W sobotę koło domu znalazłem jastrzębia, ptak był oszołomiony i nie mógł latać. Włożyłem go do kartonu i trzymam w ciepłym miejscu, chciałem go wypuścić wieczorem ale nie odleciał, myślałem, że jeszcze jest zbyt słaby. Wczoraj powtórzyłem próbę i niestety ptak nie może odbić się wyżej niż pół metra, pewnie ma coś ze skrzydłem bo jest dość silny ale latać nie może. Od soboty obdzwoniłem wszystkie nadleśnictwa, ZOO i ptasie azyle w okolicy. Albo go nikt nie chce albo nikt nie odbiera telefonu. Siedzi biedny w tym kartonie, a ja nie mam pojęcia jak się nim zająć.
No problem taki, że dzwonię gdzie popadnie i albo nikt nie odbiera albo ktoś od ptaków na urlopie albo się ptakami nie zajmują itd. Z tej bezradności nawet maila do Warszawy wysłałem ale bez odpowiedzi, więc trafiłem tutaj.
40 km na zachód od Poznania mieszkam, dzwoniłem do Czempinia ale tam nie ma gościa od ptaków bo na urlopie więc go nie chcą, w Poznaniu komórka wyłączona, a stacjonarnego nikt nie odbiera, na maila nie odpisują. ZOO w Tomyślu go nie chce, okoliczne nadleśnictwa kierują do ZOO albo azylu i tak koło się zamyka.