uwaga przy wchodzeniu do woliery
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok
masz racje ptak powinien być zdrowy dobrze zbudowany, dobrze wylatany i trochę popolować a co najważniejsze unikać kazirodczych par potem z czasem mamy papugi a nie drapole. jastrzębi jeszcze to nie łapie bo mają bardziej wymieszaną krew. hybrydy mają ulepszony garnitur genowy dlatedo są zdrowsze i bardziej kumate. czesto jednak występują deformacje ciała i psychiki bo to twór sztuczny. obowiązkiem hodowcy jest eliminowanie mutantów zaraz po urodzeniu dlatego sie ich nie widuje ale one są i zawsze będą dopóki nie powstanie z tego nowy gatunek.
jeśli chodzi o samce imprinty sokołów nie widzę najmniejszych problemów z lataniem przez cały rok w naprawdę mocnej i wysokiej wadze. mojego gyrsakera puściłem na wolne pęta w wadze 890g (dodam że na mostku w tym okresie kondycja zostałaby nazwana bardzo przyzwoitą wagą łowczą). do puszczenia na wolne pęta od wyjęcia z woliery wystarczyło 6 dni dzięki temu że ptak już miał zaufanie do sokolnika.5 dni od puszczenia wprowadziłem latawiec. ptak od samego początku był puszczany dwa razy dziennie. w bardzo krótkim czasie zaczał latać do 300m. zaleta takiego sokoła jest to że możemy w krótkim czasie rozbudować mu muskulaturę i wytrzymałość co pozwala pominąc oblot, zwłaszcza ze nie kazdy ma warunki do oblatywania sokołów a co cenniejsze gatunki zwyczajnie strach wypuscic na oblot w terenie gdzie mogą sie nadziać na jastrzebia lub w nocy na puchacza. gdyby imprinty nie miały zalet nikt by ich nie układał.zaczął sie okres lęgów. samczyk pieknie tokuje i jednocześnie lata cały czas co wcale nie przeszkadza mu w pierzeniu.pomimo bardzo wysokiej wagi wcale nie stał sie nerwowy i nie ciska sie na berle ani na rekawicy.kapturzy sie bez problemu. gdzie tu wspomniane wady imprintów?
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Jak myslisz Dawid jak na tle typowego imprinta wypadaja duale odchowywane np przez hodowce z samica imprinta albo kilka mlodych odebranych rodzicom i odchowywanych razem jak klasyczne imprinty? takie ptaki to ani imprinty ani pr niby, ciekawi mnie to zwlaszcza z perspektywy mozliwosci odwrocenia imprinta na pr i skuteczne sparowanie z normalnym ptakiem, obily mi sie o uszy przypadki takich imprintow, kazdy pewnie tez wie o krogulcach ktore niby imprinty a jednak bez problemu sa rozmnazane w naturalnych parach.
jeśli spróbujesz przeprowadzić imprinting w grupie to na ogół ptaki wdrukowują sie wtórnie na siebie nawzajem.sądze że nie ma to wiekszego sensu. o ile pamiętam z Warcińskich doświadczeń takie ptaki szybko dziczeją i niestety sa pozbawione zalet klasycznego imprinta więc nie ma to większego sensu. bo wydaje mi zaś co sie tyczy krogulca to masz rację. znam potwierdzony przypadek