Rolnictwo ,, zabija ''

Tematy ogólne związane z sokolnictwem.
ODPOWIEDZ
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: haggard »

Nowogrodzki pisze:No i po co legawiec, jak nie masz na co polować? Posiadanie legawca kuropatw nie przywróci.
nie do końca sie zgodzę. my jak i myśliwi z koła w obwodzie którego puszczamy ptaki nie mieli świadomości że wogóle jest tam kuropatwa do czasu aż Tercel sprawił sobie pointera. nagle okazało sie że kuropatwy tam są i jest ich całkiem sporo. w pewnym sensie Tercel trenując psa co sezon inwentaryzował okoliczną populację kuropatwy co jest nie bez zaczenia jeśli chce sie dbac o jej liczebnośc. inna sprawa ze zmieniający sie krajobraz, presja lisa i kompletny brak zainteresowania ze strony władz koła spowodowały że po wielu latach z tych kuropatw zostały niedobitki. trudno mi pojąć że wiedząc że kuropatwy tam bytują i mają tam nienajgorsze warunki nie wystawia sie zimą żadnego podsypu :???: . jaka był poprzednia zima każdy wie.
Prawda jest taka że na Pomorzu nikt sobie zwierzyną drobną nie zaprząta głowy od bardzo dawna. lepiej udawac że jej nie ma bo wtedy nie trzeba nic dla niej robić. tu liczy sie tylko dzik i zwierzyna płowa. ponadto oprócz lisa potwornie zwiększyła sie presja kruka. nieżadko widuje sie hordy liczące po kilkadziesiąt sztuk. z tym niewygodnym problemem też nic sie nie robi puki co bo temat dość drażliwy.
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: haggard »

tak na marginesie mogę z doświadczenia powiedziec że na każdym wiekszym otwartym terenie gdzie oprócz pół znajdą sie jakieś ugory kuropatwy na ogół są choć niezbyt liczne. ale żeby sie o tym przekonać trzeba mieć wyżła :) z badań przeprowadzonych w Szwajcarji wynika że znacznie lepsze efekty niż introdukcja daje poprawa warunków bytowych i żerowych dla tych nielicznych dzikich. z tego co pamiętam z tego artykułu wsiedlane kuropatwy w bardzo niewielkim stopniu łączą sie w stada z dzikimi. po pewnym czasie w Szwajcarji zaprzestano wsiedleń i skupiono sie wyłącznie na poprawieniu warunków i efekty były dużo lepsze.
Awatar użytkownika
Pudlak Waldemar
sokolnik
Posty: 1292
Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
Lokalizacja: Racibórz

Post autor: Pudlak Waldemar »

haggard pisze: ponadto oprócz lisa potwornie zwiększyła sie presja kruka. nieżadko widuje sie hordy liczące po kilkadziesiąt sztuk. z tym niewygodnym problemem też nic sie nie robi puki co bo temat dość drażliwy.
Z początkiem lat 80 chodziłem na polowania ,podjąłem pierwszą prace ,należałem do klubu strzeleckiego ,do tego kino ,dyskoteki ,dziewczyny ,układanie psów kolegom , ,,sokolnictwo’’ – matko jedyna dopiero teraz zadaje sobie pytanie jak ja na to wszystko czas znajdywałem .
Poznałem kolegę /wtedy trochę starszego od siebie / który zajmował się ornitologią trochę bardziej oficjalnie bo współpracował z jakąś organizacją ornitologiczną z Krakowa .
Miał specjalne kwestionariusze z rubrykami gdzie wpisywało się trasę wędrówki i gatunek każdego ptaka z godziną obserwacji oprócz tego pisał jakieś raporty raz w miesiącu dotyczące gniazdowania ptaków występujących na ,,naszym ‘’ terenie –okolice Lubaczowa /dawniej województwo Przemyskie /Zrobiliśmy kiedyś liczenie czynnych gniazd kruka i na parunastu kilometrach było ponad 20 stanowisk /zlokalizowanych / samych ptaków naliczyliśmy się ponad 50 ……Mój udział był taki ,że odnajdywałem te gniazda i trzeba to było zrobić w czasie wychowywaniu młodych /najłatwiej je wtedy znaleźć i być pewnym iż gniazdo jest czynne /
Po wysłaniu raportu ,,zwaliła się’’ 2 osobowa komisja weryfikacyjna bo takie zagęszczenie kruków w tym czasie wydało im się niemożliwe gdyż na zachód od Wisły kruk występował sporadycznie. Ja z nimi nie łaziłem bo jakoś w tym czasie nie miałem czasu ,a koledze poradziłem by wczesnym rankiem zaprowadził ich na wysypisko /gdzie miejscowa rzeźnia wyrzucała odpady po ubojowe / no i stwierdzili ,że takiej ilości kruków w jednym miejscu i czasie to w życiu nie widzieli ,a teraz proszę minęło nie spełna 30 lat i takie hordy można spotkać w całej Polsce –wtedy to również było dla nas niesamowitym ewenementem -zwarzywszy ,że w każdej publikacji na temat kruków pisało ,iż jedna para zajmuje duży obszar nie dopuszczając swoich krewniaków na swoje terytorium .Eh kawał historii z mojego życia mi się przypomniało ! :lol:
Ps
A kuropatw w okolicy było na tyle dużo ,że potrafiły całym stadkiem na ogródku wylądować w środku miasteczka !
Awatar użytkownika
Nowogrodzki
sokolnik
Posty: 662
Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
Lokalizacja: Tuchola
Kontakt:

Post autor: Nowogrodzki »

haggard pisze:trudno mi pojąć że wiedząc że kuropatwy tam bytują i mają tam nienajgorsze warunki nie wystawia sie zimą żadnego podsypu :???: . jaka był poprzednia zima każdy wie.
Wiesz, to co napisałeś niestety charakteryzuje nasze działanie. Wymądrzamy się na temat sytuacji zwierzyny drobnej a co każdy z nas zrobił, żeby było lepiej???
haggard pisze: z badań przeprowadzonych w Szwajcarji wynika że znacznie lepsze efekty niż introdukcja daje poprawa warunków bytowych i żerowych dla tych nielicznych dzikich. z tego co pamiętam z tego artykułu wsiedlane kuropatwy w bardzo niewielkim stopniu łączą sie w stada z dzikimi. po pewnym czasie w Szwajcarji zaprzestano wsiedleń i skupiono sie wyłącznie na poprawieniu warunków i efekty były dużo lepsze.
I tu się jak najbardziej zgodzę. Martwi mnie to,że PZŁ zbyt łatwo wchodzi w hodowle klatkowe (kuropatw,zajęcy), które podobnie jak w przypadku bażantów stają się źródłem "mapetów" zamiast szukać środki na wspieranie populacji dzikich kuropatw i zajęcy.

Co do kruków próbowano ograniczać ich populację na terenach restytucji głuszca( wystąpiono z takim wnioskiem), ale PROP nie wyraził na to zgody.
JoHn DuMbaR
sokolnik
Posty: 1867
Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
Lokalizacja: South Dakota

Post autor: JoHn DuMbaR »

Nieporozumieniem jest zakaz polowania na takie gatunki jak :
Krukowate:
Sojka (u mnie plaga niszczaca ptaki spiewajace)
Sroka (jak wyzej )
Wrona Siwa
Kruk
Kormoran (mowie to jako fan lowienia ryb metoda muchowa)
Na polnocy zapewne nic by sie nie stalo jakby kontrolowano populacje mew, ale o tym niech powie np Dawid.
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: haggard »

ja bym jeszcze do tego co Michał napisał dorzucił debilny zakaz polowania na czaple na terenie rybackich obrębów hodowlanych. co o mew- tu akurat bym nie demonizował bo ich zagrożeniem dla zwierzyny drobnej nie są bo na polach żerują tylko po deszczu gdy gleba jest mokra a ich pokarmem są bezkręgowce. wprawdzie w mieście widywałem dosc często regularne polowanie zwłaszcza na młode gołebie i krukowate ale to akurat można im zapisać na plus. jesli chodzi o srokę- znam miejsca gdzie wczesną jesienią można na małym obszarze naliczyć ich kilkadziesiąt. u nas na północy głównym problemem jesli chodzi o drapieżnictwo jest moim zdanie lis, kruk i sroka a na terenach występowania kaczek coraz większy problem stanowi norka amerykańska. w tym sezonie wzdłuż pewnego kanału widywaliśmy kilkakrotnie walki samców norki o terytorium co swiadzczy o dużym zagęszczeniu. kaczek na tym kanale pomimo pozornie idealnych warunków nie widzieliśmy w tym roku ani razu.
Wracając do dbania o kuropatw- dwóch moich kolegów wiele lat temu, bedąc na starzu w jednym z podsłupskich kół postanowiło nawłasną rękę wybudować podsypy a nawet obsazali miedze różą, głogiem i innymi krzewami aby stworzyć lepsze warunki tamtejszym kuropatwom. była to ich własna, nie wymuszona przez nikogo inicjatywa. rakcja mysliwych z koła była taka ze zostali wyśmiani i byli objektem kpin.
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: haggard »

przepraszam za literówki. zacina mi sie spacja i litera "D" :/
Katou
stażysta
Posty: 132
Rejestracja: wt cze 29, 2010 9:02 am
Lokalizacja: Świętokrzyskie

Post autor: Katou »

Co do kruka i wrony to się nie wypowiem bo w mojej okolicy tego nie widuje się prawie że.
By zobaczyć kormorany pierwszy raz, ojciec zabierał mnie na wycieczki po 100-200km i to z marnym skutkiem. Ale to było jakieś 15 lat temu. Teraz wystarczy przejechać 15km na pierwszy większy zalew.
Co do reszty to może nie jestem ekspertem. Lata też nie pozwalają mi na szersze odniesienie. Ale z tego co zaobserwowałem w moim otoczeniu to wszystko bardzo się pozmieniało głównie przez małe gospodarstwa. Bo dla tych rolników nawet parę metrów się liczy i coś im się robi jak stoi odłogiem.
Kiedyś chodziłem z ojcem po krzakach i ściągaliśmy wnyki. Praktycznie każde krzaki obstawione. Jednak bażantów i kuropatw też było w brud. Teraz tych krzaków już nie ma bo jest na nich sad. Tam gdzie były popegeerowskie pola tzw "dworskie łąki" jest sad. Przy lasach bezpośrednio jest sad. Gdzie się dało coś posadzić to posadzili.
Sójki jeszcze 5 lat temu widywałem tylko w lesie. Teraz przeniosły się do sadów i jest ich z roku na rok coraz więcej a srok zawsze było dużo. Kolejna plaga to kwiczoły, kiedyś robiły gniazda sporadycznie. W tym roku na hektarze naliczyłem ponad 100 używanych gniazd. W dodatku lęgną się 2/3x w roku. Zazwyczaj kilka jabłek zostawało na drzewie w zimie spadały i bażanty/kuropatwy się tym żywiły. Teraz wszystko już na jesieni jest wydziobane do zera przez kwiczoły. W tamtym roku widziałem jak "przepędzały" kilka kuropatw które wygrzebały sobie jakieś jabłko spod śniegu. Nie były agresywne lecz zwyczajnie się dopchały a kuropatwy dały za wygraną. Ale oczywiście kwiczoł jest objęty ścisłą ochroną gatunkową :] Chodź nie widziałem ptaka który tak by się przystosowywał i dobrze radził jak one. Jedynie krukowate i krogulce na tym korzystają :P
JoHn DuMbaR
sokolnik
Posty: 1867
Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
Lokalizacja: South Dakota

Post autor: JoHn DuMbaR »

Kwiczoly to taka synogarlica wsrod drozdowatych. Do niedawna nieliczny teraz bardzo rozpowszechniony. Po to sie w Polsce chroni zeby Francuzi mieli co na niedzielny stol wrzucic...taka prawda. Ale tam jest inna tradycja lowiecka, oni pozwalaja kwiczolom pozywiac sie na resztkach z winnicy a jak juz sa odpowiednio winegret to maja wykwintne danie:)
Co do czapli to celowo je pominalem, bo w dyskusji z innymi uzytkownikami forum slyszalem negatywne opinie. Na podkarpaciu oprocz siwej obserwuje sie ogromna ekspansje czapli bialej, za kilka lat te ptaki beda wszedzie...
Awatar użytkownika
Pudlak Waldemar
sokolnik
Posty: 1292
Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
Lokalizacja: Racibórz

Post autor: Pudlak Waldemar »

Katou pisze: krogulce na tym korzystają :P
I tu pierwsza optymistyczna wiadomość .


Ostatnia zima obfitował w śnieg ,a do tego w między czasie przyszło ocieplenie i padający deszcz a następnie przymrozek spowodował zamarznięcie wierzchniej warstwy śniegu co uniemożliwiało drobnej zwierzynie dostanie się do roślin i nasion pod spodem .
Katou
stażysta
Posty: 132
Rejestracja: wt cze 29, 2010 9:02 am
Lokalizacja: Świętokrzyskie

Post autor: Katou »

Tylko czy to czapla biała czy nadobna? Bo w tym roku widziałem pierwszy raz "białą" czaple. Zaraz po powodzi... w takim syfie brodziła. Naklepałem zdjęć jak głupi (telefonem wiec jakość tragiczna). A później w ciągu tygodnia koło 20 następnych. Dalej to już były wszędzie. Zdarza mi się chodzić na ryby, może nie jakoś bardzo często ale wcześniej ich nie widziałem. Co prawda po powodzi to nawet bociany czarne obserwowali w Sandomierzu które taplały się w błocie po powodzi.

Nie pustułek jest też coraz więcej chodź nie jestem pewien czy to zasługa kwiczołów.
JoHn DuMbaR
sokolnik
Posty: 1867
Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
Lokalizacja: South Dakota

Post autor: JoHn DuMbaR »

Jeszcze Biala od Nadobnej potrafie odroznic, zwlaszcza ,ze widzialem je z bliska...powiedzmy ze tak blisko jak kormorany nad pewnymi stawami w malopolsce :)
Katou
stażysta
Posty: 132
Rejestracja: wt cze 29, 2010 9:02 am
Lokalizacja: Świętokrzyskie

Post autor: Katou »

Ja niczego nie sugerowałem :P Ale kumpel się ze mną kłócił że to nadobne więc ja sam za to już głowy bym nie dał :P
JoHn DuMbaR
sokolnik
Posty: 1867
Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
Lokalizacja: South Dakota

Post autor: JoHn DuMbaR »

OK za rok moze wkleje zdjecia...zobaczyc - uwierzyc
JoHn DuMbaR
sokolnik
Posty: 1867
Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
Lokalizacja: South Dakota

Moratorium na zajace i kuropatwy

Post autor: JoHn DuMbaR »

http://www.mos.gov.pl/artykul/7_14380.html

Wyglada na to, ze wkrotce kuropatwy i zajace zostana objete calorocznym okresem ochronnym. Mam dziwne wrazenie, ze zakaz polowania na te gatunki odniesie skutek odwrotny do zamierzonego i tylko przyspieszy ich wymieranie, teraz juz nikt nie bedzie sie nimi przejmowal, nie bedzie wsiedlania zajecy i kuropatw, nie bedzie prob (nieudolnych i niezwykle rzadkich ale jednak) poprawy ich ekosystemu, tradycja polowania na te gatunki zupelnie zaniknie a sokolnikom zostana wsiedlane bazanty...oby tak dalej.
ODPOWIEDZ