kto zaczyna od kapowania to wiesz gdzie kończy!!!! -JoHn DuMbaR pisze: sam niebawem wstapie zreszta w szeregi Braci.
Rolnictwo ,, zabija ''
- kuba08111994
- młodszy sokolnik
- Posty: 309
- Rejestracja: wt paź 28, 2008 7:05 pm
- Lokalizacja: Podkarpacie
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Wiesz, Ja czuję się całkiem pewnie. Już nie raz dochodziło między nami "do wymiany zdań" choć w tym wypadku to mocno eufemistyczne określenie. Nie czuję się przegranym w jakiejkolwiek batalii z tak zacnym przeciwnikiem jak TY.
Może w tym jest problem właśnie, co?
Odnośnie twojej retoryki przepełnionej złością i pogardą to moge tylko po raz kolejny dodać, że tak nisko jak Ty raczej ciężko będzie mi upaść.
Także drogi Kochelecie zamiast tracić cenny czas na bezsensowną dyskusję z kimś takim jak ja, proponuje wziąć sztucer w dłoń i za liskiem pochodzić, coby zwierzynie drobnej działo się lepiej a i zajączek na wigilijnym stole się pojawił.
Może w tym jest problem właśnie, co?
Odnośnie twojej retoryki przepełnionej złością i pogardą to moge tylko po raz kolejny dodać, że tak nisko jak Ty raczej ciężko będzie mi upaść.
Także drogi Kochelecie zamiast tracić cenny czas na bezsensowną dyskusję z kimś takim jak ja, proponuje wziąć sztucer w dłoń i za liskiem pochodzić, coby zwierzynie drobnej działo się lepiej a i zajączek na wigilijnym stole się pojawił.
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Co do soków widziałem na własne oczy i dość często jestem w przetwórni by naoglądać się różnych takich drastycznych rzeczy. Poza tym widziałem przetrzymane jabłka które w 50% były zgniłe po przywiezieniu takiego kontenera do przetwórni procedura jest taka... jabłka zgniłe więc odcinamy 20% wagi (a i tak wszystko idzie na soki :p)
Jeśli chodzi o parówki to jakiś czas temu była już afera odnośnie parówek które robione są z odpadów. Poza uszami można tam znaleźć jeszcze ryje, ścięgna, wymiona, skórę itd.
Jeśli chodzi o parówki to jakiś czas temu była już afera odnośnie parówek które robione są z odpadów. Poza uszami można tam znaleźć jeszcze ryje, ścięgna, wymiona, skórę itd.
- Mbartnik
- młodszy sokolnik
- Posty: 280
- Rejestracja: śr sie 27, 2008 9:32 pm
- Lokalizacja: Wzgórza Strzelińskie
- Kontakt:
Ależ dyskusja się zrobiła, aż ściska w dołku z żalu...
1. Pszczoły w różnych rejonach kraju mają różne problemy. Może trafił się wirus w danym rejonie, ale nie wydaje mi się, żeby przeszo to bez echa w środowisku pszczelarskim, a nie słyszałem o takim dziwie w ostatnim czasie.
2. Michał - mądry myśliwy kiedyś kazał mi zamknąć japę jak zaczołem gadać podobne głupoty. Dopiero niedawno zrozumiałem dlaczego (to tak do przemyślenia - nie oczekuję odpowiedzi)
1. Pszczoły w różnych rejonach kraju mają różne problemy. Może trafił się wirus w danym rejonie, ale nie wydaje mi się, żeby przeszo to bez echa w środowisku pszczelarskim, a nie słyszałem o takim dziwie w ostatnim czasie.
2. Michał - mądry myśliwy kiedyś kazał mi zamknąć japę jak zaczołem gadać podobne głupoty. Dopiero niedawno zrozumiałem dlaczego (to tak do przemyślenia - nie oczekuję odpowiedzi)
W naszym przypadku pszczoły padają przez opryski. Region sadowniczy cały czas środki owadobójcze. Inne też nie sprzyjają. Najlepszym tego przykładem jest ten rok. Połowa kwiatów zwyczajnie nie zawiązała. Tam gdzie pryskano częściej pszczoły wcale nie latały i było jeszcze gorzej. Zresztą jak miały gdy nawet u mnie z 20 pni zostało 4 po zimie...
- Mbartnik
- młodszy sokolnik
- Posty: 280
- Rejestracja: śr sie 27, 2008 9:32 pm
- Lokalizacja: Wzgórza Strzelińskie
- Kontakt:
W kotlinie kłodzkiej był problem z wodą i tym nieszczęsnym opryskiem rzepaku, a w świętokrzyskim (zimowałem w okolicach Ossówki koło Iłży i 87% na plus pomimo długiego śniegu) i problemów z opryskami w tym rejonie na szczęście nie było. Tam na grykę rolnicy nastawieni i jakoś dogadać z nimi się łatwiej.Katou pisze:W naszym przypadku pszczoły padają przez opryski. Region sadowniczy cały czas środki owadobójcze. Inne też nie sprzyjają. Najlepszym tego przykładem jest ten rok. Połowa kwiatów zwyczajnie nie zawiązała. Tam gdzie pryskano częściej pszczoły wcale nie latały i było jeszcze gorzej. Zresztą jak miały gdy nawet u mnie z 20 pni zostało 4 po zimie...
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
"gówn....mnie obchodzi co o mnie myślą inni jako o myśliwym"
I może właśnie w tym problem?
Egzamin do PZŁ zdałem 35 lat temu to trochę to środowisko znam-długo by opowiadać. O rzeczach złych trzeba mówić, ale wrzucać wszystkich do jednego wora? gdybyście znali Sielickiego seniora, to moglibyśmy porozmawiać o prawdziwych hodowcach. Pan Czesław zginał palec w miocie, jeśli zwierzyna nie miała już sama chęci do życia. Wolał hodować, chociaż jaroszem nie był.
Panowie, wszędzie warto zachować umiar. Są ludzie i ludziska i taborety. Wśród myśliwych znalazłoby się wiele "czarnych" owiec, ale pokażcie mi dziedzinę polskiego życia publicznego , gdzie wszystko wygląda kwitnąco.
Brak dialogu myśliwych ze społeczeństwem się mści. Wielu tych "co to przyrodę kochają inaczej" mają małe pojęcie o prawdziwym łowiectwie. Niestety myśliwi też "strzelają sobie w nogę" wykazując arogancję i agresję przy zarzutach stawianych przez miłośnika zwierzątek z Marszałkowskiej. Z ludźmi trzeba rozmawiać, bo kiedyś naprawdę lobby "zielonych" przegłosuje i skończy się zajączek na święta.
I może właśnie w tym problem?
Egzamin do PZŁ zdałem 35 lat temu to trochę to środowisko znam-długo by opowiadać. O rzeczach złych trzeba mówić, ale wrzucać wszystkich do jednego wora? gdybyście znali Sielickiego seniora, to moglibyśmy porozmawiać o prawdziwych hodowcach. Pan Czesław zginał palec w miocie, jeśli zwierzyna nie miała już sama chęci do życia. Wolał hodować, chociaż jaroszem nie był.
Panowie, wszędzie warto zachować umiar. Są ludzie i ludziska i taborety. Wśród myśliwych znalazłoby się wiele "czarnych" owiec, ale pokażcie mi dziedzinę polskiego życia publicznego , gdzie wszystko wygląda kwitnąco.
Brak dialogu myśliwych ze społeczeństwem się mści. Wielu tych "co to przyrodę kochają inaczej" mają małe pojęcie o prawdziwym łowiectwie. Niestety myśliwi też "strzelają sobie w nogę" wykazując arogancję i agresję przy zarzutach stawianych przez miłośnika zwierzątek z Marszałkowskiej. Z ludźmi trzeba rozmawiać, bo kiedyś naprawdę lobby "zielonych" przegłosuje i skończy się zajączek na święta.
- Pudlak Waldemar
- sokolnik
- Posty: 1292
- Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
- Lokalizacja: Racibórz
Wracam z pracy i czytam Wasze posty ;mimo sympatii czy antypatii między poszczególnymi kolegami jednak meritum sprawy wysuwa się jednak na plan pierwszy i to w tej dyskusji jest najważniejsze ! Poruszyłem ten temat bo środowisko naturalne leży mi na sercu jak i Wam wszystkim i ta dyskusja powinna trwać po to by każdy z nas choć w minimalnym stopniu zaczął robić cos w praktyce -jedni dokładnie sprawdzą skład preparatu jakiego muszą użyć w sadzie czy na polu ,inni poprowadzą lufami zająca czy kuropatwę i nie pociągną za spust ,
czy nie wypłoszą powtórnie zmęczonego ucieczką bażanta którego ptak łowczy chybił .
Morze trafi się gość który zakupi z hodowli kilkanaście kuropatw i wypuści do swojego obwodu .Trafią się i tacy co zimową porą poświęcą swój czas i pieniądze by kupić zborze i wysypią je w przygotowanych miejscach by ptaki łatwiej zniosły zimę !Jeżeli większość z Was to robi to dobrze –jeżeli ktoś zrobi to pierwszy raz to BARDZO DOBRZE -jest wiele rzeczy które możemy zrobić ,a których nie wymieniłem jest to zależne od inwencji i chęci każdego z nas .Trzeba pamiętać , iż rzeki ,, składają ‘’ się z kropli wody i każda inicjatywa
na tę rzekę się składa !Jest to apel szczególnie do ludzi młodych zaglądających na to forum którzy z pasja jaką zajmują się sokolnictwem mogą również zrobić coś dla środowiska w jakim żyją oni sami jak i ptaki drapieżne .Środowisko pul i lasów jest jak naczynia połączone jeżeli zabraknie naturalnych ofiar ptaków drapieżnych to i one same wyginą !
ps
Z tą introdukcją kuropatw morze trochę przesadziłem –nie wiem jak to jest z punktu widzenia prawa , ale kto ,,bogatemu ‘’ zabroni nie dopilnować klatki z ptakami wyniesionymi w pola ?
czy nie wypłoszą powtórnie zmęczonego ucieczką bażanta którego ptak łowczy chybił .
Morze trafi się gość który zakupi z hodowli kilkanaście kuropatw i wypuści do swojego obwodu .Trafią się i tacy co zimową porą poświęcą swój czas i pieniądze by kupić zborze i wysypią je w przygotowanych miejscach by ptaki łatwiej zniosły zimę !Jeżeli większość z Was to robi to dobrze –jeżeli ktoś zrobi to pierwszy raz to BARDZO DOBRZE -jest wiele rzeczy które możemy zrobić ,a których nie wymieniłem jest to zależne od inwencji i chęci każdego z nas .Trzeba pamiętać , iż rzeki ,, składają ‘’ się z kropli wody i każda inicjatywa
na tę rzekę się składa !Jest to apel szczególnie do ludzi młodych zaglądających na to forum którzy z pasja jaką zajmują się sokolnictwem mogą również zrobić coś dla środowiska w jakim żyją oni sami jak i ptaki drapieżne .Środowisko pul i lasów jest jak naczynia połączone jeżeli zabraknie naturalnych ofiar ptaków drapieżnych to i one same wyginą !
ps
Z tą introdukcją kuropatw morze trochę przesadziłem –nie wiem jak to jest z punktu widzenia prawa , ale kto ,,bogatemu ‘’ zabroni nie dopilnować klatki z ptakami wyniesionymi w pola ?
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
Wybacz, to wszystko co napisałeś pięknie brzmi, ale na poprawę sytuacji mogą wpłynąć działania systemowe, a nie wypuszczenie kilkunastu spasionych kuropatw. Ile im dajesz czasu na przeżycie? W/g Czempinia na 100 wypuszczonych bażantów do okresu rozrodu przeżywa 7 do 3 %. Nie ma sensu prowadzić restytucji gatunku, jeśli czynniki powodujące jego wyginięcie, nie przestały działać.Morze trafi się gość który zakupi z hodowli kilkanaście kuropatw i wypuści do swojego obwodu .Trafią się i tacy co zimową porą poświęcą swój czas i pieniądze by kupić zborze i wysypią je w przygotowanych miejscach by ptaki łatwiej zniosły zimę !Jeżeli większość z Was to robi to dobrze –jeżeli ktoś zrobi to pierwszy raz to BARDZO DOBRZE -jest wiele rzeczy które możemy zrobić ,a których nie wymieniłem jest to zależne od inwencji i chęci każdego z nas .Trzeba pamiętać , iż rzeki ,, składają ‘’ się z kropli wody i każda inicjatywa
na tę rzekę się składa !Jest to apel szczególnie do ludzi młodych zaglądających na to forum którzy z pasja jaką zajmują się sokolnictwem mogą również zrobić coś dla środowiska w jakim żyją oni sami jak i ptaki drapieżne .Środowisko pul i lasów jest jak naczynia połączone jeżeli zabraknie naturalnych ofiar ptaków drapieżnych to i one same wyginą !