uwaga przy wchodzeniu do woliery
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
ja mam w tej chwili problem z moją samcą hybryda 3/4 gyr saker.pojawił sie problem którego wcześniej nie było. ptak jest imprintem pierzącym się już w 3 pióro. gdy wchodzę do woliery pięknie tokuje siada na półce i jest gotowa do kopulacji cała w skowronkach. problem zaczyna się gdy po poćwierkaniu z nią i całym ceremoniale chcę opuścic wolierę. wtedy robi sie agresywna i zaczyna atakować. chwyta szponami za cokolwiek i pomaga sobie zawzięcie dziobem. jej waga w tej chwili to ponad 1600g więc żartów nie ma. ptak ma w wolierze piłkę do zabawy i często sie nią bawi ale widać to zbyt mało do wyładowania agresji dla niej. mógłbym jej wpuszczac bażanty ale nie wiem czy dostając łatwe bażanty w wolierze nie zacznie odpuszczać tych dzikich bo odwyknie od długich pościgów. imprinting był przeprowadzony w oparciu o "Falcon propagation". ptak od samego początku przejawiał od czasu do czasu agresywne zachowania. potrafi zapikować i przywalić w mojego setera gdy stójka okaże sie pusta, kilka razy oberwało sie lisom a nawet przechodzący nieopodal żołnierze musieli robić uniki. ma kompletnego fioła na punkcie kotów. jeśli gdziekolwiek pojawi sie się jakiś atakuje bez zastanownienia. woada w taki amok że kompletnie ignoruje wszystko łącznie z poderwanym bażantem czy kaczką i nie odpuszcza dopuki nie straci go z oczu.nie wiem gdzie tkwi błąd ale zastanawiam sie czy poprostu nie trafiłem na wyjątkowo agresywny egzemplarz
może to cecha osobnicza.mam też samca hybryda tych samych proporcjach był wdrukowany identycznie jak owa samica i nie sprawia najmniejszych problemów- zero agresji w stosunku do sokolnika. aniołek poprostu. za to w stosunku do zwierzyny wręcz przeciwnie. ostatnio włączył mu sie agresor na drapole i miejscowe myszaki, pustułki a nawet jastrzębie mają przechlapane.
Kilku kolegow zepsulo sobie swietne cichutkie jastrzebie, pierzac je rzucajac im tylko mieso do woliery. Izolacja tego typu dla wdrukowanego ptaka moze skonczyc sie wrzaskunem jak zaczniecie zbijac wage jesienia.
Najlepiej codziennie spedzac z nim pare godzin i karmic go tak zeby nie przylatywal DO sokolnika po jedzenie, tylko OD z rekawicy. Mozna to zrobic przywiazujac gdzies w ogrodzie mapeta, albo na trupku przywiazac porcje miesa. Karmienie poza woliera i w ogole w roznych miejscach niweluje tez problem agresji terytorialnej.
Edit:
Dawid moze to byc oznaka jej gotowosci seksualnej, ludzie maja te same problemy z Harrisami wchodzacymi w ten okres. Samice robia z nimi masakre w wolierze.
Najlepiej codziennie spedzac z nim pare godzin i karmic go tak zeby nie przylatywal DO sokolnika po jedzenie, tylko OD z rekawicy. Mozna to zrobic przywiazujac gdzies w ogrodzie mapeta, albo na trupku przywiazac porcje miesa. Karmienie poza woliera i w ogole w roznych miejscach niweluje tez problem agresji terytorialnej.
Edit:
Dawid moze to byc oznaka jej gotowosci seksualnej, ludzie maja te same problemy z Harrisami wchodzacymi w ten okres. Samice robia z nimi masakre w wolierze.
problem przy wychodzeniu jest zawsze ptak traktuje cie jak partnera kiedy sie wycofujesz jestes ofiarą. też mam z tym problemy. nie dawaj bażantów w wolierze dobre są praepiórki albo inne ale to publiczne forum. dobrze jest zamocować rure pcv do karmienia jak przy parach hodowlanych a najlepiej rzucać kurczaki żeby łapał w locie. na sokołach się nie znam dopiero się ucze sokolnik uczy się całe życie
Sokoly szybciej i mniej stresowo sie pierza niz jastrzebie, jednego raroga przepierzylem w duzym pokoju gdzie w pelnej wadze lazili do okola niego ludzie, pies i jeszcze codziennie odkurzalem. Wychowany przez rodzicow.
Teraz mam podobna sytuacje z wedrownym, ktory niz gruszki ni z piektruszki zaczol sypac piorami jak szalony, wiec musialem go wziasc do domu zeby mrozy mu nowych pior nie powyginaly. W wysokiej wadze mial zawsze wybuchowy charakter, a tu o dziwo w pelnej wadze siedzi w moim pokoju caly dzien, w ogole sie nie boji i je z rekawicy z duzym apetytem. Jego charakter bardzo sie zmienil jak zaczelismy ostro polowac, kolejny dowod na to jak bardzo potrzebne jest zabijanie dla ustabilizowania psychiki drapoli. Rowniez wychowany przez rodzicow, brak jakich kolwiek oznak wtornego wdrukowania.
Teraz mam podobna sytuacje z wedrownym, ktory niz gruszki ni z piektruszki zaczol sypac piorami jak szalony, wiec musialem go wziasc do domu zeby mrozy mu nowych pior nie powyginaly. W wysokiej wadze mial zawsze wybuchowy charakter, a tu o dziwo w pelnej wadze siedzi w moim pokoju caly dzien, w ogole sie nie boji i je z rekawicy z duzym apetytem. Jego charakter bardzo sie zmienil jak zaczelismy ostro polowac, kolejny dowod na to jak bardzo potrzebne jest zabijanie dla ustabilizowania psychiki drapoli. Rowniez wychowany przez rodzicow, brak jakich kolwiek oznak wtornego wdrukowania.
rurę z pcv mam w jej wolierze ale i tak często karmię ją podając jej pokarm do dzioba ręką na półce gniazdowej co jest nieodłączną częścią rytuału godowego. przy mięsie nie jest agresywna i nie stwarza problemów więc to nie ono jest powodem agresji. kopie dołki i nie zdziwię się jeśli w tym roku złoży pierwsze jaja. hybrydów w polsce rozmnażać nie można ale dobrze mieć taką dobrą, twardo wysiadującą samicę której można podłożyć jaja od innej pary lub młode do odchowu.jej mamuśka też ma wredny charakter i nie tylko ja poczułem chwyt jej mocarnych łap. widać młoda to odziedziczyła
problem jest w tym że ptek ma chcice jak niema bzyku to sie piiiii:) celem posiadania imprintów jest ich łatwiejsze rozmnazanie lub przy jastrzębiach oszczędzenie sobie czasu i nerwów przy układaniu. może to kolegom umkneło ale nie można tych celów łączyć bo efekt jest odwrotny. czyli jak chcemy młode to śpimy w wolierze i darujemy sobie polowanie. jak chcemy polowac to dajemy ptakowi spokoj. jak chcemy w pole to mała dieta i idziemy w pole bez sznurka. taki ptak musi sie bać sokolnika wtedy go nie atakuje i nie krzyczy. sory za wykład nie jestem autorytetem w tej dziedzinie to moje obserwacje z 20 lat układania gniazdowników. amerykanie preferują imprinty bo szanują swój czas czego i sobie życze:)
ptak jest cichy i nie krzyczy za to intensywnie tokuje.nie wiem czy agresja ma podłoże w okresie lęgowym bo jak juz pisałem ptak przejawia agresję również poza nim (zauważyłem że nie ma to nic wspólnego z kondycją bo w wysokiej wadze robi to samo a wręcz jest pewniejsza siebie).wrzucam fotkę z pierwszego pióra żeby uzmysłowić "wielkość" problemu


Ostatnio zmieniony śr mar 18, 2009 10:37 am przez haggard, łącznie zmieniany 1 raz.
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
A pamiętam onegdaj jak dyskutowaliśmy na temat wdrukowanych jastrzębi i cechy osobnicze były marginizowane na korzyść metody.haggard pisze:nie wiem gdzie tkwi błąd ale zastanawiam sie czy poprostu nie trafiłem na wyjątkowo agresywny egzemplarz może to cecha osobnicza.mam też samca hybryda tych samych proporcjach był wdrukowany identycznie jak owa samica i nie sprawia najmniejszych problemów- zero agresji w stosunku do sokolnika. aniołek poprostu.
Nisus pisze:Wychowany przez rodzicow.
I właśnie o to chodzi, że z wychowanymi przez rodziców łatwiej się dogadać niż z wdrukowanymi-są bardziej przewidywalne w obcowaniu.Nisus pisze:Rowniez wychowany przez rodzicow, brak jakich kolwiek oznak wtornego wdrukowania.
Nie wiem, jak pogodzić normalny dom z pierzeniem sokoła w domu, czy pracę zawodową z kilku godzinnym rozpieszczaniu jastrzębia?Nisus pisze:Najlepiej codziennie spedzac z nim pare godzin
quote="kapral"]nie można tych celów łączyć bo efekt jest odwrotny. czyli jak chcemy młode to śpimy w wolierze i darujemy sobie polowanie. jak chcemy polowac to dajemy ptakowi spokoj.[/quote]
To nie jest tak do końca prawdą. W przypadku sokołów odstawiając raroga do woliery po lataniu 7 dni to objęcie woliery i odkarmienie,7 dni to zaakceptowanie wpuszczonej samicy po lataniu i jej odbudowa zapasów energetycznych a 14 dni po wpuszczeniu samicy wykopany dołek i przekazywanie pożywienia.
Nie ma potrzeby izolowania ptaków jako pary rozrodcze i te ptaki do polowania. To tylko zabezpieczanie się przed stratą ptaków hodowlanych. Równie dobrze albo i lepiej byłoby łączyć pary na okres lęgowy i rozrodczy.
jeden ptak o niczym nie swiadczy. z zadnym innym imprintem nie miałem i nie ma do dziś problemów. to raczej wyjątek od reguły. jej matka nie jest wdrukowana na człowieka a też jest bardzo agresywna. moja wędrowna również nie jest imprintem a jest bardzo ostrym ptakiem i w poczatkowych etapach układania często próbowała mnie łapac szponami a czasem wręcz rzucić na twarz podczas karmienia na rękawicy. rozmawiałem z hodowcą i okazało sie że jej matka jest dokładnie taka samą heterą. wiem ze z lini wędrownych z której wywodzi sie samica Sławka Sularza większość też jest taka wredna. zwłaszcza samice.nie przeszkadza im to w osiąganiu doskonałych wyników łowieckich.Nowogrodzki pisze:A pamiętam onegdaj jak dyskutowaliśmy na temat wdrukowanych jastrzębi i cechy osobnicze były marginizowane na korzyść metody.
we wspomnianej przez profesora dyskusji rozmawialiśmy o agresji w kontekście błędów we wdrukowaniu gniazdownika i braku możliwości polowania. w przypadku mojej samicy agresja wynika z czego innego. z wrodzonych i odziedziczonych skłonności.
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
Ok. nie neguję skuteczności metody. Sam potwierdzasz dziedziczenie pewnych cech np. agresywności, niekoniecznie do zwierzyny.haggard pisze:rozmawiałem z hodowcą i okazało sie że jej matka jest dokładnie taka samą heterą. wiem ze z lini wędrownych z której wywodzi sie samica Sławka Sularza większość też jest taka wredna.
zauważ, że:
jak rozpoczniesz wdrukowywanie , to jest to proces ciągły, ale i nietrwały, jak widać wyżej w cytacie.Nisus pisze:Kilku kolegow zepsulo sobie swietne cichutkie jastrzebie, pierzac je rzucajac im tylko mieso do woliery. Izolacja tego typu dla wdrukowanego ptaka moze skonczyc sie wrzaskunem jak zaczniecie zbijac wage jesienia.
imprinting trzeba podtrzymywać i jest to czasochłonne ale jak już pisałem ptak jest inny i odbiega zachowaniem od reszty.nie pasuje do szablonu. jest poprostu agresywna i tyle. ptak nie jest izolowany wizyty w wolierze są częste i dużo z nią "gdakam" żeby ją stymulować. do tego często jest karmiona na wabidle lub na trupku bażanta żeby zabić nudę. nawet w pełni sezonu kiedy lata intensywnie nie jestem w stanie do końca przewidzieć jej zachowania. potrafi siedząc na bażancie nagle zerwać sie chwycić za nogę lub but po czym jakby nigdy nic wrócic do skubania.
co do sokołów nie mogę się wypowiadać bo niemam takiej wiedzy.jastrząb imprint jak mu się zjedzie gwałtownie z wagi bedzie się darł dlatego taki ptak chodzi w wyższej wadze. czasami pomaga nocka na drzewie. twój sokół to hybryda słyszałem że agresja to skutek uboczny u takich ptaków jak wady w budowie albo symetrii ciała które się czasami trafiają. czysty ptak ma zakodowene pewne cechy w genach jak się w nich zamiesza ptak ma odchyły.
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
Odezwałem się na temat zachowań wdrukowanych ptaków, bo:
Myślę, że nie jesteśmy konsekwentni w swoim działaniu. Jeżeli samica szponiastego potraktuje nas jako swojego partnera , to konsekwencją będzie agresja. Samica w tym stadle jest dominująca. Być może samiec potrafi swoim zachowaniem złagodzić agresję swojej partnerki ,a my tego nie potrafimy. W parze rarogów wielokrotnie dochodzi do agresji, zwłaszcza po sezonie lęgowym. W naturze samica raroga bardzo wcześnie opuszcza młode, zaraz po pierwszych próbach lotu. To samiec przejmuje opiekę nad usamodzielniającymi się młodymi. Jeżeli para zostaje w komorze lęgowej może dojść do bójek.
Oczywista, że zaraz pojawią się głosy, że nie jest tak zawsze. To prawda, ale bliższe natury jest zachowanie wcześniej przeze mnie opisane. Tak, więc jeśli będziemy „tokować” z dojrzewającą samicą szponiastego liczmy się z konsekwencjami, że o to połączyliśmy się w stadło z „diablicą tasmańską” i jedyny moment „przyjaźni” to moment krycia.
Z samcami jest sprawa znacznie łatwiejsza, tam częściej nie jesteśmy partnerami, ale możemy być konkurentami w rewirze lęgowym, co też może się skończyć agresją.
Kiedy hormony uderzają do głowy budzą się demony. Zamiast więc odgrywać toki z samicą należy ją wyciszyć, przyspieszyć pierzenie. Kiedyś się mówiło o kilku dniach w niskim oświetleniu co by przerwać toki. I tu właśnie wracam do konsekwencji realizowania celu. Jeśli ma być to cichy przyjazny ptak dobrze polujący i nie wykazujący do nas agresji, to poszukajmy spokojnej, nie agresywnej do ludzi linii hodowlanej i wtedy uwarunkowanie, te „pozytywne”, ma duże szanse. Ale nie „łączmy” się z nim w parę, bo cały układ partnerski bierze w „łeb” i zaczyna się walka o dominację.
Lannery polują w parze i wydawało by się ,że powinie być samice przyjazne. I są, ale na swój sposób. Jak samiec nie chce zejść z jaj, to dostaje skrzydłem w łeb i musi „spadać”. Jak ma przynieść żarcie z półki, to jest do tego prowokowany. A jak nie chce oddać, to musi, bo mu samica zabierze.
Chcesz mieć samicę , z którą wchodzisz w parę i jednocześnie chciałbyś w tym układzie zachować pozycję dominującą. To się nie uda. Zwłaszcza jak trafisz na wredną babę.
Myślę, że nie jesteśmy konsekwentni w swoim działaniu. Jeżeli samica szponiastego potraktuje nas jako swojego partnera , to konsekwencją będzie agresja. Samica w tym stadle jest dominująca. Być może samiec potrafi swoim zachowaniem złagodzić agresję swojej partnerki ,a my tego nie potrafimy. W parze rarogów wielokrotnie dochodzi do agresji, zwłaszcza po sezonie lęgowym. W naturze samica raroga bardzo wcześnie opuszcza młode, zaraz po pierwszych próbach lotu. To samiec przejmuje opiekę nad usamodzielniającymi się młodymi. Jeżeli para zostaje w komorze lęgowej może dojść do bójek.
Oczywista, że zaraz pojawią się głosy, że nie jest tak zawsze. To prawda, ale bliższe natury jest zachowanie wcześniej przeze mnie opisane. Tak, więc jeśli będziemy „tokować” z dojrzewającą samicą szponiastego liczmy się z konsekwencjami, że o to połączyliśmy się w stadło z „diablicą tasmańską” i jedyny moment „przyjaźni” to moment krycia.
Z samcami jest sprawa znacznie łatwiejsza, tam częściej nie jesteśmy partnerami, ale możemy być konkurentami w rewirze lęgowym, co też może się skończyć agresją.
Kiedy hormony uderzają do głowy budzą się demony. Zamiast więc odgrywać toki z samicą należy ją wyciszyć, przyspieszyć pierzenie. Kiedyś się mówiło o kilku dniach w niskim oświetleniu co by przerwać toki. I tu właśnie wracam do konsekwencji realizowania celu. Jeśli ma być to cichy przyjazny ptak dobrze polujący i nie wykazujący do nas agresji, to poszukajmy spokojnej, nie agresywnej do ludzi linii hodowlanej i wtedy uwarunkowanie, te „pozytywne”, ma duże szanse. Ale nie „łączmy” się z nim w parę, bo cały układ partnerski bierze w „łeb” i zaczyna się walka o dominację.
Lannery polują w parze i wydawało by się ,że powinie być samice przyjazne. I są, ale na swój sposób. Jak samiec nie chce zejść z jaj, to dostaje skrzydłem w łeb i musi „spadać”. Jak ma przynieść żarcie z półki, to jest do tego prowokowany. A jak nie chce oddać, to musi, bo mu samica zabierze.
Chcesz mieć samicę , z którą wchodzisz w parę i jednocześnie chciałbyś w tym układzie zachować pozycję dominującą. To się nie uda. Zwłaszcza jak trafisz na wredną babę.