żeby było śmiesznie ptak polujący wcale nie musi sie włóczyc. jeśli nie ma możliwości wypłoszenia mu zwierzyny a ptak wyjdzie ładnie na pułap i czeka to rzucasz mu na ziemię (bez pikowan i latania na wagę) wabidło i dajesz sie najeśc, ptak szybko kuma że warto sie trzymac nad sokolnikiemNowogrodzki pisze:żeby jak najcześciej polować. Idealna sytuacja to krótki trening na początku żywota sokolniczego ptaka a później tylko polowanie(udane lub nie) Przy polowaniu raz na tydzień lub miesiąc zaczyna się problem: jak "uwiązać" ptaka przy sobie, żeby się nie włóczył. I tu znowu pojawia sie pytanie: ilu z nas ma możliwość polowania np. co drugi dzień i pytanie: a co z ptakami w rękach osób bez uprawnień do polowania?myślę że meritum sprawy tkwi w tym żeby
Co słychać?
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
niktu nie mówi o rozpolowywaniu wyłącznie na gołębiach.mocny gołąb zawsze uczy ptaka pokory i wyciśnie z niego maksimum wysiłku i w 90%atak skonczy sie niepowodzeniem. dla kontrastu jest bażant którego znacznie łatwiej dojśc i w dodatku właściwie nie robi uników tylko pędzi na złamanie karku w najbliższe krzaki. ptak szybko zrozumie że łatwiej mocno rąbnąc w bażanta niż uganiac sie za horyzont za szybkim i zwinnym gołębiem. wiadomo że jednego na ileś gołębi uda mu sie złapac ale to naprawdę żadkośc. bażanta znacznie łatwiej dojśc. z tego samego powodu ptaki polujące na bażanty często olewają kuropatwy po kilku pościgach bo są strasznie zdziwione że to małe coś jest tak szybkie i leci tak daleko.podobnie z jastrzębiem który poluje na króliki a potem spina sie z zającem. wydaje mi sie że gołębie prędzej oleje ptak który juz sie nauczył jak trudna to zdobycz niż ptak który ich nie zna i próbuje z ciekawości.pewnie idealnie byłoby miec w dyspozycji dla ptaka dobrego gołębia i bażanta. gdy ptak ładnie wychodzi na czaty wyrywasz mu bażanta jeśli lata nisko lub sie nie pilnuje wyczekac aż będzie w pozycji uniemożliwiającej skuteczną pogon (pod wiatr i daleko) i wypuścic mu gołębia który z łatwością zrobi go w balona. kilka takich akcji i ptak powinien załapac o co chodzi.wg tego schematu chcę układac ptaka w kolejnym sezonie. we will see...Nowogrodzki pisze:To racja, cel zostaje osiągnięty, sokół "pilnuje" sokolnika lub psa, ale czy napewno zaatakuje bażanta, czy nadal będzie czekał na gołębia?haggard pisze:metoda rozpolowywania ptaków na gołebiach zakłada podpuszczenie bardzo konkretnych gołębi w konkretnych sytuacjach. w ogólnym ujęciu- ptak ma sie interesowac wyłacznie tym co wyrywa mu pies lub sokolnik a nie leciec za horyzont.
- jarek
- młodszy sokolnik
- Posty: 230
- Rejestracja: pt lut 18, 2005 2:26 pm
- Lokalizacja: Podebłocie
- Kontakt:
Jeśli chodzi o moją hybrydę (tą z którą byłem na konkursie) to gołębie CAŁKOWICIE wyeliminowały jej włóczenie się po okolicy. Już nie robi akcji typu "ty tu poczekaj, a ja sprawdzę czy za lasem nie ma czegoś co będzie uciekało"... Teraz wygląda to tak - rozejrzeć się, otrzepać, zrobić g... i w górę. Odejście, nabranie wysokości, potem powrót nad sokolnika. Czeka, nie oddala się. Teraz zostało tylko żeby wypracowała odpowiedni pułap, ale na to potrzeba czasu. Z ptaka jakiego widzieliście na konkursie (typ wycieczkowiczki
) zmieniła się w czatownika, w zachowaniu przypominającego Dawidowego Biedrona. Chociaż muszę przyznać (z żalem), że jej jeszcze do Biedrona trochę brakuje. Ale za to jak ostatnio łupnęła koguta, to spadł bezwładnie i odbił się od ziemi...
Przy Biedronie używałem gołębi i jak widzieliście na konkursie ptak pilnował sie bez zarzutu na ładnym pułapie mimo że wokół pełno było stad ptaków i niektóre ptaki sie im nie oparły. A Jarkowa samica gyrsakera wykazała sie typowym dla hybrydów silnym instynktem łowieckim i musiała pokazac wszystkim ptakom w okolicy kto tu rządzi :)chyba każdy ptak musi przejsc ten etap zeby zrozumiec. wazne że już zakumała:) swoją drogą to zdecydowanie bardziej przypominała Ałtaja niż te na zdjęciach Zapa. i kawał baby z niej
)) piękna
Ogolne, ogolne zasady to kazdy ukladajacy ptaki powinien (musi) znac, wiec tego nie poruszam. Nie od parady sokolnictwo jest sztuka. Coz by to byla za sztuka gdyby wszystko bylo proste.
Cieszy to ze coraz wiecej uczymy sie i testujemy nowe techniki, a przede wszystkim prubujemy polemizowac na temat.
Cieszy to ze coraz wiecej uczymy sie i testujemy nowe techniki, a przede wszystkim prubujemy polemizowac na temat.
i co najważniejsze owe techniki dają już pierwsze rezultaty. Polskie sokoły latają coraz lepiej i nie odbiegaja już tak bardzo od tych u naszych sąsiadów z zachodu i południa. czasy kiedy pokot na łowach w całosci należał do jastrzębi już mijają. zresztą co tu dużo mówic- przy każdym ptaku troche sie eksperymentuje sprawdzajac jakies nowe techniki i własne pomysły. w każdy razie wyniki widac w postaci coraz lepszych ptaków które latają pięknie i stylowo. ja jestem otwarty na nowe pomysły i metody. jeśli dają efekty to warto próbowac
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
to fakt, nawet sam nie układał sokołów tylko powoływał się na zaprzyjaźnionego sokolnika niemieckiego. Chodziło mi tylko o zasadę wyrabiania zaufania ptaka, że warto towarzyszyć sokolnikowi(a czasami psu)-zależy, kto ma większe "chody" u ptaka.haggard pisze:Dehnel nie latawcował swoich ptaków a to już znaczna rozbieżnośc w dydaktyce
To co piszecie opieracie na praktyce tzn. na własnych doświadczeniach, więc jeśli Wam się to sprawdza to ok.
no tak
Dehnel gustował w jastrzebiach. w tym roku eksperymentowałem układajac jednego z sokołów w oparciu o pewne zasady i własne przemyślenie nna temat błędów które popełniłem przy poprzednich ptaków i efekt jest bardzo obiecujący. za rok przetestuje to na kolejnych ptakach i jeśli sie potwierdzi to chętnie się tą wiedza podziele. narazie za wcześnie na wyciąganie wniosków