Noworoczne polowanie
Noworoczne polowanie
Kazdy dzien, gdy mozesz popolowac ze znajomymi jest udany, lecz wczorajszy byl wyjatkowy.
Mroz byl w okolicach -6, namierzylismy skupisko bazantow na skraju wysokich drzew i krzakow. Pierwszy w powietrze poszedl moj samiec wedrownego Metyl, po nauczce z 1 stycznia wyciagnol wnioski i wystrzlil na pulap ok 80 metrow i jak zwykle pieknie sie wypozycjonowal. Pierwsza wystrzelila kura, pionowe pikowanie i przebicie w jego stylu, niestety nie trafil w skrzydlo tylko w plece (ostatnim 2 kura polamal skrzydla). Dokrecil i probowal dosiadu na ziemi, lecz ofiara mimo glosnego huku w momencie uderzenia byla nadal sprawna. Zaczekalismy chwile az, wygramoli sie z krzakow i zacznie znow latac. Po raz kolejny wyszedl na pulap i ladnie sie trzymal, chcialem podniesc ta kure jeszcze raz ale wystrzelil kogut. Kogut dostal w dupe az, sie z niego posypalo ale nie zbilo go to mocno z trajektorji lotu i znow Metyl probowal go dolapac w krzaku przy ladowaniu, bezskutecznie. Znow sie wygramolil i zaczol nabierac pulapu, w miedzy czasie mial ladne pikowanie na drobnice. Myslelismy ze, to koniec bazantow w tym miejscu ale po przeploszeniu zadrzewien wystartowala jeszcze jedna kurka. Sokol na poczatku jej nie zobaczyl, dopiero po krzyknieciu spojrzal i rozpoczol pikowanie. Dopadl ja tuz nad krzakiem, tym razem nie probowal zbijac, zlapal ja za noge. Wpadli razem w krzaki i bylismy pewni ze, nie utrzyma. Czekamy, czekamy, cos nie tak, powinien juz wyleciec. Gdy doszedlem do krzaku w ktory widziany byl ostatnio, zobaczylem mojego malego wojownika poplatanego w galeziach z kura w lapach. Swietna lekacja dla sokola i piekne widowisko.
Lecz loty mojego samca, byly tylko przystawka do dania glownego w wykonaniu Slawka i jego samicy. Ze wzgledu na nadwage puszczana byla troche pozniej, w sumie to lekko przed zachodem slonca. Bazanty byly w gesto zarosnietym zagajniku z wysokimi drzewami. Po starcie z rekawicy, jak zwykle sokolica nie zawiodla, pieknie wystrzelila w gore i utrzymywala pulap 250+ metrow, idealnie nad glowa Slawka. W tym czasie on z psem, przeczesywali zarosla. Nagle slyszymy furkot bazanta i widzimy sokola w pikowaniu. Pierwszy etap pikowania byl idealnie pionowy, pozniej przeszedl w plaski na niesamowitej predkosci. Sokolica zlapala bazanta mocnym chwytem nad drzewami i poniosla jeszcze w powietrzu jakies 50-100 metrow, na ziemi szybko sie z nim rozprawila. Gdy doszlismy na miejsce, naszym oczom ukazal sie kogut z najdluzszym ogonem jaki kiedykolwiek widzialem, niesamowita sztuka, dziki kogucior. W zyciu widzialem troche atakow, ale bezsprzecznie z Jakubem doszlismy do wniosku ze, byl to najlepszy jaki widzielismy. Jesli sokolnictwo jest sztuka, to byla to czysta poezja, po raz kolejny Slawek udownodnil ze, jest sokolnikiem najwyzszgo kalibru. Dziekuje mu za cenne rady i niesamowita sokolnicza przygode.
I tak rozpoczelismy poczatek roku, dodam jeszcze ze, polowalismy tez 1 stycznia. O ile moj samiec wtedy sie nie popisal, to Slawek trzepnol bazanta w pieknym stylu. Widzialem 5 wedrownych z hodowli Slawka i Jacka, kazdy z nich okazal sie doskonalym ptakiem lowczy. Goraco polecam.
Mroz byl w okolicach -6, namierzylismy skupisko bazantow na skraju wysokich drzew i krzakow. Pierwszy w powietrze poszedl moj samiec wedrownego Metyl, po nauczce z 1 stycznia wyciagnol wnioski i wystrzlil na pulap ok 80 metrow i jak zwykle pieknie sie wypozycjonowal. Pierwsza wystrzelila kura, pionowe pikowanie i przebicie w jego stylu, niestety nie trafil w skrzydlo tylko w plece (ostatnim 2 kura polamal skrzydla). Dokrecil i probowal dosiadu na ziemi, lecz ofiara mimo glosnego huku w momencie uderzenia byla nadal sprawna. Zaczekalismy chwile az, wygramoli sie z krzakow i zacznie znow latac. Po raz kolejny wyszedl na pulap i ladnie sie trzymal, chcialem podniesc ta kure jeszcze raz ale wystrzelil kogut. Kogut dostal w dupe az, sie z niego posypalo ale nie zbilo go to mocno z trajektorji lotu i znow Metyl probowal go dolapac w krzaku przy ladowaniu, bezskutecznie. Znow sie wygramolil i zaczol nabierac pulapu, w miedzy czasie mial ladne pikowanie na drobnice. Myslelismy ze, to koniec bazantow w tym miejscu ale po przeploszeniu zadrzewien wystartowala jeszcze jedna kurka. Sokol na poczatku jej nie zobaczyl, dopiero po krzyknieciu spojrzal i rozpoczol pikowanie. Dopadl ja tuz nad krzakiem, tym razem nie probowal zbijac, zlapal ja za noge. Wpadli razem w krzaki i bylismy pewni ze, nie utrzyma. Czekamy, czekamy, cos nie tak, powinien juz wyleciec. Gdy doszedlem do krzaku w ktory widziany byl ostatnio, zobaczylem mojego malego wojownika poplatanego w galeziach z kura w lapach. Swietna lekacja dla sokola i piekne widowisko.
Lecz loty mojego samca, byly tylko przystawka do dania glownego w wykonaniu Slawka i jego samicy. Ze wzgledu na nadwage puszczana byla troche pozniej, w sumie to lekko przed zachodem slonca. Bazanty byly w gesto zarosnietym zagajniku z wysokimi drzewami. Po starcie z rekawicy, jak zwykle sokolica nie zawiodla, pieknie wystrzelila w gore i utrzymywala pulap 250+ metrow, idealnie nad glowa Slawka. W tym czasie on z psem, przeczesywali zarosla. Nagle slyszymy furkot bazanta i widzimy sokola w pikowaniu. Pierwszy etap pikowania byl idealnie pionowy, pozniej przeszedl w plaski na niesamowitej predkosci. Sokolica zlapala bazanta mocnym chwytem nad drzewami i poniosla jeszcze w powietrzu jakies 50-100 metrow, na ziemi szybko sie z nim rozprawila. Gdy doszlismy na miejsce, naszym oczom ukazal sie kogut z najdluzszym ogonem jaki kiedykolwiek widzialem, niesamowita sztuka, dziki kogucior. W zyciu widzialem troche atakow, ale bezsprzecznie z Jakubem doszlismy do wniosku ze, byl to najlepszy jaki widzielismy. Jesli sokolnictwo jest sztuka, to byla to czysta poezja, po raz kolejny Slawek udownodnil ze, jest sokolnikiem najwyzszgo kalibru. Dziekuje mu za cenne rady i niesamowita sokolnicza przygode.
I tak rozpoczelismy poczatek roku, dodam jeszcze ze, polowalismy tez 1 stycznia. O ile moj samiec wtedy sie nie popisal, to Slawek trzepnol bazanta w pieknym stylu. Widzialem 5 wedrownych z hodowli Slawka i Jacka, kazdy z nich okazal sie doskonalym ptakiem lowczy. Goraco polecam.
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
13) bażanty:JoHn DuMbaR pisze:Fatycznie wielkie bazanty tam maja.
Kuropatwa nie dopisala?
a) koguty - od dnia 1 października do końca lutego,
b) kury - wyłącznie na terenach ośrodków hodowli zwierzyny, gdzie prowadzi się wolierową hodowlę bażanta - od dnia 1 października do dnia 31 stycznia;
14) kuropatwy - od dnia 11 września do dnia 21 października, a w drodze odłowu - do dnia 15 stycznia;
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Dziekuje, polowanie naprawde sie udalo. Szkoda tylko ze, samczyk Jakuba jest kontuzjowany bo na pewno mial bym jeszcze jeden lot do opisania. Ci co byli na lowach widzieli jakosc tego malucha, z mlodych samcow w Polsce chyba lepszego nie ma.
Czuje ze, 2009 bedzie naprawde udany, przynajmniej z sokolniczej perspektywy.
Chwal Ćwik
Czuje ze, 2009 bedzie naprawde udany, przynajmniej z sokolniczej perspektywy.
Chwal Ćwik
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok
czemu na tym naszym pomorzu taka bieda-ziwerzyny drobnej prawie brak-takich łowisk można wam pozazdroscic-co nie zmienia faktu ze Slascy Sokolnicy Są Wielcy
Z innej beczki -nie boicie się koledzy o skutki mrozow-mam na mysli odmrozenia na skrzydłach u waszych ptakow. Zamieszczam zdjecie odmrozonego skrzydełka u samca sokoła wedrownego. Padł ofiara wiosennego przymrozku-4 kwietnia-ale powodem mogla byc duza wilgotnosc powietrza-sokolarnia w ktorej mieszkał znajduje sie niespełna kilometr od morza. Czy zabieracie w tym okresie swoje ptaki do pomieszczen, utrzymujecie luzem, czy moze macie jakies inne sposoby? Ja dzis zabieram swoje ptaszory do domu-nie bede ryzykował-ale mam tylko dwa i moge sobie na to pozwolic.
Z innej beczki -nie boicie się koledzy o skutki mrozow-mam na mysli odmrozenia na skrzydłach u waszych ptakow. Zamieszczam zdjecie odmrozonego skrzydełka u samca sokoła wedrownego. Padł ofiara wiosennego przymrozku-4 kwietnia-ale powodem mogla byc duza wilgotnosc powietrza-sokolarnia w ktorej mieszkał znajduje sie niespełna kilometr od morza. Czy zabieracie w tym okresie swoje ptaki do pomieszczen, utrzymujecie luzem, czy moze macie jakies inne sposoby? Ja dzis zabieram swoje ptaszory do domu-nie bede ryzykował-ale mam tylko dwa i moge sobie na to pozwolic.
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok
Z tego co ja obserwuje u swego mentora, to on ptaki zawsze trzyma luzem w wolierach zarowno pary jak i pojedyncze ptaki, na krotko to tylko przy ukracaniu albo laczeniu w pary, moim zdaniem ptaki wytrzymuja tak w naturze to i w niewoli powinny wytrzymac, oczywiscie do pelna nakarmione, u mnie tez dzis bylo -20, -4 to wiosna 
Dzisiaj bylem zaproszony przez znajomego na prezentacje polowania z sokolem. Pogoda brzydka, -3 z wiatrem i gestymi opadami sniegu. Teren delikatnie mowiac jastrzebi, 50 metrowe pola pociete 10 metrowymi drzewami i krzakami ostrezyn. Zdarzylo nam sie polowac w duzo gorszym terenie wiec jakos sie nie martwilem. Niestety moj pies sobie jaja robi i zrywal kazda jedna stojke, po tym jak wyploszyl idealnego bazanta z doslownie kepki trawy na srodku jednego pola dostal ostra reprymende. Pomoglo, na skraju zadrzewien zastygl w stylowej stojce. Sprawdzenie nadajnika, rozkapturzenie i bez wiekszego namyslu sokol wystartowal. Widac ze, chcial polowac bo mimo 15 gramowej nadwagi w dwoch spiralach wyciagnol sie na okolo 100 metrow. Zaczekalem az, bedzie idealnie nad psem i ploszymy. Wylecial kogut... mysle sobie nie ma bata. Metyl zlozyl sie i przeszedl w pionowe pikowanie, BUM. Mocne uderzenie zamiotlo kogutem o ziemie, sokol zakrecil wysoko w powietrzu. Mysle sobie kogut przeczeka i wystartuje przy probie dosiadu, ale widze ze, leniwym krokiem wycieka z obydwoma skrzydlami opuszczonymi. Zanim dal rade doczolgac sie do krzakow mial juz pazury na glowie, najwyrazniej byl w niezlym szoku bo oporow wiele nie stawial. Co prawda kogutek raczej rozmiaru liliputek, bo mimo dlugich ostrog byl tego samego rozmiaru co sobotnia kura. No ale kogut to kogut.
Jesli chodzi o odrmozenia to jest to moje najwieksze zmartwienie, o dziwo sama temperatura nie ma takiego wplywu jak ten zasrany wiatr. Samczyk o ktorym wczesniej wspominalem niestety odmrozil sobie koncowke skrzydla, a bylo tylko -1, ale wialo znacznie (na szczecie zaczely wyrastac nowe lotki). Dlatego unikajcie dlugiego przebywania z ptakiem w wietrznych miejscach gdy temperatura spada ponizj zera. Osobiscie staram sie caly czas oslaniac ptaka przed wiatrem zanim nie pojdzie w powietrze, przy bocznym wietrze polecam noszenie na ramieniu. Samczyk wedrownego sra jak jastrzab wiec was nie ubrodzi, a wasza glowa stanowi swietny wiatrochron, jeszcze jak jest kurtka z kapturem to juz w ogole Hawaje, no i mozna ubrac cieple rekawiczki. Do tego podbicie wagi, zeby sadelko go grzalo. Jednak jak temperatura spada ponizej -10 to zawsze go biore do domu.
Widzialem harrisy ktorym poodpadaly pazury od zimna i zaczely krwawo wywalac lotki, wiec tez z nimi uwazajcie.
Jesli chodzi o odrmozenia to jest to moje najwieksze zmartwienie, o dziwo sama temperatura nie ma takiego wplywu jak ten zasrany wiatr. Samczyk o ktorym wczesniej wspominalem niestety odmrozil sobie koncowke skrzydla, a bylo tylko -1, ale wialo znacznie (na szczecie zaczely wyrastac nowe lotki). Dlatego unikajcie dlugiego przebywania z ptakiem w wietrznych miejscach gdy temperatura spada ponizj zera. Osobiscie staram sie caly czas oslaniac ptaka przed wiatrem zanim nie pojdzie w powietrze, przy bocznym wietrze polecam noszenie na ramieniu. Samczyk wedrownego sra jak jastrzab wiec was nie ubrodzi, a wasza glowa stanowi swietny wiatrochron, jeszcze jak jest kurtka z kapturem to juz w ogole Hawaje, no i mozna ubrac cieple rekawiczki. Do tego podbicie wagi, zeby sadelko go grzalo. Jednak jak temperatura spada ponizej -10 to zawsze go biore do domu.
Widzialem harrisy ktorym poodpadaly pazury od zimna i zaczely krwawo wywalac lotki, wiec tez z nimi uwazajcie.