogę w przeciwieństwie do uczniów.taka jest przykra prawda
zgadzam sie z profesorem. decydenci nigdy nie garnęli sie by pomóc sokolnikom z osrodka mówiąć wprost że sokolarnia jest dla nich cytując Tercela- piatym kołem u wozu za to gdy są media kreują sie na ojców sukcesu.
Absolwenci-byli członkowie ośrodka nie sa mile widzian przez dyrekcję bo wytykają błędy.podobno jak ostatnio słyszałem- robią złą renomę ośrodkowi.ja to widzę inaczej,my stwierdzamy fakty a złą renomę robią władze szkoły niwecząc ciężką i pełną pasji pracę uczniów przy ptakach tak głupimi i nieodpowiedzialnymi decyzjami.
jeśli chodzi o odkarmienie nie wiem w jakim stanie był bielik gdy trafił do ośrodka i w jakiej był kondycji ale z jakiś powodów do niego trafił więc na pewno wymagał obserwacji. być może wystarczyło by pięć dni- nie wiem bo nie jestem Kaszpirowskim i na odległość nic nie zdiagnozuję a ptaka nie widziałem na oczy.przykro na to patrzyć nawet będąc absolwentem od wielu lat
Tu się nie ma co podniecać w Warcinie zawsze tak było, Bielik w tym przypadku był tylko dobrym pretekstem by razem z nim pokazać swoją gębe i pobredzić coś o jakimś orle, potem nazwisko lepiej się kojarzy z fotografią. Żenada
Kiedyś sokolarnia nie dostawała z nikąd żadnych środków była finansowana z kieszeni uczniów i może było to lepsze przynajmniej jakieś ścierwniki nie żerowały.
Kiedyś sokolarnia nie dostawała z nikąd żadnych środków była finansowana z kieszeni uczniów i może było to lepsze przynajmniej jakieś ścierwniki nie żerowały.
Żenada to wypowiedzi tego typu. Na jakiej podstawie oceniasz ze "zawsze" tak bylo? Bywasz w Warcinie regularnie żeby takie wypowiedzi snuć?andrzejek pisze:Tu się nie ma co podniecać w Warcinie zawsze tak było, Bielik w tym przypadku był tylko dobrym pretekstem by razem z nim pokazać swoją gębe i pobredzić coś o jakimś orle, potem nazwisko lepiej się kojarzy z fotografią. Żenada
Kiedyś sokolarnia nie dostawała z nikąd żadnych środków była finansowana z kieszeni uczniów i może było to lepsze przynajmniej jakieś ścierwniki nie żerowały.
Nie rozumiem po co te osobiste wycieczki pod moim adresem.. ale, owszem interesowałem się żywo sytuacją sokolarni jeszcze przez kilka lat po ukończeniu tej szacownej uczelni, o jej dalszych losach mozna wysnuć wnioski coćby z wypowiedzi haggarda, ale również z bezpośrednich relacji kolegów którzy się w Warcinie lub okolicach ostali. Nadto osoba pana Karola M. niczego dobrego według mnie nie wniesie do dziejów sokolarni czy też ośrodka. To jest moje osobiste zdanie. Zgodzę sie też z haggardem co do staosunku jaki co po niektórzy profesorowie mają do absolwentów, doświadczyłem tego na własnej skórze.
Niepotrzebne te osobiste utarczki
Co do bielika to też sie zgodzę z haggardem , w tamtym terenie bieliki były od zawsze, więc i ten powinien sobie poradzić bez problemu o ile wypuszczony został zupełnie zdrów, bo cała operacja odbyła sie chyba za szybko.
Niepotrzebne te osobiste utarczki
Co do bielika to też sie zgodzę z haggardem , w tamtym terenie bieliki były od zawsze, więc i ten powinien sobie poradzić bez problemu o ile wypuszczony został zupełnie zdrów, bo cała operacja odbyła sie chyba za szybko.
zgodzę sie z Adamem. nie zawsze tak było. swego czasu opiekunem sokolarni był p.Bogdan Okuniewski i sprawdzał się bardzo dobrze. robił to z przekonaniem i poczuciem misji ale zrezygnował po pewnym czasie z nieznanych powodów.szkoda.świetny był również Św.P.prof. Grygonis.
Warcino to bardzo dobry i zasłuzony ośrodek rehabilitacyjny dla ptaków drapieżnych. nie wiem czy którykolwiek w Polsce przywrócił więcej ptaków naturze. rzecz w tym że przydałby sie opiekun który również jest fascynatem ptaków drapieżnych a najlepiej sokolnikiem ale nikogo takiego w gronie nauczycielskim nie ma.uważam ze decyzje merytoryczne dotyczace rehabilitacji, czasu przetrzymywania i miejsca wypuszczenia powinni podejmowac uczniowie a nie opiekun bo co tu dużo mówić- znają sie na tym o niebo lepiej niż warcińscy nauczyciele i dyrekcja. w materii opieki nad ptakami to ich zdaniem i opinią powinni sie kierowac przełożeni.rzecz w ty że jedni i drudzy mają rożne priorytety. uczniowie-dobro ptaków a ich przełożeni-promocję i marketing. z oczywistych powodów uczniowie są w takich sporach na przegranej pozycji...
nie podoba mi sie ta nagonka na warcinski ośrodek bo najbardziej cierpią na tym wlaśnie uczniowie i boję sie że przez to stracą zapał i przekonanie w słuszność tego co robią. zrobili co w ich mocy aby uratować tego bielika i przywrócić go naturze i się udało. na resztę zaistniałych faktów nie mieli wpływu.praca nie dość że trudna, ciężka i zabierająca mnóstwo czasu to jeszcze okazuje sie cholernie niewdzięczna.
także Zap nie pisz że Show a nie opieka bo gdybyś zrobił 10% tego co Warcino dla ptaków drapieżnych to powinieneś zostać beatyfikowany...
Warcino to bardzo dobry i zasłuzony ośrodek rehabilitacyjny dla ptaków drapieżnych. nie wiem czy którykolwiek w Polsce przywrócił więcej ptaków naturze. rzecz w tym że przydałby sie opiekun który również jest fascynatem ptaków drapieżnych a najlepiej sokolnikiem ale nikogo takiego w gronie nauczycielskim nie ma.uważam ze decyzje merytoryczne dotyczace rehabilitacji, czasu przetrzymywania i miejsca wypuszczenia powinni podejmowac uczniowie a nie opiekun bo co tu dużo mówić- znają sie na tym o niebo lepiej niż warcińscy nauczyciele i dyrekcja. w materii opieki nad ptakami to ich zdaniem i opinią powinni sie kierowac przełożeni.rzecz w ty że jedni i drudzy mają rożne priorytety. uczniowie-dobro ptaków a ich przełożeni-promocję i marketing. z oczywistych powodów uczniowie są w takich sporach na przegranej pozycji...
nie podoba mi sie ta nagonka na warcinski ośrodek bo najbardziej cierpią na tym wlaśnie uczniowie i boję sie że przez to stracą zapał i przekonanie w słuszność tego co robią. zrobili co w ich mocy aby uratować tego bielika i przywrócić go naturze i się udało. na resztę zaistniałych faktów nie mieli wpływu.praca nie dość że trudna, ciężka i zabierająca mnóstwo czasu to jeszcze okazuje sie cholernie niewdzięczna.
także Zap nie pisz że Show a nie opieka bo gdybyś zrobił 10% tego co Warcino dla ptaków drapieżnych to powinieneś zostać beatyfikowany...
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
Nie robię nagonki na warciński ośrodek i zaczynając ten temat rozważałem, czy milczeć "dla dobra ośrodka" czy napiętnować w/g mnie złe decyzje decydentów.haggard pisze:nie podoba mi sie ta nagonka na warcinski ośrodek bo najbardziej cierpią na tym wlaśnie uczniowie i boję sie że przez to stracą zapał i przekonanie w słuszność tego co robią. zrobili co w ich mocy aby uratować tego bielika i przywrócić go naturze i się udało. na resztę zaistniałych faktów nie mieli wpływu.praca nie dość że trudna, ciężka i zabierająca mnóstwo czasu to jeszcze okazuje sie cholernie niewdzięczna.
Gdybym milczał, to znowu decydenci byliby "górą".
Chłopaki niech się nie przejmują, bo do nich nikt nie miał pretensji. Już parę razy mówiłem-zrobili to co do nich należało. Sprawę znam od samego początku i mimo upływu dni nadal nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego nie oddano przyrodzie tego bielika w miejscu jego rewiru rozrodczego i łowieckiego. Nadleśnictwo deklarowało przewóz ptaka na własny koszt, obietnica padła, że ptaka odwiezie Warcino , a stalo się to co stało. Nie przekonuje mnie domniemanie, że koło Warcina są Bieliki i ten wypuszczony znajdzie tam swoje miejsce. Te przesiedlenie ptaka nie miało uzasadnienia. A wiarygodność argumentów potrzeby tego przesiedlenia podważa obecność mediów.
Tak czy inaczej,młodzież nie jest odpowiedzialna za zaistniałą sytuację . A wyciszanie sprawy pod argumentem "nie szkodzenia ośrodkowi" jest na rękę decydentom.
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
cyt "Przyczyną kłopotów bielika mogły być zachowania godowe. Toki u bielików przebiegają dość gwałtownie – ptaki chwytają się w powietrzu szponami i kołują, szybko tracąc wysokość. Czasami powoduje to upadek z dużej wysokości i oszołomienie, złamania, a nawet śmierć."
Czy może któś mnie oświecić jaka jest odległość czasowa między zachowaniem godowym bielików ( współne loty nad gniazdem i współny upadek po złapaniu się za szpony) a składaniem jaj?
Czy może któś mnie oświecić jaka jest odległość czasowa między zachowaniem godowym bielików ( współne loty nad gniazdem i współny upadek po złapaniu się za szpony) a składaniem jaj?
A także czy jest możliwoś, żeby ptak zniósł rozbite jajo?Nowogrodzki pisze:cyt "Przyczyną kłopotów bielika mogły być zachowania godowe. Toki u bielików przebiegają dość gwałtownie – ptaki chwytają się w powietrzu szponami i kołują, szybko tracąc wysokość. Czasami powoduje to upadek z dużej wysokości i oszołomienie, złamania, a nawet śmierć."
Czy może któś mnie oświecić jaka jest odległość czasowa między zachowaniem godowym bielików ( współne loty nad gniazdem i współny upadek po złapaniu się za szpony) a składaniem jaj?
źle mnie Profesor zrozumiałNowogrodzki pisze:Nie robię nagonki na warciński ośrodek i zaczynając ten temat rozważałem, czy milczeć "dla dobra ośrodka" czy napiętnować w/g mnie złe decyzje decydentów.
Gdybym milczał, to znowu decydenci byliby "górą".
jeśli chodzi o jajo- nie wiem czy samica złożyła je rozbite. podejżewam ze do złożenia mogło dojść gdy siedziała na wyższym siedzisku i jajo upadając z wysokości stłukło się. myślę że ta wersja jest bardziej prawdopodobna
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt: