Noworoczne polowanie
Jak by ktos mi powiedzial ze, bede mial taka zabawe z wedrownym to bym nie uwierzyl. Przeklete sokoly, mnie ortodoksa jastrzebiego tak przekabacic
, a najlepsze jest to ze, bajki o potrzebie otwartych terenow mozna uznac za smieszny mit. Jak juz sokol zapozna sie z regulami zabawy to teren nie ma znaczenia. Jesli Metyl zdmuchnie kolejnego koguta, to moje przyszloroczne plany co do ptakow moga sie radyklanie zmienic.
zawsze mnie smieszą opinie ortodoksyjnych jastrzębników którzy twierdzą- "jastrząb jest do polowania a sokół do latania"
polowanie z sokołem wymaga ogromnej znajomości tematu. tutaj sam instynkt i dobra kondycja nie wystarczy. tu liczy sie wszystko- wysokośc, pozycja, kierunek wiatru, dobry pies oraz kierunek wyrwania zwierzyny. to naprawde wyższa półka w polowaniu pod pierzem. na szczęście poziom sokołów w Polsce podniósł sie niesamowicie. najlepszym dowodem był pokot na tegorocznych łowach- sokoły ugoniły więcej niż jastrzębie. jastrząb nie jest od sokoła ani lepszy ani gorszy. jest poprostu zupełnie inny. o gustach sie nie dyskutuje. mnie zachwyca polwanie z czatów z sokołem i cała taktyka i wyczucie chwili. a z jastrzębiem no cóż nie ma nic piękniejszego jak polowanie na kaczki i kuropatwę bo bażant dla wylatanego jastrzębia nie jest żadnym wielkim przeciwnikiem
apropos mrozów- trzymanie ptaków luzem wiele daje. mozliwość swobodnego poruszania sie po wolierce i nocowania na wysokim siedzisku z dala od ziemi to bardzo dużo. myślę że w przypadku małych ptaków lub harrisów lannerów możnaby zainstalować na noc nad żerdzią lub półką na której ptak zazwyczaj nocuje żarówki-kwoki żeby mógł się ogrzać. z tego co słyszałem ptaki-zwłaszcza harrisy szybko się uczą z tego korzystać. jesli ptak siedzi na krótko na berle to należy zadbać o to żeby nie był narażony na wiatr i co najważniejsze oprócz oczywistej wysokiej kondycji- ptak musi być suchy! jakakolwiek wilgoć w piórach podczas mrożnej nocy grozi katastrofa nawet jeśli mróz nie jest wielki. bardzo ważne jest też żeby łapy były suche.
U mnie -13, tym samym Metylek dostal przeniesienie do pokoju obok, gdzie mam woliere do zimowego pierzenia. Zreszta on i tak po bazancie potrzebuje paru dni, zeby calkowicie zregenerowac sily. Dla ptaka 530g, zimowe bazanty to nielatwa zdobycz. W czwartek dostanie trupka, a w niedziele atakujemy od nowa. Trzymajcie kciuki.
Dawid szykuj hybrydy i pakuj tylek na poludnie, bo boje sie ze, bazanty zasraja nam cala okolice
Ostatnio nawet spekulowalismy ze, to nie snieg na polach lezy ...
Dawid szykuj hybrydy i pakuj tylek na poludnie, bo boje sie ze, bazanty zasraja nam cala okolice
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
Chyba trochę udzieliła Wam się histeria mediów dotycząca zimy. Jak zwykle jest zimno w zimie i gatunki rodzime powinne być do tego przystosowane.Jak temperatury spadną do -35 stopni to może być kłopot, na tą chwilę jest cacy. Gatunki górskie też żyją w trudnych klimatycznie warunkach. Na pustyni nocą temperatura spada poniżej 0.
Oczywiście ptaki powinne być w dobrej kondycji, a wilgoć i mróz nie jest dobrym połączeniem. Pamiętam jednak, że Heksie kruszyłem lód w kuwecie po nocnych przymrozkach i nigdy nie miałem problemów. Z jastrzębiem latałem bez względu na temperaturę ( chyba, że sam miałem dosyć). Lannery nie bardzo chciały latać przy kilkunastu stopniach mrozu, bo między innymi, trzeba pamiętać o oczach. Szybki lot zwiększa odczuwanie mrozu i oczy im łzawiły. Oczywiście nie ma potrzeby zbędnie narażać ptaki na groźbę odmrożeń, ale nie wiem, co jest bardziej ryzykowne: brać-nie brać ptaka do domu, czy dobrze karmić, trzymać zdala od przeciągów, rozsądnie latać i obserwować przyrodę. Zauważyliście jak mało w powietrzu ptaków przy niskich temperaturach? To pewnie na takie dni gromadzą tłuszczyk.
Oczywiście ptaki powinne być w dobrej kondycji, a wilgoć i mróz nie jest dobrym połączeniem. Pamiętam jednak, że Heksie kruszyłem lód w kuwecie po nocnych przymrozkach i nigdy nie miałem problemów. Z jastrzębiem latałem bez względu na temperaturę ( chyba, że sam miałem dosyć). Lannery nie bardzo chciały latać przy kilkunastu stopniach mrozu, bo między innymi, trzeba pamiętać o oczach. Szybki lot zwiększa odczuwanie mrozu i oczy im łzawiły. Oczywiście nie ma potrzeby zbędnie narażać ptaki na groźbę odmrożeń, ale nie wiem, co jest bardziej ryzykowne: brać-nie brać ptaka do domu, czy dobrze karmić, trzymać zdala od przeciągów, rozsądnie latać i obserwować przyrodę. Zauważyliście jak mało w powietrzu ptaków przy niskich temperaturach? To pewnie na takie dni gromadzą tłuszczyk.
tyle że w naturze ptak sam sobie znajdzie na noc miejsce osłonięte od wiatru i w ciągu dnia będzie unikał kontaktu z wodą ni opadami jeśli takie maja miejsce. na siedzisku na krótko to już inna bajka.wiem o trzech przypadkach odmrożeń u samców wędrownego. wolę nie ryzykować.jeśli temperatura wynosi w nocy -20stopni to nad ranem przy gruncie może sięgnąć -30st. pamiętajmy ze w naturze ptaki nie nocują na ziemi ani nisko nad nią. tylko siadaja wysoko i najczęsciej od zawietrznej.
Lepiej byc przezornym, jastrzab to jastrzab, jest pogodo odporne. Moj samczyk ma przynajmniej 1/4 krwi shaheena, wole nie ryzykowac. Kondycje ma naprawde wysoka i mostek mocno nabity, ale jak widze oczyma wyobrazni jego wiszace skrzydlo w trakcie porannej inspekcji, to podziekuje takie atrakcje. Dosc juz mialem tragedii z zeszlego roku.
Przyszly tydzien ma nas przywitac + temperatura, mam nadzieje ze, tak bedzie. Teraz za oknem -16, moj pies sika jak maszynka do lodu.
Apropo ptakow, to czarnuchom jakos temperatura nie przeszkadza. U mnie wszystkie pola czarne, brawo dla cymbala ktory wsadzil je pod ochrone.
Przyszly tydzien ma nas przywitac + temperatura, mam nadzieje ze, tak bedzie. Teraz za oknem -16, moj pies sika jak maszynka do lodu.
Apropo ptakow, to czarnuchom jakos temperatura nie przeszkadza. U mnie wszystkie pola czarne, brawo dla cymbala ktory wsadzil je pod ochrone.
Wczoraj znow polowalismy.
Niestety ja bez zdobyczy, ale ptak latal pieknie, brakuje mu jeszcze techniki przy zwiazywaniu zdobyczy i odrobine pulap musi poprawic, jutro dostaje torbe z kuropatwy, powinno pomoc.
Slawkowa samica jak zwykle nie zawiodla, koniec koncem dopadla naprawde starego koguta, po ostrogach i rozmiarze minimum 3-4 pioro. Aczkolwiek kogut okazal sie wytrawnym graczem. Nie widzialem dokladnie pulapu sokolo w momecie ataku gdyz filmowalem, ale i tak sztuczka ktora wykonal kogut zniwelowala atut sokola pod wzgledem wysokosci do zera. Mianowicie ploszenie bylo z bardzo, bardzo gesto zarosnietego krzakami zagajnika, sprytny kogut najpierw zrobil rundke miedzy krzakami i drzewami. Wywolalo to natychmiastowe pikowanie u sokokolicy, ktora stracila cala przewage wysokosci. Poscig przeszedl w plaska silowa pogon. Reszty nie widzialem z powodu gestej roslinnosci, dzieki telemetrii odnalezlismy wojowniczke w krzaku 300 metrow dalej z kogutem w lapach. I w ten sposob kogut niemozliwy do zlapania, skonal u stop tej rewelacyjnej samicy. Rozwieje watpliwosci tych ktorzy mysla ze, byl oslabiony itd. Byl to zdrowy kogut, bardzo szybko latajacy, sokolica udowodnila ze, na dluzszym dystansie potrafi przegonic nawet bazanta.
Niestety ja bez zdobyczy, ale ptak latal pieknie, brakuje mu jeszcze techniki przy zwiazywaniu zdobyczy i odrobine pulap musi poprawic, jutro dostaje torbe z kuropatwy, powinno pomoc.
Slawkowa samica jak zwykle nie zawiodla, koniec koncem dopadla naprawde starego koguta, po ostrogach i rozmiarze minimum 3-4 pioro. Aczkolwiek kogut okazal sie wytrawnym graczem. Nie widzialem dokladnie pulapu sokolo w momecie ataku gdyz filmowalem, ale i tak sztuczka ktora wykonal kogut zniwelowala atut sokola pod wzgledem wysokosci do zera. Mianowicie ploszenie bylo z bardzo, bardzo gesto zarosnietego krzakami zagajnika, sprytny kogut najpierw zrobil rundke miedzy krzakami i drzewami. Wywolalo to natychmiastowe pikowanie u sokokolicy, ktora stracila cala przewage wysokosci. Poscig przeszedl w plaska silowa pogon. Reszty nie widzialem z powodu gestej roslinnosci, dzieki telemetrii odnalezlismy wojowniczke w krzaku 300 metrow dalej z kogutem w lapach. I w ten sposob kogut niemozliwy do zlapania, skonal u stop tej rewelacyjnej samicy. Rozwieje watpliwosci tych ktorzy mysla ze, byl oslabiony itd. Byl to zdrowy kogut, bardzo szybko latajacy, sokolica udowodnila ze, na dluzszym dystansie potrafi przegonic nawet bazanta.
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Samica ma 1/4 krwi pealsa, aczkolwiek byla najmniejsza z legu. Mozliwe ze, ma tez troche szkockiej krwi, ale tego dokladnie nie wiem. Jej siostry maja grubo ponad kilogram, ona ponizej 900, ale nadrabia agresja. Jej mlodsza siostra jest wielka jak krowa, idealne proporcje i do tego lapy jak rdzawosterny.
Moj samczyk ma 1/4 red nape'a, stad drobniejsza budowa, za to szybko przelacza sie na 5 bieg i jest bardzo uparty.
Moj samczyk ma 1/4 red nape'a, stad drobniejsza budowa, za to szybko przelacza sie na 5 bieg i jest bardzo uparty.
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Miałem już Cie kiedyś na privie zapytać o tego samca. Bardzo jasno upierzony, kilka charakterystycznych dla pelegrinoides drobiazgow w upierzeniu, plus ten dosyc dlugi ogon (bo to chyba nie kwestia samego zdjęcia?) Samica piękna, jak na 1/4 pealsa na prawde duzo w niej z niego zostało, no i sprawia wrażenie jakby była większa, choć 900gram to przecież nie tak mało 
On ogonek ma typowo peregrinowaty, od red nape'a jest to lekkie zludzenie powiazania z pelegrinoidesem. Choc nie wiem czy jakiejs domieszki nie ma, pelegrinoidesy maja krotsze 2 rzedowki, u niego nie widac tego. No I zarowno pele jak i babilonicus, sa dosyc zblizone w szacie mlodocianej, biorac pod uwage mix krwi zawsze moze wyjsc jakas anomalia. Patrzac po rodzicach powinien wyjsc typowy ala shaheen, z kolorowa piersia.
