W 24 grudnia latal w 724g.
Ja go na zajace specjalnie nie puszczalem nigdy (przynajmniej na poczatku). Raz wyrwal nam sie z pod nog i ja druchowo puscilem ptaka. Lecial nad nim, zawisal jak pustulka i odpuscil. Potem znow podobna sytuacja, ale pogonil dalej. 3 akcja widze, ze ptak jest zainteresowany czyms w wysokiej trawie, a wiem ze uwielbiaja tam siedziec bazanty, myslalem, ze kogut wycieka. Puszczam go on wbija sie w trawe i wyskakuje zajac. Tym razem probowal chwycic go za dupe, ale nie mogl go pewnie chwycic. Zrobil z 4 dosiady zanim zajac wpadl w krzaki. Nie chcialem zmarnowac jego pasji bo wiedzialem, ze pazury nie za ostre i go z rekawicy nie puszczalem na zajace i omijalem je duzym kolem. Jak to jednak bywa u ptakow towarzyszacych nie raz podczas towarzysza pogonil zajaca. Z biegiem czasu nauczyl sie chwytac za kark, ale i tak mimo wielkich checi nie mogl utrzymac zajaca. Nie byl w stanie przebic skory i sparalizowac. Pod koniec sezonu, juz przytrzymywal zajaca na kilkanascie sekund, ale to za malo, zebym dobiegl i mu pomogl. Jestem pewien, ze jak pazury bedzie mial ostre to moze sie udac, bo pasje ma taka, ze hej

Robilem mu treningi specjalnie do startowania z ziemi po nieudanym dosiadzie i lekko krazenia, co owocowalo na krotkim odcinku wieloma dosiadami. Zwykle pierwszy dosiad jest bardzo szybko, bo dogania je piorunem, ale jak nie utrzyma to ja juz potem mam dluga droge do przebiegniecia.
Raz gonil zajaca przez otwarte pole ok 700 m. Dosiady co kilkanascie metrow

) zajac robil zwody, przez pewnien czas robili kola, wkoncu zapedzil zajaca na mnie. Ja schowalem sie w trwawie, jak zajac wbiegl prawie na mnie, wyskoczylem on zrobil swiece, ale moj maluch spanikowal troche i chybił.
Jak nie bedzie mial ostrych pazurow to planuje mu zainstalowac zdejmowane stalowe nakladki na cegi. Juz mam patent, na takie co po polowaniu mozna zdjac.