A więc przejdę do meritum - zastanawiamy się z wujkiem czy jak wszczepimy zestaw (do sterowania karaluchem) do sokoła to czy będzie nam to działało ? Wujkowi nie idzie tresura, za pierona go nie chce słuchać ptak (próbował już nawet techniki karania za nie wykonywanie sztuczek) i myślimy, że to będzie dobre rozwiązanie.
Kto nie jest w temacie: całość składa się z wbitej do układu nerwowego elektrody, która jest podłączona do układu scalonego, którego "sercem" jest zaprogramowany chip (jego zadaniem jest wysyłanie impulsów odpowiadających za skręcanie w określone strony). Wszystko jest sterowane zdalnie, jest nawet aplikacja na telefon to umożliwiająca, a zestawy do samodzielnego zamontowania na żywym karaluchu są dostępne do kupienia (około 100 zł, nie chcę reklamować więc nie będę podawał linków z eBay'a).
Pytanie jeszcze z czego zrobić elektrody, które dostaną do odpowiedniej części mózgu sokoła, bo te w zestawie zapewne będą za krótkie ? Na razie myśleliśmy o takich cieńkich tapicerskich gwoździkach. Aha i myślicie że przyklejenie układu scalonego na podbrzuszu nie zaburzy równowagi w czasie lotu ??
Tutaj materiały dla zobrazowania:
KLIK - 1
KLIK - 2
Pozdrawiamy i liczymy na pomoc