latawcowanie
latawcowanie
Witam!
Kiedys slyszalem zarzut ze na tym forum nikt nic madrego nie pisze wiec prosze... troche merytoryki. postanowilem zalozyc ten temat poniewaz dzieki uprzejmosci haggarda i zyczliwosci Mateusza mam przed soba tlumaczenie artykulu o przejsciu ze zwyklego treningu z latawcem do polowania. to chyba najtrudniejszy moment w ukladaniu sokolow do polowania a uwagi dosc cenne. mysle ze to dobra lektura nawet dla mocno zaawansowanych sokolnikow niemniej wszystkim szczerze polecam. jesli macie dodatkowo swoje uwagi to piszcie bo dodatkowa dyskusja na ten temat na pewno sie przyda.
Ostatnio starożytny sport sokolnictwa zmienił się pod wpływem nowych technik układania. Szczególnie latawcowanie białozorów i ich hybryd stworzyło wysoko latające ptaki. Styl tych ptaków jest niesamowity. Korzyścią wynikającą z tej techniki jest dla mnie to, że sokół stale będzie latał wysoko. Ta stałość umożliwia mi cieszenie się tym sportem na poziomie, który jeszcze kilke lat temu byłby niemożliwy do osiągnięcia.
Jest kilka artykułów na temat latawcowania. Wśród nich są artykuły autorstwa Carltona Greena, Tony’ego Heada, Johna Hegana, Steve’a Sherroda, Davida Scarborough i innych. Przez trzy lata wykonałem 75 lotów używając ich wskazówek. Po dziewięciu lotach, podążając ich metodami, moje ptaki zaczęły latać na 300 metrów. Nauczyłem się, że trzymając się ich formuł uzyskuje się dobry rezultat. To wspaniałe, że ptaki tak szybko zaczynają lata tak wysoko. Ale odkryłem, tak jak wielu innych, że zmiana z latawcowania na polowanie jest trudna. Okres po latawcowaniu a przed polowaniem, który nazywam przejściem jest głównym tematem tego artykułu.
Przejście jest czasem, w którym ptak jest odciągany od latawca różnymi technikami aby przygotować go do nabierania wysokości nad sokolnikiem w sytuacji polowania. Ta faza wymaga innego oceniania niż latawcowanie i polowanie. Może ci się udać szybko nauczyć ptaka wysokiego wychodzenia do latawca, ale jeśli nie uda ci się moment przejścia to czas poświęcony latawcowaniu będzie w większości stracony.
Podążając za artykułami innych myślałem, że wystarczy kilkanaście lotów na pożądanej wysokości, odstawienie latawca i już będzie się można cieszyć z ptaka lecącego prosto w niebo. Błąd! Zamiast tego odkryłem, że bez latawca poleci on na jakieś 100 metrów i tam będzie się trzymał wyglądając na zagubionego. Wypłaszanie czegoś pod nim wzmocni jedynie loty na małej wysokości. Czasami myślałem, że będę musiał użyć bardziej konwencjonalnych technik. Ale wymyśliłem kilka rozwiązań, którymi chciałbym się podzielić.
Chciałbym móc powiedzieć, że te wszystkie uwagi są moimi własnymi pomysłami. Nie są. Starałem się nauczyć jak najwięcej z doświadczeń innych. Latałem dużo z Tony’m Headem. Rozwinął on tą technikę w sztukę. Latawcowanie nie wymaga zbyt dużo oceniania, a jedynie wytrwałości w treningu. Podążając jego przykładem nieświadomie uniknąłem wielu problemów, których doświadczyli inni.
Podczas kiedy latawcowanie jest dla każdego ptaka rutyną, przejście może je trochę oszołomić. Wcześniej był uczony latania do latawca po nagrodę, ale w czasie przejścia oczekuje się od niego latania do pustego latawca i mniejszej zależności od niego. Sokolnik musi zrozumieć, że przejście może spowodować odmienny zestaw problemów, które nie występowały przy latawcowaniu. Powinny one być przewidywane już podczas latania do latawca. Wtedy należy też rozważyć możliwe sposoby postępowania.
Po piętnastu dniach latania na 300 metrów twój ptak powinien być już gotowy do przejścia. Latawiec nie powinien mieć przywiązanego mięsa. Sokół bez wahania poleci do latawca. To nawyk. Moja ostatnia hybryda latała osiem razy do pustego latawca zanim pojawił się spadek chęci. Czasami miłość twojego ptaka do latawca będzie działała na twoją korzyść, a czasem nie. Na 300 metrach można sokołowi wyrzucić gołębia i jeśli odleci on od latawca, sokół doceni przewagę wysokości a przejście zakończy się po kilku powtórkach. Jednak często zdarza się tak, że sokół obserwuje kolejno wypuszczane gołębie i nie chce się oderwać od latawca. Może się również zdarzyć, że sokół będzie pikował, ale wysokości nabierze tylko, jeśli w powietrzu będzie latawiec. Obniżanie ptaku wagi czasami zwiększa zainteresowanie latawcem, a nie zwierzyną. Co wtedy robić? Poniższa lista opisuje inne metody, których można spróbować.
1.Wielu sokolników po prostu po doleceniu sokoła na żądaną wysokość szybko podnoszą latawiec przed podaniem gołębia. Działa to najlepiej na gatunki oportunistyczne jak białozór. Osłabia to więź z latawcem i uczy koncentracji na nabieraniu wysokości nad sokolnikiem.
2.Drugi sposób polega na czekaniu, aż ptak znudzi się lataniem dookoła latawca. Sokół koncentruje się wówczas nie na lataniu do latawca tylko na lataniu na dużej wysokości w oczekiwaniu na nagrodę z dołu. Próbowałem tego z moim samcem wędrownego, ale nie zadziałało, gdyż nie wierzył on, że może coś złapać z pikowania.
3.Dla mniej oportunistycznych ptaków, jak wędrowne, można spróbować wypuszczania latawca ciągle na 300 metrów, ale dawania gołębia na coraz większych wysokościach poniżej pułapu latawca.
4.Po szesnastu dniach latania na 300 metrów nie przyczepiłem mięsa i dałem gołębia w momencie wznoszenia się sokoła, w momencie, gdy leciał w pewnej odległości od latawca. Po trzech lotach dostawał gołębie na 300 metrach. Po tym zostawiał latawiec bez wahania. To podejście okazało się najlepsze dla mojej obecnej hybrydy.Kiedy pikował przejście nie było jeszcze skończone. Musiałem ograniczy jego zależność od latawca. Aby to zrobić wyrzucałem ptaka w powietrze bez niego. Jeśli poleciał na ponad 150 metrów, dostawał zwierzynę. Jeśli tego nie robił, szybko wypuszczałem latawiec i rzucałem gołębia, gdy do niego leciał na wysokości ponad 250 metrów. Zajęło mi to kolejnych sześć lotów, ale potem stale wychodził na ponad 200 metrów i przejście było zakończone. Teraz regularnie lata na ponad 250 metrów.
5.Słyszałem o mechanizmie przyczepianym do latawca, który umożliwia podawanie martwej przepiórki na różnych wysokościach. Jeśli latawiec byłby na 450 metrach, a nagroda stopniowo coraz wyżej, aż do 300 metrów, prawdopodobnie uzależnienie od latawca byłoby dużo mniejsze. Nie mam jednak z tym bezpośredniego doświadczenia.
Przejście zajmie prawdopodobnie od sześciu do siedmiu lotów, zależnie od ptaka, może więcej. Ale w efekcie nie jesteśmy uzależnieni od latawca. Najważniejsze jest szybka i rozważna decyzja o użyciu odpowiedniej opcji, aby nie stracić czasu poświęconego na latawcowanie. Nawet z latawcem w powietrzu będziesz mógł stwierdzić, czy twój ptak nabiera wysokości niezależnie po sposobie lotu. Nadal będzie leciał do góry, ale bardziej swobodnie (kółka będą szersze, może być inny schemat lotu). W każdym razie, gdy będzie gotów na polowanie, zauważalna będzie niezależność od latawca.
Bez latawca żaden sokół nie będzie zawsze pikował z 300 metrów. Spadek pułapu jest normalny, zwłaszcza w ciepłe poranki późnego lata. Mimo wszystko podczas przejścia nie polecam nagradzania za loty poniżej 150 metrów. Po przejściu nie należy napuszczać ptaka na zwierzynę. Jedynie silne, dzikie osobniki są w stanie wyrobić u naszego podopiecznego dobry styl lotu.
Na zakończenie chciałbym podziękowa Ken’owi Mesch’owi i Tony’emu Head’owi za ich korektę i opinie. Ci ludzie są naprawdę bardzo mądrzy i stanowią klasę, którą każdy z nas chce osiągnąć. Niewiele z tych myśli jest mojego autorstwa, ale pochodzą z różnych źródeł. Mam nadzieję, że pomogą one w rozwijaniu naszej wspólnej pasji.
Powodzenia i wysokich lotów.
Autor: Lee Stephenson
Kiedys slyszalem zarzut ze na tym forum nikt nic madrego nie pisze wiec prosze... troche merytoryki. postanowilem zalozyc ten temat poniewaz dzieki uprzejmosci haggarda i zyczliwosci Mateusza mam przed soba tlumaczenie artykulu o przejsciu ze zwyklego treningu z latawcem do polowania. to chyba najtrudniejszy moment w ukladaniu sokolow do polowania a uwagi dosc cenne. mysle ze to dobra lektura nawet dla mocno zaawansowanych sokolnikow niemniej wszystkim szczerze polecam. jesli macie dodatkowo swoje uwagi to piszcie bo dodatkowa dyskusja na ten temat na pewno sie przyda.
Ostatnio starożytny sport sokolnictwa zmienił się pod wpływem nowych technik układania. Szczególnie latawcowanie białozorów i ich hybryd stworzyło wysoko latające ptaki. Styl tych ptaków jest niesamowity. Korzyścią wynikającą z tej techniki jest dla mnie to, że sokół stale będzie latał wysoko. Ta stałość umożliwia mi cieszenie się tym sportem na poziomie, który jeszcze kilke lat temu byłby niemożliwy do osiągnięcia.
Jest kilka artykułów na temat latawcowania. Wśród nich są artykuły autorstwa Carltona Greena, Tony’ego Heada, Johna Hegana, Steve’a Sherroda, Davida Scarborough i innych. Przez trzy lata wykonałem 75 lotów używając ich wskazówek. Po dziewięciu lotach, podążając ich metodami, moje ptaki zaczęły latać na 300 metrów. Nauczyłem się, że trzymając się ich formuł uzyskuje się dobry rezultat. To wspaniałe, że ptaki tak szybko zaczynają lata tak wysoko. Ale odkryłem, tak jak wielu innych, że zmiana z latawcowania na polowanie jest trudna. Okres po latawcowaniu a przed polowaniem, który nazywam przejściem jest głównym tematem tego artykułu.
Przejście jest czasem, w którym ptak jest odciągany od latawca różnymi technikami aby przygotować go do nabierania wysokości nad sokolnikiem w sytuacji polowania. Ta faza wymaga innego oceniania niż latawcowanie i polowanie. Może ci się udać szybko nauczyć ptaka wysokiego wychodzenia do latawca, ale jeśli nie uda ci się moment przejścia to czas poświęcony latawcowaniu będzie w większości stracony.
Podążając za artykułami innych myślałem, że wystarczy kilkanaście lotów na pożądanej wysokości, odstawienie latawca i już będzie się można cieszyć z ptaka lecącego prosto w niebo. Błąd! Zamiast tego odkryłem, że bez latawca poleci on na jakieś 100 metrów i tam będzie się trzymał wyglądając na zagubionego. Wypłaszanie czegoś pod nim wzmocni jedynie loty na małej wysokości. Czasami myślałem, że będę musiał użyć bardziej konwencjonalnych technik. Ale wymyśliłem kilka rozwiązań, którymi chciałbym się podzielić.
Chciałbym móc powiedzieć, że te wszystkie uwagi są moimi własnymi pomysłami. Nie są. Starałem się nauczyć jak najwięcej z doświadczeń innych. Latałem dużo z Tony’m Headem. Rozwinął on tą technikę w sztukę. Latawcowanie nie wymaga zbyt dużo oceniania, a jedynie wytrwałości w treningu. Podążając jego przykładem nieświadomie uniknąłem wielu problemów, których doświadczyli inni.
Podczas kiedy latawcowanie jest dla każdego ptaka rutyną, przejście może je trochę oszołomić. Wcześniej był uczony latania do latawca po nagrodę, ale w czasie przejścia oczekuje się od niego latania do pustego latawca i mniejszej zależności od niego. Sokolnik musi zrozumieć, że przejście może spowodować odmienny zestaw problemów, które nie występowały przy latawcowaniu. Powinny one być przewidywane już podczas latania do latawca. Wtedy należy też rozważyć możliwe sposoby postępowania.
Po piętnastu dniach latania na 300 metrów twój ptak powinien być już gotowy do przejścia. Latawiec nie powinien mieć przywiązanego mięsa. Sokół bez wahania poleci do latawca. To nawyk. Moja ostatnia hybryda latała osiem razy do pustego latawca zanim pojawił się spadek chęci. Czasami miłość twojego ptaka do latawca będzie działała na twoją korzyść, a czasem nie. Na 300 metrach można sokołowi wyrzucić gołębia i jeśli odleci on od latawca, sokół doceni przewagę wysokości a przejście zakończy się po kilku powtórkach. Jednak często zdarza się tak, że sokół obserwuje kolejno wypuszczane gołębie i nie chce się oderwać od latawca. Może się również zdarzyć, że sokół będzie pikował, ale wysokości nabierze tylko, jeśli w powietrzu będzie latawiec. Obniżanie ptaku wagi czasami zwiększa zainteresowanie latawcem, a nie zwierzyną. Co wtedy robić? Poniższa lista opisuje inne metody, których można spróbować.
1.Wielu sokolników po prostu po doleceniu sokoła na żądaną wysokość szybko podnoszą latawiec przed podaniem gołębia. Działa to najlepiej na gatunki oportunistyczne jak białozór. Osłabia to więź z latawcem i uczy koncentracji na nabieraniu wysokości nad sokolnikiem.
2.Drugi sposób polega na czekaniu, aż ptak znudzi się lataniem dookoła latawca. Sokół koncentruje się wówczas nie na lataniu do latawca tylko na lataniu na dużej wysokości w oczekiwaniu na nagrodę z dołu. Próbowałem tego z moim samcem wędrownego, ale nie zadziałało, gdyż nie wierzył on, że może coś złapać z pikowania.
3.Dla mniej oportunistycznych ptaków, jak wędrowne, można spróbować wypuszczania latawca ciągle na 300 metrów, ale dawania gołębia na coraz większych wysokościach poniżej pułapu latawca.
4.Po szesnastu dniach latania na 300 metrów nie przyczepiłem mięsa i dałem gołębia w momencie wznoszenia się sokoła, w momencie, gdy leciał w pewnej odległości od latawca. Po trzech lotach dostawał gołębie na 300 metrach. Po tym zostawiał latawiec bez wahania. To podejście okazało się najlepsze dla mojej obecnej hybrydy.Kiedy pikował przejście nie było jeszcze skończone. Musiałem ograniczy jego zależność od latawca. Aby to zrobić wyrzucałem ptaka w powietrze bez niego. Jeśli poleciał na ponad 150 metrów, dostawał zwierzynę. Jeśli tego nie robił, szybko wypuszczałem latawiec i rzucałem gołębia, gdy do niego leciał na wysokości ponad 250 metrów. Zajęło mi to kolejnych sześć lotów, ale potem stale wychodził na ponad 200 metrów i przejście było zakończone. Teraz regularnie lata na ponad 250 metrów.
5.Słyszałem o mechanizmie przyczepianym do latawca, który umożliwia podawanie martwej przepiórki na różnych wysokościach. Jeśli latawiec byłby na 450 metrach, a nagroda stopniowo coraz wyżej, aż do 300 metrów, prawdopodobnie uzależnienie od latawca byłoby dużo mniejsze. Nie mam jednak z tym bezpośredniego doświadczenia.
Przejście zajmie prawdopodobnie od sześciu do siedmiu lotów, zależnie od ptaka, może więcej. Ale w efekcie nie jesteśmy uzależnieni od latawca. Najważniejsze jest szybka i rozważna decyzja o użyciu odpowiedniej opcji, aby nie stracić czasu poświęconego na latawcowanie. Nawet z latawcem w powietrzu będziesz mógł stwierdzić, czy twój ptak nabiera wysokości niezależnie po sposobie lotu. Nadal będzie leciał do góry, ale bardziej swobodnie (kółka będą szersze, może być inny schemat lotu). W każdym razie, gdy będzie gotów na polowanie, zauważalna będzie niezależność od latawca.
Bez latawca żaden sokół nie będzie zawsze pikował z 300 metrów. Spadek pułapu jest normalny, zwłaszcza w ciepłe poranki późnego lata. Mimo wszystko podczas przejścia nie polecam nagradzania za loty poniżej 150 metrów. Po przejściu nie należy napuszczać ptaka na zwierzynę. Jedynie silne, dzikie osobniki są w stanie wyrobić u naszego podopiecznego dobry styl lotu.
Na zakończenie chciałbym podziękowa Ken’owi Mesch’owi i Tony’emu Head’owi za ich korektę i opinie. Ci ludzie są naprawdę bardzo mądrzy i stanowią klasę, którą każdy z nas chce osiągnąć. Niewiele z tych myśli jest mojego autorstwa, ale pochodzą z różnych źródeł. Mam nadzieję, że pomogą one w rozwijaniu naszej wspólnej pasji.
Powodzenia i wysokich lotów.
Autor: Lee Stephenson
Ostatnio zmieniony czw maja 22, 2008 1:34 pm przez przemek, łącznie zmieniany 1 raz.
Świetnie, że taki artkuł się tu pojawił
Z własnego doświadczenia wiem, że latawiec może okazać się jedynom deską ratunku!
Szczególnie gdy trafisz sokoła, który nie lata bez celu, a konwencionalne metody zawodzą.
Moje podejście zmieniło się diametralnie po łowach, kiedy jeden ze starszych kolegów stwierdził, że nie doceniamy inteligencji naszych ptaków i to one nas wychowują!!! Po powrocie z łowów postanowiłem polatać do latawca-nauczyć ptaka, że warto jest latać wysoko i tylko wtedy go nagradzać! Kiedy latał nisko, albo siadał na ziemi dostawał puste wabidło-zero mięsa! Kiedy zaczeła latać to latawca tam zawsze czekała na nią nagroda. Zmiany na lepsze właściwie były codziennością-trałmę przeżywałem kiedy z powodu pogody nie mogłem puścić latawca! Wtedy odpuszczałem sobie wyjście , żeby nie pogłębiać-nie przypominać złych nawyków. Dziś wiem że trzeba być konsekwentnym, wręcz szablonowym, żeby móc się cieszyć z dobrze-równo latającego sokoła.
Z własnego doświadczenia wiem, że latawiec może okazać się jedynom deską ratunku!
Szczególnie gdy trafisz sokoła, który nie lata bez celu, a konwencionalne metody zawodzą.
Moje podejście zmieniło się diametralnie po łowach, kiedy jeden ze starszych kolegów stwierdził, że nie doceniamy inteligencji naszych ptaków i to one nas wychowują!!! Po powrocie z łowów postanowiłem polatać do latawca-nauczyć ptaka, że warto jest latać wysoko i tylko wtedy go nagradzać! Kiedy latał nisko, albo siadał na ziemi dostawał puste wabidło-zero mięsa! Kiedy zaczeła latać to latawca tam zawsze czekała na nią nagroda. Zmiany na lepsze właściwie były codziennością-trałmę przeżywałem kiedy z powodu pogody nie mogłem puścić latawca! Wtedy odpuszczałem sobie wyjście , żeby nie pogłębiać-nie przypominać złych nawyków. Dziś wiem że trzeba być konsekwentnym, wręcz szablonowym, żeby móc się cieszyć z dobrze-równo latającego sokoła.
dziękuję za tłumaczenie. miałem wcześniej wersję roboczą ale teraz po korekcie nadaje się do upowszechnienia. mam nadzieję że okaże się użyteczny i pomoże uniknąc pewnych problemów które pojawiają się gdy trzeba przestawic ptaka z latawca na zwierzynę. pewne rzeczy już próbowaliśmy w praktyce i rzeczywiście się sprawdzają.
Jedna dosc istotna srawa z ktorej moze nie wszyscy zdaja sobie sprawe...
Ten artykuł jest napisany przez Amerykanina i dobry na amerykańskie warunki i chcac te wskazowki wprowadzac do wlasnego treningu musimy pamietac o miejscowych warunkach. Wydaje mi sie ze nieporozumieniem byloby podpuszczanie sokolowi latajacemu 300m nad glowa golebi kiedy np trenujemy ptaka gdzies w poblizu miasta, albo na wiosce gdzie w co drugiej zagrodzie gospodarz ma golebnik... Mysle ze to mogloby sie skonczyc nieciekawie i to bardzo szybko...
Ten artykuł jest napisany przez Amerykanina i dobry na amerykańskie warunki i chcac te wskazowki wprowadzac do wlasnego treningu musimy pamietac o miejscowych warunkach. Wydaje mi sie ze nieporozumieniem byloby podpuszczanie sokolowi latajacemu 300m nad glowa golebi kiedy np trenujemy ptaka gdzies w poblizu miasta, albo na wiosce gdzie w co drugiej zagrodzie gospodarz ma golebnik... Mysle ze to mogloby sie skonczyc nieciekawie i to bardzo szybko...
Co fakt,to fakt. Trzeba będzie znaleźć jakiś kompromis. Z resztą jak ptak zacznie polować, to nie ominiesz takich sytuacji. Jeżeli Ty ptaszkowi nic nie wypłoszysz, albo nie podpuścisz, to sam sobie coś znajdzie, a jeżeli masz w pobliżu gołębie, to bedą to właśnie one. Wiadomo, że takim podpuszczaniem gołębi w pewnym stopniu wdrukujesz ptaka na tą zdobycz, ale wydaje mi się, że nawet jakbyś tego nie robił, to dobry np. wędrowny prędzej czy pózniej sam zacznie na nie polowac. Widziałem taką sytuację na łowach. Sokół puszczony z rękawicy wyszedł pięknie do góry. Doskonale rozumiał co robi pies i wyczekiwał idealnie nad nim, no ale niestety stójka była pusta. Ptaszek długo się nie zastanawiał, pokrążył parę minut, a jak nic nie dostał, no to smuga na wioskę, na gołębie. Właściciel znalazł go godzinę pózniej w gołębniku, na szczęście właściciel gołębi był normalny, więc ptak nadal żyje. Podobno ten sokół nigdy nie miał podpuszczanych gołębi, a takie akcje zdażają mu się bardzo często. Przy rozpolowanym i ciętym ptaku pozostaje się modlić i mieć sprawną trlemetrię.przemek pisze:Jedna dosc istotna srawa z ktorej moze nie wszyscy zdaja sobie sprawe...
Ten artykuł jest napisany przez Amerykanina i dobry na amerykańskie warunki i chcac te wskazowki wprowadzac do wlasnego treningu musimy pamietac o miejscowych warunkach. Wydaje mi sie ze nieporozumieniem byloby podpuszczanie sokolowi latajacemu 300m nad glowa golebi kiedy np trenujemy ptaka gdzies w poblizu miasta, albo na wiosce gdzie w co drugiej zagrodzie gospodarz ma golebnik... Mysle ze to mogloby sie skonczyc nieciekawie i to bardzo szybko...
Pozdrawiam.
racja, ale przy super rozpolowanym ptaku nie mozemy zapominac o apelu, aby zawsze miec ptaka pod kontrola i wabidlo na ktore on zareaguje i nie poleci np. na golebie. to musi byc silny bodziec, i polujac nie mozemy o tym zapominac zeby wlasnie chocby takie puste stojki nie konczyly sie w ten sposob...
a ze ptak polujacy bedzie polowal na golebie to wiadomo, z tym ze chcialem zwrocic uwage ze same zachecanie go od poczatku golebiami jest bez sensu...
pozdrawiam!
a ze ptak polujacy bedzie polowal na golebie to wiadomo, z tym ze chcialem zwrocic uwage ze same zachecanie go od poczatku golebiami jest bez sensu...
pozdrawiam!
gołębia można zastąpic przepiórką japońską która jest na ogól dobrym lotnikiem jesli miał okazję posiedziec w wolierce a nie w fermowej klatce.przy dużych sokołachn może byc bażant ale również z dużej zadrzewionej woliery żeby nie okazał się "piechurem". dobry mocny gołąb jest zbyt trudny dla każdego sokoła ale może również mic wartośc dydaktyczną.jeśli sokół nie chce wyjśc na porządny pułap lub co gorzej siada na drzewie lub ziemi można wypuścic mu takiego sprintera. sokół go pogoni ale szanse na złapanie są równe zeru.po jakimś czasie zrozumie że niskie latanie i siadanie sie nie opłaca.dodatkową korzyścią może byc niechęc do ganiania gołębi.
problem w tym że żaden wolierowy bażant nie zmusi ptaka do takiego wysiłku i dobrej taktyki jak gołąb... chyba idealnie byłoby przestawic ptaka jak najszybciej po pierwszych podpuszczkach spod latawca na dziką mocną zwierzynę. problem w tym że nie każdy ma dostęp do takiego łowiska...
problem w tym że żaden wolierowy bażant nie zmusi ptaka do takiego wysiłku i dobrej taktyki jak gołąb... chyba idealnie byłoby przestawic ptaka jak najszybciej po pierwszych podpuszczkach spod latawca na dziką mocną zwierzynę. problem w tym że nie każdy ma dostęp do takiego łowiska...
No niestety, dokładnie nie każdy ma dostęp do dobrych łowisk. Trzeba będzie sobie radzić w inny sposób. Przemek co do apelu, to masz świtą rację, ale jak chcesz mieć dobre latanie przy troszeczkę wyższej kondycji, to niestety nie rzadko kosztem właśnie tego apelu. I nie mam tu na myśli sytuacji, w której ptak totalnie olewa sokolnika.
-
K. Knitter
- początkujący
- Posty: 75
- Rejestracja: czw kwie 19, 2007 9:42 pm
- Lokalizacja: KOSZALIN-GDYNIA
Dawid podpuszczenie najmocniejszego gołebia nawet lotowego standarda hybrydowi dało taki skutek, ze go dogonił bez problemu ba nawet przegonił i walnał od przodu... twoja rada któa osobiscie wypróbowałem...ptak nie miał wysokosci i w poziomym locie przegonił tego nieszczesnika którego podpuszczałem juz pare razy filemonowi a on zawszw wracał do gołebnika... i tak pozbyłem sie dobrego standarda...naszczescie hybryd imieniem disel nie zakodował sobie tego... i puki co chodzi ładnie...
jeśli ptak jest tak szybki że dochodzi gołębia nawet w poziomym pościgu to wysokośc nie jest mu do niczego potrzebna
niestety z hybrydami białozora jest ten problem że są w poziomym pościgu niesamowicie szybkie,zwrotne i wytrzymałe. w takim pościgu biją wędrowne na łeb. a co dostylu to naturalnym stylem łowieckim białozora jest latanie tuż nad ziemią i atak na podrywającą się np. pardwę.
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok