MOJE Przygody z Ptakami

Tematy ogólne związane z sokolnictwem.
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: haggard »

kamikaze raczej nie pasuje bo oni cało nie wychodzili ze swoich wyczynów. :)
Awatar użytkownika
Berik
początkujący
Posty: 85
Rejestracja: pn gru 21, 2009 5:38 pm
Lokalizacja: Dębki

Post autor: Berik »

farciarz po prostu :)
Ostatnio zmieniony ndz paź 10, 2010 8:45 pm przez Berik, łącznie zmieniany 1 raz.
Krog
stażysta
Posty: 116
Rejestracja: czw wrz 17, 2009 3:10 pm
Lokalizacja: Tuchola

Post autor: Krog »

Może po prostu Chan :oops:
Awatar użytkownika
Pudlak Waldemar
sokolnik
Posty: 1292
Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
Lokalizacja: Racibórz

Post autor: Pudlak Waldemar »

Albo -Jackie -……. :lol: I w ten sposób zrobił się konkurs na imię dla małego zawadiaki .
Jeżeli jakiś ,,orzeł ‘’ nie przerwie jego ,,kariery ‘’ to jego sława będzie rosła .
Ps
Dawid jak byś mu rzeczywiście zmienił imię to daj znać . :wink:
Awatar użytkownika
Pudlak Waldemar
sokolnik
Posty: 1292
Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
Lokalizacja: Racibórz

Post autor: Pudlak Waldemar »

Oglądałem sobie zdjęcia które zrobiłem u Ciebie Dawid i maluch wygląda na nich jak mała nieszczęśliwa kupka pierza / po przygodzie z myszakiem / -teraz chyba odstawisz go do woliery i wyciągniesz w przyszłym sezonie po wypierzeniu .Z gołym cyckiem to chyba nie polata bo będzie mu zimno ! :neutral:
kochelet
stażysta
Posty: 142
Rejestracja: pn paź 27, 2008 11:01 pm

Post autor: kochelet »

Witam,
W sobote pojechałem do rodziców na święta. Mam tam w okolicach wisły takie dosyć spore pole więc zamierzałem puścić samczyka do latawca. Z powodu słabiutkiego wiaterku, takich mozna powiedzieć szkwalików z latawcowania nic nie wyszło. W pewnym momencie mój samczyk usiadł sobie na ambonie a ja zająłem się zwijaniem latawca. Latawiec ściągnąłem i w tym momencie samczyk przeleciał na jakies zaorane poletko.
I sobie siedzi w pewnym momencie widze jak leci ale zaniepokoiło mnie że nie słyszę dzwonka(okazało się że to dziki samiec) w tym momencie mój samczyk (w pierwszym piórze) poleciał za swoim starszym kuzynem chyba żeby się pobawić ale tamten nie był zbytnio chętny do zabaw i uderzył go lekko. zawołałem go na wabidło i poszedłem pełen nerwów do domu.
Następnego dnia obserwowałem dwa sokoły jak cały dzień latały sobie nad domem moich rodziców na bardzo dużej(tak mniej więcej 1000-1500 m) wysokości pikując i robiąc różnego rodzaju dziwne ewolucje.
ale postanowiłem że ponownie skorzystam z tego samego miejsca. Więc poszliśmy na to pole. Organoleptycznie sprawdzałem czy intruzów (sokołów) nie ma. No i nie było więc zdjąłem pęta, kapturek i poleciał..ale widze że nie zbiera się do krążenia tylko zaczyna uciekać tym razem gonił go tegoroczny samiec. Mój usiadł sobie na najbliższej stodole ale tamten poleciał z nim.
Więc stwierdził że chyba się z nim pobawi albo może nawet spuści mu wpie..... i też wzbił się do lotu. W tym momencie z drugiej strony na odwet przylecieli rodzice młodego dziczka i razem zaczęli nękać mojego wystraszonego samca. Tym razem samica wzięła sprawy w swoje ręce(łapy) i dosyć mocno pierdzielnęła go w plecy aż się piórka posypały i nadjnik prawię wypadł z plecaczka.
Pierwszy raz widziałem trzy sokoły jak jednocześnie płoszą (bo to raczej nie było polowanie) innego ptaka. Wrażenia niesamowite. Do dzisiaj widzę to przed oczyma.
Cikawe jest ze na tych drzewach cały czas siedzą 3 bieliki ale wędrusy sobie nie za dużo z tego robią.
To nauczyło mnie żeby juz tam więcej nie puszczać mojego sokoła.
Awatar użytkownika
DZIK
początkujący
Posty: 61
Rejestracja: pn lip 13, 2009 3:25 pm
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: DZIK »

Awatar użytkownika
Pudlak Waldemar
sokolnik
Posty: 1292
Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
Lokalizacja: Racibórz

Post autor: Pudlak Waldemar »

Ogólnie wiadomo ,iż harrisy mają ,,awersję '' do psów i mój ptaszek nie jest pod tym względem wyjątkiem .Wybrałem się do kolegi coś mu zawieźć i zabrałem Jaśka ze sobą ,w ustronnych miejscach zwykle puszczam go z samochodu za którym podąża ,a jak ma już dość to wlatuje do środka przez uchylone okno.I dziś miało być tak samo ,wjechałem na mało uczęszczaną drogę obramowaną drzewami -szyba w dół ptaka na rękę i widzę ,że z przeciwka biegnie mały czarny kundelek /trochę wyższy od jamnika/.Myślę sobie -,,poczekam aż przejdzie bo Jaśko przecież boi się psów ''Gdy piesek mijał samochód w odległości 2 m Jaśko wyskakuje przez okno i chwyta nieszczęśnika jedną nogą za skórę na łbie a drugą za kark ;pisk ,jazgot i kotłowanina ;wypadam z samochodu ratować zwierzaki i tylko jedna myśl kołaczę mi się w głowie ,,oby pies nie ugryzł ptaka '' ,a pies kłapiąc paszczęką pewnie myślał ,,obym tylko mógł to ptaszysko capnąć w zęby''Z rozpędu wpadam w poślizg i walę się jak długi w śnieg obok walczących -jak dla psa było to za wiele -nie dość ,że coś pierzastego wbija mu się w kark to jeszcze ,,takie wielki ubrane na czarno coś wali się na niego '' .Zerwał się do ucieczki ,a ja za nimi .......przegalopował z 50 m i nie zatrzymując się przecisną przez nie domkniętą furtkę na teren prywatnej posesji z ciągle uwieszonym na nim harrisem.Wpadłem za nimi i pod drzwiami chwyciłem Jaśka za skrzydło uwalniając psa .Następnie z Harrisem pod pachą -udając ,że się nic nie stało pomaszerowałem do samochodu -na szczęście ptakowi nic się nie stało ,a i pieskowi ucierpiała tylko duma i ,,najadł się strachu''
Morał z tej przygody jest tylko jeden -Trzeba uważać i przewidywać nawet rzeczy które wydają się nie możliwe . :lol:
kaja
młodszy sokolnik
Posty: 442
Rejestracja: śr mar 26, 2008 2:00 pm
Lokalizacja: z Polski

Post autor: kaja »

e tam Waldku to jes jeszcze nic take zachowania u ciętych hh to standart ,lepiej oby jak naj miej było takich zajść -lecz co my możemy na to ze sobie spokojnie idziesz czy jedziesz z podopiecznym a tu nagle cos bezpańskiego sie prosi w nowej wolierce samica waliła ze 4 noce w siatke niewiedziałem o co chodzi i po czasie musiałem odstrzelic rudzielca podchodzacego przez posesje do smieci ,a kotki juz omijają boczkem boczkem ,w te mrozy porozwieszałem karmidełka dla wymarżnietych przelotniaków -niestety nic nieruszone czyli jakis respekt jednak jest przed drapolami.... :wink:
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: haggard »

moja harriska też kiedyś na pokazie chciała ubić babie pudla :) niekompetencja ochrony która wpuściła kobietę z psem i ignorancja ludzi którzy byli chyba z 1o razy informowani ze wszystkie psy powinny opuścić teren prawie doprowadziła do dramatu. każdy kto ma harrisa wie jakim ściskiem dysponuja (znacznie silniejsze łapy niż jastrząb). gdyby harriska złapała pudla z łeb byłby duży problem zeby uwolnic psa
Awatar użytkownika
Pudlak Waldemar
sokolnik
Posty: 1292
Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
Lokalizacja: Racibórz

Post autor: Pudlak Waldemar »

Temu mojemu ,,kilerowi od siedmiu boleści '' tak wczorajsza ,,ułuwka '' się spodobała ,ze dziś na widok małego psa za oknem ze trzy razy ,,spłyną ''
po zamkniętej szybie jak stonki ze starej reklamy frytek ! :lol: :lol:
Awatar użytkownika
Nowogrodzki
sokolnik
Posty: 662
Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
Lokalizacja: Tuchola
Kontakt:

Post autor: Nowogrodzki »

haggard pisze:na pokazie chciała ubić babie pudla
To kiedyś może się źle skończyć, bo ta "baba" może być mocno związana emocjonalnie z tym pudlem.
Tu też kłania się pewna prośba o rozwagę-do pokazu między ludźmi trzeba by używać ptaki specjalnie przygotowane-tzn. nie agresywne.
Ptaki "jasełkowe" nie powinny być agresywne wobec ludzi(zwłaszcza dzieci) i zwierząt (zwłaszcza udomowionych-psów i kotów). Wydawało by się to oczywiste, ale zbyt często traktujemy nasze ptaki jako ptaki uniwersalne-do polowania i do pokazu. Często się udaje, ale jeden zabity pies na oczach setek świadków, w tym wielu dzieci i można mieć poważny problem.
A jeśli jeszcze twierdzicie, że hh tak właśnie mają.
kaja
młodszy sokolnik
Posty: 442
Rejestracja: śr mar 26, 2008 2:00 pm
Lokalizacja: z Polski

Post autor: kaja »

nie nie to poprostu jest taka kolejnosć ,z moich obserwacji -h do 2-3 pióra jest przewidywalny ,lech po jakims czasie nawet jasełkowy -zaczyna sie robić nieznosny i nieustepliwy a nawet wredny co do opiekuna wiec dobrze jest pisać o takich zachowaniach i jesli kiedy kolwiek ktoś robi pokazy to zadbanie ordanizatorów i oób uczestniczacych w pokazach o to aby niebyło naturalnych wabików jes jednym z podstawowych tematów-bo co moze sok.za to ze jego ptak robi to co mu instynkt mówi -to tak samo jak lablador widzac wode pędzi do niej.....PZ.
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: haggard »

to moim zdaniem zadanie organizatorów a nie moje. nie ma ptaków które wyzbywają sie instynktu łowieckiego do zera. można ptaka przyzwyczaić do psów ale jest ich tyle różnych raz i każdy wygląda kompletnie inaczej że już nie wspomnę o mieszańcach... ptak uważający większość psów za coś nietykalnego może stwierdzić że York to już chyba nie pies. byłoby idiotyzmem gdyby na pokazie gdzie jest tysięczny tłum to sokolnik miał sam latać po całym terenie i weryfikowac czy ktoś z psem nie przylazł. to organizator ma powiadomić tłum że obowiązuje całkowity zakaz wprowadzania psów na teren a ochrona obstawiająca imprezę powinna tego restrykcyjnie przestrzegać. przed każdym pokazem oprócz powyższych śr. ostrożności proszę aby osoba prowadząca uprzedzała wielokrotnie przez mikrofon żeby wszystkie psy zostały przez włascicieli zabrane. ja sam przed pokazem przypominam o tym przez mikrofon. jeżeli pomimo tego ktoś z uporem maniaka próbuje przemycic tam psa to kompletnym idiotą i jeśli coś sie stanie odpowiedzialność spadnie na niego. Apros wspomnianego pudla- owa baba wlazła z nim przez taśmę odgradzającą strefę niedostępna dla publiczności pomimo tabliczek "nieupoważnionym wstęp surowo wzbroniony" i podlazła z pudlem do harriski siedzącej na berle żeby cyt"piesek sobie to coś obwąchał". trzeba być kompletnym odmóżdżencem i kretynem żeby zrobić coś takiego i nikt mnie nie przekona że to co baba zrobiła było czymś normalnym i rozsądnym. na szczęście harrisce zbrakło cm linki by sięgnąc dostatecznie i tylko przeczesała psa po sierści nie robiąc mu zadnej krzywdy. innymi słowy- jeśli ktoś przyjdzie do zoo i zrobi sobie garnitur z wołowiny po czym wskoczy na wybieg lwa lub niedzwiedzia pokonując ogrodzenie to jest pretensje za to co go spotka moze miec tylko do siebie. dodam że nasze harrisy nie wykazują żadnej agresji w stosunku do ludzi i na pokazach często przylatują z wysokiego drzewa na rękawicę trzymaną przez kilkuletnie dziecko.
Awatar użytkownika
Pudlak Waldemar
sokolnik
Posty: 1292
Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
Lokalizacja: Racibórz

Post autor: Pudlak Waldemar »

Sokoły albo ignorują albo starają się uciec od obcego psa ;Harrisy ,i jastrzębie chyba w zasadzie mają ,,2 skupienia ''albo ucieczka albo atak ,a wyjątki potwierdzają regułę ! :roll:
ODPOWIEDZ