Lanner - uciekinier
Jarek i Hagard mają rację. Człowiek który posiada jakiekolwiek zwierze ponosi za nie odpowiedzilności Osobiście zrobiłem pęta i zakładałem alymerki tej lanerce,przestrzegałem też właściciela przed stosowaniem zakręcanych krętlików i przwidziałem taki rezultat. W dniu ucieczki wiał silny zachodni wiatr i nikt z personelu jej nie widział, w następne również. Nad ZOO ciągle lata kilka pustułek i grzywacze,a niektórzy ludzie widzą to co chcą zobaczyc.Jak mawiał Talleyrand "aby nie za dużo gorliwości panowie " Pozdrawiam DZIK.
niestety kiedy ptak ucieka z siedziska rozdziobując akcesoria to jest to wyłącznie wina właściciela ptaka. nikt mi nie wmówi że jest inaczej. moja wędrowna dziobała pęta i przedłużacz z uporem maniaka dlatego zmoieniałem jej często akcesoria i nie pozostawiałem nigdy bez opieki. zaletą plecionej linki jest to że ślady dłubania w niej dziobem są natychmiast widoczne w postaci kołtunu powyciąganych włókien. węzełek powinien być utwardzony nad ogniem. ale nawet rozdziobanie pod węzełkiem wymaga od ptaka mnóstwo uporu i wielu godzin pracy. dziwi mnie fakt że nikt nie zwrócił na to uwagi. to absolutnie niedopuszczalne. gdyby w pobliżu siedział inny sokół lub co gorsza jastrząb mogłoby dojść do spięcia między ptakami. wyobraź sobie taką sytuację na łowach- Twój ptak rozdziobuje przedłużacz i zabija czyjegoś ptaka. Wstyd,dramat i poruta nie z tej ziemi. niestety w tym przypadku zawinił brak doświadczenia i zignorowanie rad bardziej doświadczonych ludzi. jedyny plus tej sytuacji jest taki że opiekunka lannerki będzie teraz z pewnością bardzo wyczulona w tej materii i więcej takiego błędu nie popełni. szkoda tylko że kosztowało to zycie ptaka bo nie wierzę żeby długo udało jej sie przeżyć w naszych polskich warunkach
szczerze mówiąc ja tez nie bardzo wierze w to że lannerka wciaz sie kreci nad Azylem. analizujac znane mi przypadki ucieczek lannerów (w tym mojego wiele lat temu) ptaki te po ucieczce znajduja sie na ogół w krótkim czasie bardzo daleko do miejsca zgubienia.mój po 4 dniach od zgubienia znalazł sie ok 100km dalej a lanneret kolegi który uciekł w okolicach słupska po tygodniu odnalazł sie w Warszawie na Bemowie. wiem ze kiedy szuka sie zgubionego ptaka wyobraźnia co chwile płata figle. każdy ptak wydaje sie naszym sokołem a nawet ćwierkanie patszka w krzakach brzmi jak dzwoneczek...
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
Jak zwykle nie ma 100% reguł. Niekiedy ptaki trzymają się miejsca ucieczki/zagubienia przez wiele tygodni,zwłaszcza latem.haggard pisze:szczerze mówiąc ja tez nie bardzo wierze w to że lannerka wciaz sie kreci nad Azylem. analizujac znane mi przypadki ucieczek lannerów (w tym mojego wiele lat temu) ptaki te po ucieczce znajduja sie na ogół w krótkim czasie bardzo daleko do miejsca zgubienia.
,
wojtektkn pisze:Dzisiaj około godz.16.00 wykluł się pierwszy sokół w Warszawskim ZOO.
To ciekawe, a można wiedzieć jak długo "mieszka" ta para sokołów w ZOO? Nie przypominam sobie jej na ekspozycji.
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
ZaP pisze:nie wiem czemu slużyc ma to pytanie i dlateo na nie nie odpowiem poza tym bylaby to reklama hodowli co na forum Admin ściśle strzeże...
Niestety z Orlów w tym roku u mnie NIC nie będzie...
ZaP
ej tam scisle - i tak co powyzsze wskazuje ze kryptoreklama jest i bedzie obecna a w tym bez watpienia przodujesz:)