Polowanie na bekasy

Tematy ogólne związane z sokolnictwem.
ODPOWIEDZ
irek
młodszy sokolnik
Posty: 370
Rejestracja: sob paź 22, 2005 11:00 pm
Lokalizacja: irlandia

Post autor: irek »

Witam Kolegów
Po dłyższej przerwie spowodowanej min pielgrzymką na łowy i kiepską pogodą, dziś udało się polatać jak trzeba.

Rano padał deszcz i chmury dosłownie szorowały po ziemi, popołudniu udało się znaleść okienko w chmurach, wiatr słaby, w sam raz.

Zajechałem na torfowisko, pierwszy samiec lata.
puściłem psa i zaraz coś znalazł, rozkapturzyłem samca ale bekas nie utrzymał i poleciał, ale samiec nic sobie z tego nie robił. Już nie gania wszystkiego jak wariat.
Wystartował, poszedł prosto ok 250m zatoczył półkole i zpowrotem, od razu na pozycję na ok 100m.
Suka w międzyczasie znów stójkę zrobiła, samiec latał ciasne kółka nad nami.
Kiedy był na dobrej pozycji ruszyłem psa i bekas wyskoczył z charaktrystycznym skrzeczącym głosem. Samiec pionowy atak, mocno pompował, wyprostował lot zaraz za bekasem i złapał go w powietrzu. Poleciał ok 150m i usiadł na ziemi. Zjadł go szybko i dopełniliśmy wole kurczakami.
No nieźle, czas na samicę, waga ok 890g.
Trochę zaczeło kropić więc pojechałm na sąsiednie torfowisko pod wiatr, już było sucho.
Wrzosowisko tu rozciaga się na 3km i ok 700m szerokie.
Puściłem psa ale tam jest trochę większa pokrywa więc bekasów wyrażnie mniej, ale po jakimś czasie suka zaczeła wyrażnie coś dociągać wąskim szlaczkiem. Rozkapturzyłem sokolicę i jak to ona poszła prosto z kaptura. poleciał prosto za dwoma krukami, ale zatoczyła nad nimi koło i wróciła na ok 150m i zaczeła się wznosić dość ciasnymi kręgami. Pies tymczasem coś czując dociagał już ponad 100m i nic. Idziemy dalej i nie ma stójki. Samica nie przestaje pracować nawet na moment, jest w niższej wadze i głodna więc pompuje ostro. Wyszła na jakieś 600m i ciągle na wznoszeniu, stójki nie ma.
Wyrzuciłem gołębia, sokół zaczął atak i zajeło to z 15 sekund zanim pionowo doszła gołębia, od 150m już słychać szum skrzydeł :)
Wyprostowała lot i trach gołąb oberwał i spadł na ziemię. Zjadła pełne wole. Dobry trening.
Jutro znów ma wiać i lać więć ptaki do pełna po dobrych lotach.

Chwal Ćwik
irek
młodszy sokolnik
Posty: 370
Rejestracja: sob paź 22, 2005 11:00 pm
Lokalizacja: irlandia

Post autor: irek »

Dziś od rana padał deszcz, ale wiatr nie za mocny więc liczyłem że może po południu przestanie. Ale samicę nakarmiłem wcześniej nie czekając na lepszą pogodę. Jutro jadę do Martina na kaczki z samicą i samcem na bekasy.
Z samcem poczekałem i ok 15 deszcz przestał padać.
Pojechałem na torfowisko gdzie wczoraj samiec miał dwa ładne ale nieudane ataki na bekasy. Waga 610g.
Puściłem psa rozkapturzyłem samca. Jak zwykle trochę się ociągał, ale w końcu wystartował. Pies przekładał pole ale nie w tym kierunku co chciałem więc odwołałem ją do siebie. Chciałem przejść przez przekopany torf przez koparkę i o mało nie zostawiłem tam gumowców. Samiec był już w tym czasie na 150m wysokości i czekał na wypłoszenie.
Pies biegał, ale nie było stójki. W pewnym momencie wbiegł na bekasa bez zaznaczenia. Samiec był na pozycji i pikowanie. Wyprostował lot i ok 15m leciał wpoziomie, w ostatnim momencie bekas zaczął skręt, ale było już za późno, i sokół chwycił go w szpony.
Przeleciał ok 150m i usiadł na otwartym polu konsumując zdobycz. Świetna sprawa :)

Chwal Ćwik
Irek
kowalkem
początkujący
Posty: 61
Rejestracja: czw lut 23, 2006 12:38 pm
Lokalizacja: Kościerzyna

Post autor: kowalkem »

Gratuluję sukcesów. Ciekawi mnie, czy przy układaniu używałeś latawca? Nie znalazłem o tym wzmianki w pierwszym poście.
irek
młodszy sokolnik
Posty: 370
Rejestracja: sob paź 22, 2005 11:00 pm
Lokalizacja: irlandia

Post autor: irek »

Samiec nie latał do latawca
kowalkem
początkujący
Posty: 61
Rejestracja: czw lut 23, 2006 12:38 pm
Lokalizacja: Kościerzyna

Post autor: kowalkem »

A można wiedzieć, w którym momencie zaczął dostawać popuchy i jak często? W sensie jak wysoko latał przed podpuszczaniem?
irek
młodszy sokolnik
Posty: 370
Rejestracja: sob paź 22, 2005 11:00 pm
Lokalizacja: irlandia

Post autor: irek »

kowalkem pisze:A można wiedzieć, w którym momencie zaczął dostawać popuchy i jak często? W sensie jak wysoko latał przed podpuszczaniem?
Samiec w pierwszym roku po ok 3 tygodniach latania do wabidła i nabieraniu siły przez następne 2 miesiące dopóki bekasy nie przyleciały miał coś puszczane codziennie. na początku latał nisko do 15m powiedzmy. na koniec już do 300m, w zależności od pogody
irek
młodszy sokolnik
Posty: 370
Rejestracja: sob paź 22, 2005 11:00 pm
Lokalizacja: irlandia

Post autor: irek »

Wczoraj nie wiało za mocno i nie padał deszcz, zapowiadał się dobry dzień na polowanie.
Młody samiec którego kupiłem niedawno był już gotowy na pierwszy lot.
Wszystko poszło gładko, choć na początku nie bardzo wiedział jak i po co się lata. Ale już za trzecim lotem śmigał jak należy. Nie ma tendencji do siadania, więc jest dobrze, waga 550g. Będzie polował w ok 580-590g myślę.

Nastepnie pojechałem na inne torfowisko z resztą ekipy :)

Pierwszy samiec lata. Waga 600g
Puściłem psa, przeszliśmy przez dwa pola i stójka. Rozkapturzyłem samca i w górę.
Jak samiec widzi psa w stójce to bardzo ładnie się pilnuje i szybko nabiera wysokości.
Wyszedł na ok 130m, pozycja idealna i ruszyliśmy bekasa. Samiec natychmiast złożył się do ataku, i pędzi w dół. Bekas skrzecząc kręci zygzaki, samiec doleciał do ziemi wyprostował lot i doszedł bekasa, ten ciasnym zakrętem w lewo ii do góry wywinął się w ostatnim momencie (jak najczęściej bywa) i pudło. Próbował jeszcze poprawić ale nie było szans.
Odpuścił bekasa i zatoczył koło., Po chwili pies znów zrobił stójkę 20m dalej. Samiec widząc że znów się coś szykuje wrócił na podobny pułap jak za pierwszym razem i ciasnymi kółkami czekał na wygonienie ptaka.
Pies ruszył, sokół pikowanie i tym razem bekas dotał po skrzydle i po ok 10m spadł na ziemię. Samiec dosiadł zdobycz i zaczął skubać.

Po skończeniu uczty przez samca czas na samicę. Waga 880g.
Poszedłem 100m do tyłu z wiatrem i puściłem sokolicę, poszła bez wahania z rękawicy.
Najpierw poleciał ok 600m prostym lotem, wyglądało jakby coś goniła ale ja nic nie widziała, mogła pardwa się z daleka wyrwać i za nią pogoniła, ale wróciła prosto nademnie i zaczeła się szybko wznosić.
Najpierw lekko z boku krążyła i kiedy skończyła robotę nadleciała nademnie była już powyżej 300m. Pies tymczasem znalazł bekasa i stał w twardej stójce.
Sokół był pionowo nad nami ruszyliśmy bekasa. Sokół najpierw skonoł skrzydłem do ataku, potem chwilę się zawahał, ale zaraz był już w pełnym ataku . Zajeło to trochę czasu zanim doleciała do ziemi, bekas zrobił już ponad 100m, ale leciał nisko. Doszła go momentalnie ale oczywiście się wywinął i szybko zaczął się wznosić. Samica po ataku wyszła do góry z rozpędu na 50m i ponowiła atak ale nieskutecznie.
Wyjąłem wabidło i sciągnołem ją do siebie.
Dzień udany. Liczę że pewnego dnia samica upoluje jakiegoś bekasa, choć będzie to o wiele trudniejsze niż z samcem. Jak do tej pory chyba nikt z sokolników nie upolował bekasa z samicą sokoła, więc zobaczymy. Najważniejsze żeby nie odpuściła ganianie.
Wkarmiłem ją na dwóch martwych bekasach kręconych w powietrzu i rzuconych go góry, mam nadzieję że jej smakowały :)

Chwal Ćwik
Irek
irek
młodszy sokolnik
Posty: 370
Rejestracja: sob paź 22, 2005 11:00 pm
Lokalizacja: irlandia

Post autor: irek »

Witam

Kilka dni temu pogoda była ładna na polowanie. Pojechałem z ptakami na niewielkie wzgórze gdzie jest staw zobaczyś czy jakieś kaczki sie zanęciły, ale nic nie było. Pojechałem trochę dalej i wyszedłem na duży łan wrzosowiska. Pies coś wyczuł i powoli dociągał, puściłem samca. Samiec widząc że pies stoi ostro zaczął się wznosić.
Wyszedł na ok 100m i nadleciał centralnie nad psa, dałem znak i pies ruszył. A tu dwie pardwy wyskoczyły. Sokół się złożył i pikuje. Doszedł je szybko, leciał nisko przy ziemi. W momencie kiedy chciał kopnąć pardwę ta przypadła do ziemi, ale samiec się tego spodziewał i lecąc nisko najpewniej pociągnął po niej tylko się zakotłowało. ostro zawrócił i chciał dosiad zrobić ale pardwa się podniosła i dość mocno uciekała. Zapewne nie trafił jej za dobrze i udało jej się uciec. Gonił ją potem jeszcze w poziomie, ale już bez szans.
Miło od czasu do czasu coś innego pogonić :)

Dziś natomiast chciałem z samicą pardwy pogonić.
Pojechałem w miejsce gdzie zawsze są pewne. Zaraz po wyjściu z samochodu i przejściu 100, wyrwał się kogucik. Poleciał łukiem ok kilometr i usiadł na srodku gołego pola.
Poszedłem w jego kierunku. Po drodze suka wstawiła kilka bekasów, ale w końcu udało się dojść w pobliże miejsca gdzie zasiadł kogucik.
Puściłem sokolicę, znów coś z daleka pogoniła, ale wróciła. Wiatr wiał dość mocny, suka stójkę zrobiła, ale widzę że sokół nie bardzo chce iść do góry. Zatrzymała się na 100m i krąży. Na którymś okrążeniu kiedy odbiła z wiatrem na ok 150m do tyłu, pardwa wykożystał okazję i wyskoczyła. Samica w pogoń ale oczywiście nie miała szans. Ściągnołem ją na wabidło, dostała tylko łepek i dwie nóżki z kurczaka, kaptur na głowę i spowrotem do samochodu.

Pojechałem na inne pole, puściłem sukę, wziołem samca i idziemy. Pies po kilku minutach zrobił twardą stójkę.
Puściłem samca, poleciał proto nad psa upewnić się że stójka jest i zataczając kręgi ostro poszedł do góry. Ustawił sie na ponad 100m i czekał na wygonienie. Pies ruszył i bekas wyskoczył. Samiec pikowanie i po ok 40m deszedł bekasa chwytając go w szpony. poleciał 300m pod las zjeść ułówkę.

Potem puściłem samicę jeszcze raz, zobaczyć jak będzie.
Poszła momentalnie na ok 500m wysoko, ładny lot, ciasne kółka .
Puściłem mocnego koguta. Złożyła się i w pełnej kropli doleciała do ziemi, wyprostowała lot i związała koguta w powietrzu.
Jednak wzieła się do pracy :)

Chwal Ćwik
Irek
irek
młodszy sokolnik
Posty: 370
Rejestracja: sob paź 22, 2005 11:00 pm
Lokalizacja: irlandia

Post autor: irek »

Dziś nawet udany dzień, aczkolwiek pozostał lekki niedosyt po straconym kogucie.

Siedząc na wysypisku zobaczyłem na niewielkim wzgórzu koguta który dziobał trawkę i powoli oddalał się od krzaków. Ale był trochę za wcześnie na samicę więc musiałem poczekać ok 1,5godziny. Około 13;30 upewniłem się że bażant ciągle jest na trawie odjechałem za górkę i wyjąłem samicę. Waga 910g.
Zdjąłem kaptur i sokół do góry. Zrobiła jedno niskie kółko i potem zaczeła ładnie iść do góry. Kiedy była na o 150m ruszyłem z psem gdzie kogut siedział.
Pies okładał pole, sokół szedł do góry pod wiatr przed nami. Kiedy była na ok 200m i lekko za mną, kogut nie wytrzymał i wyskoczył ok 30m przedemną. Wyrwał się w kierunku krzaków ale nie zamierzał lądować, tylko skręcił w prawo i leciał wzdłuż zadrzewień. Samica natychmiast zaczeła atak i pod kątem 60 stopni pikowała. Kogut widząc sokoła obniżył lot i zapewne chciał lądować ale nie zdążył, samica w pełnym pędzie doszła go za krzakami i potem widziałem tylko dwa czy trzy wyjścia do góry i ponowny atak, ale nie widziałem dokładnie co się dzieje. Po kilku chwilach sokół wyleciał w moją stronę. Wyjąłem wabidło i sokół w kaptur. Poszedłem na miejsce gdzie rozegrała się akcja i było trochę pierza z koguta, po chwili i sam kogut wygoniny został przez psa. Tak więc kontakt był i musiała związać go w powietrzu, bo były pióra ze spodu bażanta. No trudno, pierwszy dziki kogut, i nie ma lekko.

Potem pojechałem na torfowisko na bekasy.
Zaraz po wyjściu z samochody pies zrobił stójkę. Ale zanim samca przygotowałem bekas wyskoczył, przeleciał kilkadziesiąt metrów i usiadł. Ucieszyłem się że mam pewnego bekasa a tu nagle z lasu przyleciał drzemlik i bach tego bekasa na ziemi, ale bekas się wywinął i do góry, Drzemlik ostro w pogoń, początkowo miał ok 30m straty ale powoli się zbliżał. Ale obydwa ptaki straciłem z oczu jakiś kilometr dalej i 200m wysoko. No nic, idziemy dalej. Niedługo druga stójka. Zdjąłem kaptur, ale bekas znów wyskoczył i poleciał, samiec widząc co się dzieje poszedł ostro z rękawicy i ostro się wznosił. Wyszedł na 200m i zatrzymał się, pies stójka. W odpowiedniej chwili ruszyłem psa i bekas poszedł. Samiec się złożył i pikuje pionowo. Doszedł bekasa ostry zakręt w lewo i strącił go do rowu.
Generalnie niezły dzień. :mrgreen:

Chwal Ćwik
irek
młodszy sokolnik
Posty: 370
Rejestracja: sob paź 22, 2005 11:00 pm
Lokalizacja: irlandia

Post autor: irek »

Dziś ładna pogoda, +3 stopnie, lekki wiatr, kilka chmur.
Wczoraj w nocy mróz złapał więc nie byłem pewien czy bekasy będą na torfowisku. Puściłem psa i po kilkunastu metrach coś poczuł i dociągał lekkim zygzakiem, po 30m stójka twarda jak kamień. Samiec rozkapturzony, rozejrzał się chwilę, zobaczył psa i poszedł, przeleciał nisko nad psem, jakby chciał się upewnić że wszystko jest jak powinno i upewnić bekasa że nie warto wyskakiwać :)
poszedł na pierwsze kółko szybko nabierając wysokości. Od wysokości 100m już trzymał się cisno nad psem, mocno się wznosząc. kiedy wyszedł na ponad 150m ruszyłem psa i bekas wyskoczył, samiec się ładnie złożył i pionowo w dół. Nie widziałem co z bekasem, ale samiec szedł prosto na ziemię. Okazało się że bekas przeleciał 10m i usiadł, samiec chciał go kopnąć na ziemi ale nie dał rady bo musiałby w ziemię pionowo walnąć. Zawrócił ostro i chciał znów go na ziemi kopnąć ale nie trafił i bekas poderwał się do lotu. Gonił go jeszcze ze 400 ale odpuścił. W międzyczasie następny bekas wyskoczył. Samiec wrócił nad nas i do góry. ale nie było więcej stójki więc ściągnołem go na wabidło.

Samica poszła dziś na ponad 500m i pikowała na gołębia ale go nie trafiła, potem uciekł do lasu z 800m od nas.

Chwal Ćwik
Ostatnio zmieniony czw gru 15, 2011 9:46 pm przez irek, łącznie zmieniany 2 razy.
irek
młodszy sokolnik
Posty: 370
Rejestracja: sob paź 22, 2005 11:00 pm
Lokalizacja: irlandia

Post autor: irek »

Jedna sprawa jest trochę dziwna i wcześniej o tym nie słyszałem.
Samica lata prawie zawsze prosto z klatki transportowej, tylko zmiana pęt, założenie nadajnika, kaptur z głowy i poszła. Zaraz po wyjęciu już skrzydła rozkłada i chce lecieć w kapturze, po zdjęciu kaptura startuje bezzwłocznie.
Trzy razy zdarzyło mi się, że wziołem ją na rękawicę, po kilku minutach uspokajała się, szedłem szukać pardw lub kaczek i latała po ok 30 min,. Lot wtedy był niski, (do 200m) wznoszenie wolne, uderzenia skrzydeł słabe, totalnie inny ptak. nic nie wyganiałem wtedy.
I widze prostą zależność pomiędzy tym kiedy po wyjęciu jest puszczana i jakością lotu.
Podejrzewam że poprostu w rutynę latania prosto ze skrzynki wpadła, ale trudno to wytłumaczyć.
Na razie nie będę nic z tym robił, po pierzeniu zmienię trochę sposób puszczania i myslę że się poprawi. Czy ktoś spotkał się z czymś takim?

Irek
kowalkem
początkujący
Posty: 61
Rejestracja: czw lut 23, 2006 12:38 pm
Lokalizacja: Kościerzyna

Post autor: kowalkem »

Może nie u wędrownej, ale u raroga owszem. Schemat był prosty - kaptur, auto, rozkapturzenie i lot. Po dwóch tygodniach samica nawet w czasie jazdy się zrywała (nie wspominając o zrywaniu po przyjeździe na miejsce). Ale co do jakości samego lotu to raczej różnicy nie było.
irek
młodszy sokolnik
Posty: 370
Rejestracja: sob paź 22, 2005 11:00 pm
Lokalizacja: irlandia

Post autor: irek »

Wczoraj co prawda nic nie upolowaliśmy, ale bekasów było sporo.
Zajechałem na kilkunastohektarowe torfowisko, gdzie spora część jest już wyeksploatowana na opał, trudno się na nim poruszać bo skarpy są do 2 metrów.
Pies poszedł i kilka razy zaznaczył, ale nie było stójki. Wreszcie doszedł do krawędzi torfu i stoi. Bekas był gdzieś w dole, 1,5m niżej. Założyłem nadajnik na plecak, zdjąłem kaptur i czekam aż samiec się rozejrzy. Popatrzył wkoło, zobaczył psa w stójce i po chwili do góry. Poszedł szerokim łukiem ostro do góry. Nadleciał nad psa na ok 50m wysokości i już ciaśniej krążąc wznosił się szybko. Wyszedł na ok 150m. Pies tym czasem ruszył w bok żeby zejśc ze skarpy wskoczył na dół i zaczął delikatnie dociągać. Po ok 10m stanął. Samiec był na pozycji, trochę pod wiatr. KOmenda i bekas wyskoczył, samiec pikowanie pionowe w dół, bekas przeleciał z 15m i usiadł w nadziei że sokół odpuści. Samiec tymczasem wyprostował przed samą ziemią i chciał go walnąć na ziemi, pociągnął po kałuży z błotem tylko woda na bok prysneła, ale bekas się wywinął. kiedy samiec nawracał, bekas wyskoczył i uciekł. samiec w pogoń ale już nie dal rady. Potem jeszcze jedno wyjście i atak na drugiego bekasa, ale nieskuteczny.
Potem pojechałem w inne miejsce, miałem dwa niezłe loty ale nic z tego. Nie ma lekko z bekasami :mrgreen:

Chwal Ćwik
Irek
irek
młodszy sokolnik
Posty: 370
Rejestracja: sob paź 22, 2005 11:00 pm
Lokalizacja: irlandia

Post autor: irek »

Witam

Czas już powoli kończyć sezon polowań. Mijający sezon nie był tak udany na bekasy jak sie spodziewałem, upolowaliśmy tylko 5 sztuk, ale nie ma co narzekać.
Z samicą miałem dużó pięknych lotów i do tej pory upolowała 2 dzikie koguty.
Najlepsze z ostatnich lotów miałem polowanie u znajomego w Cork, na farmie niedaleko mojego domu i na brzegu dużego torfowiska.
Ok 2 tyg temu pojechałem do znajomego, który ma siostrę mojej samicy sokoła. Mieliśmy polować na kaczki. Pojechaliśmy w pole ok 15. Staw był w sporym obniżeniu, ale nie dało sie sprawdzić czy siedzą kaczki bez ich wypłoszenia. Przy wjeździe na pole widzieliśmy 2 koguty i 3 kury. Pogoda była bardzo dobra. Puściłem samicę, poszła ładnie szerokim łukiem i ostro się wznosiła, głęboko bijąc skrzydłami. Kiedy zbliżała się do 300-350m stała pod wiatr i ciągle nie nad nami, to znaczy że nie osiągneła jeszcze wysokości do ataku. W końcu zawineła do tyłu i ustawiła się nad nami ale ciągle się wznosząc. Do stawu było ze 150m, ruszyłem w tamtą stronę, mówiąc koledze żeby pilnował jej wzrokiem gdzie dokładnie jest. Ale okazało się że kaczek na stawie nie ma. Samica tym czasem ostro się wznosi i już trzeba się dłużej przypatrywać gdzie jest, była ciągle nad nami, tylko już grubo ponad 600m. Ruszyłem z powrotem po koguty widziane na początku. Ale do kogutów było 250m i kiedy tam doszedłem, samicy już nie widzieliśmy. Wyjąłem odbiornik telemetrii i sygnał dawał z kierunku 30 stopni z wiatrem nad nami. ale nic nie widać było.
Poszedłem dalej, psy wpadły na pole i kogut się wyrwał ale po 40m zapadł w krzaki, zaraz drugi zrobił to samo. A sokoła cholera nie ma. kur też ani śladu. Patrzymy obaj do góry i jest, na ok 400-500m stoi nad nami, widocznie zaczeła atak na koguty, ale obydwa się szybko schowały i nie miała czasu do nich dolecieć. No nic, pozostało ściągnąć ją na wabidło. Nagle widzimy zaczyna pionowy atak nad rzeką, ok 300m od nas, był tak dużo wszelkiego ptactwa błotnego. Potem odbiła do góry i pogoniła wrony, kręciłem wabidłem i wreszcie przyszła zmęczona. Piękny lot, szkoda tylko, że akurat kaczek nie było na stawie, bo byłby bombowy atak.

Innym razem poszedłem na farmę niedaleko domu, gdzie widziałem dzień wcześniej dwa koguty. Wziołem dwa psy i naprzód. Są tak dyże, do 2h pola podzielone luźnymi żywopłotami z drzewami i zakrzaczonymi rowami. Puściłem samicę w nadziei że coś się trafi. Dzień wcześniej latała tutaj 30min na dobrym pułapie, ale nic nie wygoniłem. Wznosiła się mocno, i wkrótce była na 250-300m. lekko z boku. psy biegały ale nic nie było. Idziemy dalej wzdłuż krzaków. Patrzę za samicą i jej nie widzę, wyjąłem odbiornik i pokazuje mi w bok pod kontem 30 stopni, ale ptaka nie widać. Po minucie widzę jak 300 m odemnie kogut ucieka z kierunku gdzie sygnał był, a gdzie biegała suka ostatnio. Pomyślałem gdzie ten pieprzony sokół, i po sekundzie widzę jak sokół prostuje lot 30m za kogutem i na dużej prętkości momentalnie go dochodzi za kępą wierzby. zakotłowało się i cisza. biegnę przez jerzyny dwa rowy z wodą i po nadajniku znajduję sokoła skubiącego koguta w zagłębieniu traw :mrgreen: Super.

Trzecim razem umówiłem się ze znajomym na kręcenie filmu. Wiedziałem miejsce gdzie będzie kogut na skraju torfowiska.
Zajechaliśmy na miejsce puściłem sokolicę.
Poszła pierwsze kółko nisko i na zawrocie już ostro do góry, w kilka minut była na 400m, pies już stoi i komenda daj. Kogut wyskoczył i poszedł po łuku w stronę lasu. Samica w pełnym pędzie szybko nię zbliża, wyprostowała lot i związała koguta w górze na 10m wysokości, poleciała z nim jeszcze ze 30 m i na ziemi dokończyła robotę.
Całe wznoszenie jest nagrane, ale kiedy zaczeła pikowanie, znikneła z obiektywu i kolega nie mógł jej złapać, tak więc szkoda.

Już od wczoraj nei latam sokolicą. Czas przygotować się na pierzenie. Ale sezon uważam za udany. Założenia co do ukłądania sokolicy spełniły się w nadmiarze. W przyszłym roku ostro polujemu.

Chwal Ćwik
Irek
irek
młodszy sokolnik
Posty: 370
Rejestracja: sob paź 22, 2005 11:00 pm
Lokalizacja: irlandia

Post autor: irek »

I jeszcze zdjęcia ptaków na koniec sezonu

Samica:

Obrazek

Samiec:

Obrazek
ODPOWIEDZ