z kuropatwa jak z pardwą. im wyzej tym lepiej. pewnie ze względu na otwarty teren tu sie zgodza z Marcinem.na otwartym terenie wysoki pułap zpewnia duże pole razenia nawet jeśli poderwana zwierzyna jest dośc daleko to długie pikowanie z wysokości daje taka prędkośc ze sokól dojdzie kury nawet jeśli miał do nich dośc daleko. podobno dobry sokół cały czas pompuje do góry a nie staje na jaims pułapie a to sokolnik decyduje w którym momencie wyrwac mu zwierzynę.jeśli jest to bazant w poblizu krzaków robisz to wczesniej żeby nie zdąrzył zapaśc a jeśli kuropatwa na otwartym polu to póżniej aby zwiększyc jego szanse
haggard pisze:z kuropatwa jak z pardwą. im wyzej tym lepiej.
Nie chce być złośliwy ale czy Twoje wypowiedzi wynikają z własnego doświadzczenie czy powtarzasz książkowe teorie. Innymi słowy dużo masz już kuropatw na rozkładzie złapanych z sokołami?
sam kuropatwy z sokołem nie mam ale sporo sie naoglądałem na żywo i dużo rozmawiałem na ten temat z paroma osobami które takie polowanie uprawiają. wiem ze wiedzą co mówią.widziałem mnóstwo nieudanych ataków kiedy ptak był na niewielkim pułapie (samce wędrownego i raroga). z sokołami latam od paru lat. wczesniej były jastrzebie.na kury idealny jest samiec wędrownego a tego w naszych pomorskich warunkach trudno utrzymac bo nie radza sobie z dzikimi jastrzębiami (4 albo pięc samców zabitych tylko w tym sezonie). kuropatw też tyle co kot napłakał ale pamietam czasy kiedy było naprawde niezle. z tego co widziałem parę razy na łowach to ptaki polujące regularnie na bażanty często odpuszczaja kuropatwy tak jakby wiedziały że jest szybsza, zwinniejsza i na dodatek właściwie zawsze trzeba dokonac błyskawicznego wyboru jednej sztuki ze stada. bazant w porównaniu do kuropatwy to pikuś, co nie oznacza ze jest łatwy.
domyślam sie Marcin że masz większe doświadczenie łowieckie ale masz świetne łowisko o którym my na pomorzu możemy pomarzyc... u nas jest pustynia. codzienny pobyt w zasobnym w zwierzynę łowisku to najlepsza nauczyciel.
haggard pisze: z tego co widziałem parę razy na łowach to ptaki polujące regularnie na bażanty często odpuszczaja kuropatwy tak jakby wiedziały że jest szybsza, zwinniejsza i na dodatek właściwie zawsze trzeba dokonac błyskawicznego wyboru jednej sztuki ze stada. bazant w porównaniu do kuropatwy to pikuś, co nie oznacza ze jest łatwy.
Sam miałem takie doświadczenia , moja wędrowna jak była w trzecim piórze to nawet nie składała sie do kuropatw, ale wynikało to raczej z faktu że w terenie w którym polujemy jest dużo zarośli a w takich miejscach kuropatwa leci 30 metrów i tuż przed dosiadem spada w trawe jak kamień. po wielu takich akcjach zaczeła sie tylko interesować bażantami i kaczkami.
Ja polowałem na rowach i tam nie musi być bardzo wysoko chociaż im wyżej tym łatwiej kaczki poderwać. 0,5 ha to już dość duza woda jak na kaczki więc sokół musi być wysoko do tego dochodzi doświadczenie sokoła żeby atakował kaczki dopiero jak opuszczą obręb wody.
Do płoszenia na rowie porzebne są minimum dwie osoby. Trzeba się ustawić w odległości 30 metrów od siebie tak żeby kaczki były pośrodku. Jedna osoba płoszy kaczki w kierunku drugiej z tym że drugi płoszacy muśi byc dalej od rowu i dopiero jak kaczki się zbiżą lecęc wzdłuż rowu musi nagle podbiec do rowu. Powoduje to ze kaczki odbijają od rowu Jak wszystko dobrze zgrać i sokół jest na pozycji to w tym momencie powinien nastąpić dosiad. Wazne jest żeby płoszący byli dość blisko bo jak są za daleko to kaczki mając sokoła blisko siebie pacną w wodę nawet metr od człowieka. Jak sie dojdzie do wprawy to takie płoszenie jest bardzo skuteczne
Widziałem film w necie, na którym sokolnik puszcza wędrowną na przelatujące kaczki. Sokół zrywa się z rękawicy do lotu, gdy kaczki są bardzo wysoko i to na "piątym biegu". Mimo to dochodzi je i wiąże jedną. Mam pytanie do kolegów polujących: czy zdarza się wam w taki sposób upolować kaczki?