Zdaję sobie również doskonale sprawę jak trudne technicznie jest do przeprowadzenia skuteczne rozpolowanie ptaka na tego typu zdobyczy. Wiem również jak niebezpieczny i ryzykowny jest to sport. Odsetek gubionych, ranionych, czy nawet zabitych w wyniku pogoni na niskim pułapie ptaków jest najwyższy i nie da się go porównać z jakimkolwiek innym sposobem polowania, na jakąkolwiek zwierzynę. Zgadzam się z tobą, że (zwłaszcza w pełni sezonu) polowanie na wylatane i ostrożne ptaki jest fair. Nie zgadzam się natomiast z tym, że zawsze musi takie być i takie jest. Anglicy już niejedno w tej dziedzinie pokazali, wiele "slippów" na początku sezonu jest robionych z tak żałośnie małej odległości i to na ptaki, które nie czują wielkiego respektu przed człowiekiem ( w tym nierozlatane tegoroczne młode) że z pewnościa nikt przyzwoity nie dostrzeże w tym postawy fair play. To jednak osobna kwestia, etyką się chyba w tym miejscu zajmować nie będziemy.
Używając słowa ''próżność'' nie miałem na myśli łatwej i przyjemnej namiastki sokolnictwa dla tych wszystkich, którzy nie są entuzjastami łażenia po krzakach za bażantem, czy na polu za kuropatwą. Zdaję sobie doskonale sprawę, że jeśli ktoś podszedłby do tego na zasadzie rekreacyjnego wyjazdu jeepem za wiochę, szybko zweryfikowałby swoje podejście. W końcu sami Arabowie najchętniej kupują ptaki po takim treningu, jest to bowiem gwarantem, że z houbarą nie będą miały większych problemów.
Poglądu na ten temat raczej nie zmienię, póki co ptaki wam nie fiksują i dalej robią swoje, niezależnie czy puszczane są na czarne czy nie. Wcale nie sprzeciwiam się legalizacji czy chociaż możliwości zdobycia okresowej licencji na takie polowanie. Jak już mówiłem wcześniej wiem, że mój pogląd ma ''podwójne dno''. Jest to bardziej kwestia idealistycznego przekonania, że to co mnie w żaden sposób nie krzywdzi, ani nie wpływa negatywnie na środowisko (tak jakbyśmy sami nie mieli na nie zgubnego wpływu) a nie jest zwierzyną łowną, nie zasługuje na śmierć z mojej reki. Z drugiej strony można powiedzieć, że swoją siłę populacja gawronów zawdzięcza także nam, tworzącym im takie a nie inne warunki bytowe. Ktoś może więc powiedzieć - odbieram tylko to co moje.
To skomplikowana sprawa
Pzdr.