Ptaki w potrzebie
-
shaerrawedd
- pisklę
- Posty: 2
- Rejestracja: śr gru 24, 2008 12:13 pm
- Lokalizacja: świętokrzyskie
Ptaki w potrzebie
Witam.
Przepraszam na początku bo być może zaśmiecę postem forum, ponieważ nie wiem do jakiego stopnia jesteście miłośnikami ptaków drapieżnych.
Chodzi mi o kontakt do rzetelnej organizacji zajmującej się wyłapywaniem i przesiedlaniem myszołowów i jastrzębi z terenów dla nich zagrożonych. Jeszcze na jesieni u mnie było piękne stado młodych gołębiarzy unoszące się nad lasem. Teraz ludzie jedni jednym się chwalą ile to ich nie ustrzelili. Wczoraj na spacerze znalazłam dwa martwe od broni palnej jastrzębie. Dziś znajomy się chwalił że znalazł dwa dni temu trzy za jakąś siatką. Co najgorsze sprawa była już zgłaszana do organizacji ochrony ptaków jakiejś i opisywana w gazecie ale nic nie dało. Ludzie którzy powinni bronić tych ptaków sami je zabijają. Koło myśliwskie najpierw je zasiedliło, a teraz bawią się w żywą tarczę bo zabijają im gołębie, kaczki, bażanty i kuropatwy. Ludzie na wsiach kto tylko ma jakąś broń, choćby wiatrówkę chwalą się "trafiłem jednego".
Przecież to jest karalne a te ptaki są pod ochroną... jestem studentką weterynarii i nie mogę patrzeć na coś takiego zwłaszcza że chciałam być sokolnikiem. Bardzo proszę o szczerą odpowiedź czy jest szansa by im pomóc w jakiś sposób??
Mieszkam w województwie świętokrzyskim, gminie Wiślica.
Katarzyna
Przepraszam na początku bo być może zaśmiecę postem forum, ponieważ nie wiem do jakiego stopnia jesteście miłośnikami ptaków drapieżnych.
Chodzi mi o kontakt do rzetelnej organizacji zajmującej się wyłapywaniem i przesiedlaniem myszołowów i jastrzębi z terenów dla nich zagrożonych. Jeszcze na jesieni u mnie było piękne stado młodych gołębiarzy unoszące się nad lasem. Teraz ludzie jedni jednym się chwalą ile to ich nie ustrzelili. Wczoraj na spacerze znalazłam dwa martwe od broni palnej jastrzębie. Dziś znajomy się chwalił że znalazł dwa dni temu trzy za jakąś siatką. Co najgorsze sprawa była już zgłaszana do organizacji ochrony ptaków jakiejś i opisywana w gazecie ale nic nie dało. Ludzie którzy powinni bronić tych ptaków sami je zabijają. Koło myśliwskie najpierw je zasiedliło, a teraz bawią się w żywą tarczę bo zabijają im gołębie, kaczki, bażanty i kuropatwy. Ludzie na wsiach kto tylko ma jakąś broń, choćby wiatrówkę chwalą się "trafiłem jednego".
Przecież to jest karalne a te ptaki są pod ochroną... jestem studentką weterynarii i nie mogę patrzeć na coś takiego zwłaszcza że chciałam być sokolnikiem. Bardzo proszę o szczerą odpowiedź czy jest szansa by im pomóc w jakiś sposób??
Mieszkam w województwie świętokrzyskim, gminie Wiślica.
Katarzyna
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Młode czasami latają w grupce 3 lub 4 przy gnieżdzie koło początku lipca by puzniej ruszyć samotnie w poszukiwaniu rewiru dlatego ich niewidzisz.Takej organizacji niema która to robi ,ztego co wiem to niezasiedlał nikt w Polsce jastrzębi,sokolnicy prowadzo reintrodukcje Sokoła wędrownego.Czytaj forum zadawaj pytania dużo sę dowiesz spokojnie,potrzeba nam dobrych weterynarzy rób jakąś specjalizacje wkierunku ptaków drapieżnych.shaerrawedd pisze:Chodzi mi o kontakt do rzetelnej organizacji zajmującej się wyłapywaniem i przesiedlaniem myszołowów i jastrzębi z terenów dla nich zagrożonych. Jeszcze na jesieni u mnie było piękne stado młodych gołębiarzy unoszące się nad lasem
Ostatnio zmieniony śr gru 24, 2008 7:34 pm przez bogdan67, łącznie zmieniany 1 raz.
-
shaerrawedd
- pisklę
- Posty: 2
- Rejestracja: śr gru 24, 2008 12:13 pm
- Lokalizacja: świętokrzyskie
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
Dobre pytanie, typowa kobieca subtelnośćshaerrawedd pisze:ponieważ nie wiem do jakiego stopnia jesteście miłośnikami ptaków drapieżnych.
W Polsce nie stosuje sie tego rodzaju ochrony. A gdzie należałoby je przesiedlać?shaerrawedd pisze:Chodzi mi o kontakt do rzetelnej organizacji zajmującej się wyłapywaniem i przesiedlaniem myszołowów i jastrzębi z terenów dla nich zagrożonych.
Poetycka wizja, ale w przypadku gołębiarzy mało prawdopodabna.shaerrawedd pisze:Jeszcze na jesieni u mnie było piękne stado młodych gołębiarzy unoszące się nad lasem.
Chyba mijasz sie z prawdą i emocje ponoszą.shaerrawedd pisze:Ludzie którzy powinni bronić tych ptaków sami je zabijają. Koło myśliwskie najpierw je zasiedliło, a teraz bawią się w żywą tarczę
Jeżeli nasz taki przypadek, należy go zgłosić do policji. Należy powiadomić np. Ligę Ochrony Przyrody, Towarzystwo Przyjaciół Zwierząt, Komitet Ochrony Orłów. Pamiętaj jednak, że w oskarżeniach musisz być precyzyjna, bo stwierdzenia pełne emocji, ale mało konkretne podważą Twoją wierygodność.shaerrawedd pisze:Bardzo proszę o szczerą odpowiedź czy jest szansa by im pomóc w jakiś sposób??
Re: Ptaki w potrzebie
po pierwsze- gołębiarze nie żyją w stadach. zapewne widziałaś młode myszołowy po wylocie z gniazda.shaerrawedd pisze:Witam.
Przepraszam na początku bo być może zaśmiecę postem forum, ponieważ nie wiem do jakiego stopnia jesteście miłośnikami ptaków drapieżnych.
Chodzi mi o kontakt do rzetelnej organizacji zajmującej się wyłapywaniem i przesiedlaniem myszołowów i jastrzębi z terenów dla nich zagrożonych. Jeszcze na jesieni u mnie było piękne stado młodych gołębiarzy unoszące się nad lasem. Teraz ludzie jedni jednym się chwalą ile to ich nie ustrzelili. Wczoraj na spacerze znalazłam dwa martwe od broni palnej jastrzębie. Dziś znajomy się chwalił że znalazł dwa dni temu trzy za jakąś siatką. Co najgorsze sprawa była już zgłaszana do organizacji ochrony ptaków jakiejś i opisywana w gazecie ale nic nie dało. Ludzie którzy powinni bronić tych ptaków sami je zabijają. Koło myśliwskie najpierw je zasiedliło, a teraz bawią się w żywą tarczę bo zabijają im gołębie, kaczki, bażanty i kuropatwy. Ludzie na wsiach kto tylko ma jakąś broń, choćby wiatrówkę chwalą się "trafiłem jednego".
Przecież to jest karalne a te ptaki są pod ochroną... jestem studentką weterynarii i nie mogę patrzeć na coś takiego zwłaszcza że chciałam być sokolnikiem. Bardzo proszę o szczerą odpowiedź czy jest szansa by im pomóc w jakiś sposób??
Mieszkam w województwie świętokrzyskim, gminie Wiślica.
Katarzyna
nie ma możliwości chwytania przesiedlenia tych ptaków. zresztą tajemnicą poliszynela jest to że myśliwi strzelają do drapierzników wszędzie, nie tylko w Twoich stronach więc nie ma to większego sensu. zresztą moim zdaniem zamiast przesiedlać ptaki które bądź co bądź są u siebie należałoby ostro i bez pardonu zająć sie ściganiem owych pseudomyśliwych. problem w tym że władze kół łowieckich na ogół przymykają na to oko.opisywałem tu już przypadek kiedy jeden z moich kolegów podczas polowania zbiorowego widział jak syn łowczego strzelił kobuza i gdy to zgłosił został wyrzucony z koła za niekoleżeńską postawę
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Ale mnie teraz tym postem zirytowales, temu dzieciakowi i jego ojcu to bym nogi z **** powyrywal... Polskie realia PZŁ...
Najgorsze, ze sam znam ludzi ktorzy maja na koncie jastrzebie lecz nie posiadam zadnych dowodow. Perswazja słowna nic nie daje...nawet sie do mnie nie zrazili...Traktuja takich jak my jak powietrze, a policja ma to gleboko gdzies.
Mimo wszystko dam sobie reke uciac jak za 20 lat bedzie tak samo lub gorzej...pomalu to sie zmieni.
Najgorsze, ze sam znam ludzi ktorzy maja na koncie jastrzebie lecz nie posiadam zadnych dowodow. Perswazja słowna nic nie daje...nawet sie do mnie nie zrazili...Traktuja takich jak my jak powietrze, a policja ma to gleboko gdzies.
Mimo wszystko dam sobie reke uciac jak za 20 lat bedzie tak samo lub gorzej...pomalu to sie zmieni.
Niebędzie napewno wybijo i przestaną skończy sie wtedy strzelanie i zaczno wtedy trąbić jak to pzł wprowadza spowrotem jastrzębie.JoHn DuMbaR pisze:Mimo wszystko dam sobie reke uciac jak za 20 lat bedzie tak samo lub gorzej...pomalu to sie zmieni.
Ostatnio zmieniony czw gru 25, 2008 8:03 pm przez bogdan67, łącznie zmieniany 1 raz.
Niestety rośnie kolejne pokolenie myśliwych którzy jastrzębiowi nie odpuszczą. Mam nawet takich w klasie (bez nazwisk bo polegną z ochrony i łowiectwa
). W trakcie rozmów przeprowadzanych między nami w internacie zwykle dochodzimy do wniosków, że oni widzą tylko dwie opcje, albo odstrzał albo odłów. Wiadomo która opcja interesuje nas bardziej. Ciężko się dogadać , padają wtedy niezłe teksty i piętrowe wiązanki...
2001przedni zastrzelony oberwał 3 razy jak doniego dobiegli jeszcze żył dobity kijem spalony ze strachu w piecu do centralnego naszli go na ataku na zająca.2003zabita para sokołów wedrownych w marcu toki oberwała samica zachwile pokazał sie samiec też oberwał .Wszystko wydało sie przy kieliszku oglodali zdięcia sokołów co im zrobisz wroga se zrobic z koła które dzierzawi teren na ktorym mieszkasz ,może się chwalo mam nadzieje ze jak widzeli umie ptaki i pewne rzeczy z tym zwiozane zachwycali sie tym to może niebendą tego robić.Brak propagacji sokolnictwa czyni ogromne szkody niewiedza to największy wróg ptaków drapieżnych,jak na ironie kolega chował lisa mysliwy ztwierdził po pewnym czasie niezamienił by go na żadnego psa mysliwskiego,szkoda że miałem daleko chciałbym to zobaczyć jak on ztym liskem polował.Dopiero doceniamy to co mamy jak dobrze to poznamy .....
a ja znalazłem na stronce KOO makabryczny artykuł o jastrzebiu-szczegolnie dobija brak zainteresowania policji, organow gminy... i poźniejszy fortel!! zapraszam do lektury http://koo.free.ngo.pl/aktualnosci.php?go=aktual_28
BEZ KOMENTARZA.Przypomniał mi się Don Kichot i jego wojna zwiatrakami.tercel pisze:a ja znalazłem na stronce KOO makabryczny artykuł o jastrzebiu-szczegolnie dobija brak zainteresowania policji, organow gminy... i poźniejszy fortel!! zapraszam do lektury http://koo.free.ngo.pl/ak...hp?go=aktual_28