No i właśnie to mnie dziwi. W Holandii jest tak, że opryski są wszędzie, co tydzień (albo nawet częściej), nawozy, zaprawianie i inne cuda, a mimo to na brak zajęcy czy ptactwa trudno narzekać. Często miałem okazję obserwować zbiorówki na zające, a bażanty czy kuropatwy zapier***** po polach, aż miło. I teraz pytanie: jak to się dzieje? Tu opryski i tam opryski, tu nawozy i zaprawianie, i tam to samo. Tam jest zwierzyna drobna, a u nas jakoś ginie w mrokach przeszłości......Pudlak Waldemar pisze:trucizna zabija masowo i do tego w krótkim czasie nie wybierając czy to mazurek /to taki wróbel polny –jak by ktoś nie wiedział / na kurakach polnych nie poprzestając ,Jest to masowa eksterminacja ziarnojadów ,a opryski pokrywające trucizną rośliny- trują owady i traworzerców ,młode zające giną po przez samo wdychanie tego świństwa jak opryskiwacz nad nimi przejedzie !!!!
Rolnictwo ,, zabija ''
- Pudlak Waldemar
- sokolnik
- Posty: 1292
- Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
- Lokalizacja: Racibórz
A jakoś zdziwiony nie jestem - jak znajdę trupa to w wolu ma to różowe świństwo ,no ale ja się nie dziwie bo takie przypadki spotykam od lat …..
Jeszcze jak hodowałem gołębie ten problem miałem co roku .
Morze w Holandii stosują środki bardziej ,,cywilizowane’’ bo w Polsce jak jest to wszyscy wiedzą ładują świństwa które w europie są już dawno zakazane .
Jeszcze jak hodowałem gołębie ten problem miałem co roku .
Morze w Holandii stosują środki bardziej ,,cywilizowane’’ bo w Polsce jak jest to wszyscy wiedzą ładują świństwa które w europie są już dawno zakazane .
Ostatnio zmieniony pt lis 05, 2010 12:49 am przez Pudlak Waldemar, łącznie zmieniany 1 raz.
Może i tak, chociaż nie wydaje mi się, żeby były aż tak wielkie różnice. Tym bardziej, że (i tu cytat może nie do końca dosłowny, niemniej jednak wiernie oddający sens wypowiedzi): "Nie możemy zbyt dużo pryskać (przy opryskach min. raz w tygodniu-to już mój dodatek), bo w przeciwnym razie występuje zbyt dużo uszkodzeń na roślinach". Z nawozami jest równie "przyjaźnie" dla środowiska, np. za sadzarką do sałaty nie widać posadzonych roślinek, tylko rządki usypane z nawozu.Pudlak Waldemar pisze:Morze w Holandii stosują środki bardziej ,,cywilizowane’’ bo w Polsce jak jest to wszyscy wiedzą ładują świństwa które w europie są już dawno zakazane .
Ja tak od siebie dodam ze 95% ludzi żyje w błogiej nieświadomości co jedzą lub piją. Niewiele osób przestrzega karencji nie przesadzając może 5%. To że większość nauczyła się myć owoce przed zjedzeniem nie znaczy że z nimi wszystko ok. Nowe "wynalazki" są na porządku dziennym. W moim regionie pomidory pryskane są u większości rolników podchlorynem sodu... efekt jest taki że przez tydzień po przekrojeniu pomidora śmierdzi on detergentami. Po jakimś tygodniu wszystko mija i można go normalnie sprzedawać. To samo tyczy się jabłek coraz częściej. A wszystko przez cenę... Dlatego warzywa zawsze mam od sąsiada który ma mały ogródek o który dba normalnie... a reszta jego warzyw jest na sprzedaż więc traktowana jest w inny sposób... Soki z jabłek są w 30% z jabłek gnijących już i o tym się też nie mówi.
No wiesz. Ale te "gnijące" jabłka i sok z nich to nie od dzisiaj. Duże firmy skupują tzw. spady oraz jabłka w wielkiej ilości od sadowników. Zanim to dojedzie, złożone zostanie do kupy, posortowane zostanie to mija tyle czasu, że wszystko co obite, splaszczone i starsze zdąży zgnić choćby w części tylko. Ale tak było od zawsze.
O szkodliwości oprysków to każdy normalny człowiek wie. Tylko, że ten normalny człowiek i tak pójdzie do supermarketu i kupi produkty z normalnych według teraźniejszych norm upraw. Ciekawe co by się stało gdyby każdy człowiek w naszym kraju nagle przestał kupować takie produkty, a zaczął zaopatrywać się w gospodarstwach, które nie stosują chemii. Nierealne ale miło byłoby pomyśleć jaka by na rynku rewolucja się zrobiła
Ja to się zastanawiam co będzie jak wyginął wszystkie pszczoły i trzmiele. Bo ten problem jest i to realny. To co mi pszczelarze ostatnio opowiadali to włos się na głowie jeży.
O szkodliwości oprysków to każdy normalny człowiek wie. Tylko, że ten normalny człowiek i tak pójdzie do supermarketu i kupi produkty z normalnych według teraźniejszych norm upraw. Ciekawe co by się stało gdyby każdy człowiek w naszym kraju nagle przestał kupować takie produkty, a zaczął zaopatrywać się w gospodarstwach, które nie stosują chemii. Nierealne ale miło byłoby pomyśleć jaka by na rynku rewolucja się zrobiła
Ja to się zastanawiam co będzie jak wyginął wszystkie pszczoły i trzmiele. Bo ten problem jest i to realny. To co mi pszczelarze ostatnio opowiadali to włos się na głowie jeży.
gdzie to sortowane jest to nie wiem
wszystko od razu do basenu... opłukane i do mielenia. Łącznie z tymi szczurami które pływają między jabłkami
. A od zawsze przetwórniom pasowały nadgnite jabłka bo lepsze wino proste wychodziło z takiego koncentratu.
To jak z parówkami. Do puki nie wiedziałem jak je robią żyłem w błogiej nieświadomości i smakowały. Teraz za każdym razem mam przed oczami uszy itd. gdy przychodzi mi tą parówkę zjeść. Tak samo żałuję że widziałem jak robi się koncentrat z jabłek.
To jak z parówkami. Do puki nie wiedziałem jak je robią żyłem w błogiej nieświadomości i smakowały. Teraz za każdym razem mam przed oczami uszy itd. gdy przychodzi mi tą parówkę zjeść. Tak samo żałuję że widziałem jak robi się koncentrat z jabłek.
- Mbartnik
- młodszy sokolnik
- Posty: 280
- Rejestracja: śr sie 27, 2008 9:32 pm
- Lokalizacja: Wzgórza Strzelińskie
- Kontakt:
Odnośnie pszczół, to najwiekszym niewypałem (tak niemiec jak i Polski) okazał się oprysk rzepaku najnowszym produktem firmy BAJER. Niestety jakiś imbecyl w badaniach szkodliwości danego środka nie wzioł pod uwagę pszczół. Środek już wycofano, ale swoje zdążył zrobić.
A pszczół jest mniej, bo i starsi pszczelarze wymierają. Tu 30 pni, tam 20, jeszcze indziej 50 i już 100 nie ma. Nie jest to zawód szczególnie zyskowny, ale tragedii też nie ma.
Powóź też zrobiła swoje. Pszczoły lądują na skraju tafli wody w niektórych przypadkach. W tym roku z polnych "kałuż" i jeziorek można było sitami młode lotne zbierać.
No, ale cóż - są lata chude w których to nie należy wymagać od ula wydajności z okresu bogatych i miodnych lat, ale są i dobre okresy.
Z pszczołą wcale nie jest tak tragicznie (cudownie też nie, ale dramatu nie ma). Problem jest w ludziach (jak zwykle). Od trzech pokoleń pszczelarstwo jest w mojej rodzinie i bywały już gorsze lata. Jak się sezon ogórkowy zaczyna, to trzeba sobie znaleźć temat, więc trąbią w telewizji, że ludzie niedługo wyginą, bo pszczół jest coraz mniej.
A pszczół jest mniej, bo i starsi pszczelarze wymierają. Tu 30 pni, tam 20, jeszcze indziej 50 i już 100 nie ma. Nie jest to zawód szczególnie zyskowny, ale tragedii też nie ma.
Powóź też zrobiła swoje. Pszczoły lądują na skraju tafli wody w niektórych przypadkach. W tym roku z polnych "kałuż" i jeziorek można było sitami młode lotne zbierać.
No, ale cóż - są lata chude w których to nie należy wymagać od ula wydajności z okresu bogatych i miodnych lat, ale są i dobre okresy.
Z pszczołą wcale nie jest tak tragicznie (cudownie też nie, ale dramatu nie ma). Problem jest w ludziach (jak zwykle). Od trzech pokoleń pszczelarstwo jest w mojej rodzinie i bywały już gorsze lata. Jak się sezon ogórkowy zaczyna, to trzeba sobie znaleźć temat, więc trąbią w telewizji, że ludzie niedługo wyginą, bo pszczół jest coraz mniej.
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
Niczego nie zmienimy dopóki nie zmieni się struktura własnościowa naszego rolnictwa. W PZŁ 10% to rolnicy tzn. ci co mają ziemię i mogą na niej podejmować decyzje.
Jeżeli w Holandii czy Austrii właściciel ziemi ma 200 czy 1000 ha i poluje na własnej ziemi to oprócz planowanych dochodów ziemniaków lub pszenicy bierze pod uwagę tez korzyści wynikające z pozyskania wyhodowanej przez siebie zwierzyny.
Na "zgniłym zachodzie" jeśli ktoś nie potrafił gospodarować na rodzinnej farmie szukał pracy w mieście.Ziemię dziedziczył ten, co potrafił utrzymać majątek rodzinny. W Polsce co bardziej bystry kończył szkoły i szukał pracy w mieście a na wsi zostawał...no cóż rezultaty tego "doboru" widzimy do dziś.
Czasy się zmieniają, zdarzają się powroty na wieś ludzi już nieprzypadkowych, ale cyt: "W 2001 w Polsce było 1,88 mln gospodarstw indywidualnych (o przeciętnej pow. użytków rolnych 7,1 ha); wśród nich 56,6% stanowiły gospodarstwa o pow. mniejszej niż 5 ha, a 19,1% — o pow. 10 ha i większej." "Średnia wielkość indywidualnego gospodarstwa rolnego wynosi 7,5 ha, przy dużym zróżnicowaniu regionalnym. Na południu Polski średnie gospodarstwo ma 3,3 ha, na północnym-zachodzie ponad 20 ha.
Podsumowując-przy takiej ilości właścicieli gruntów rolnych nie zainteresowanych ekonomicznie ( nie polują, nie otrzymują rekompensaty za zwierzynę upolowaną na ich terenie) obecnością zwierzyny drobnej na ich ziemi jeszcze długo nic się nie zmieni.
A gdyby byli zainteresowani to nie truliby zwierzyny zaprawionym ziarnem, psy by uwiązali, koty trzymali w domach. Dziś ich psy żrą państwową zwierzynę i to im nie przeszkadza, ale gdyby tak zaczęły żreć ich kuraki to zgadnijcie jak długo by taki pies pożył?
Jeżeli w Holandii czy Austrii właściciel ziemi ma 200 czy 1000 ha i poluje na własnej ziemi to oprócz planowanych dochodów ziemniaków lub pszenicy bierze pod uwagę tez korzyści wynikające z pozyskania wyhodowanej przez siebie zwierzyny.
Na "zgniłym zachodzie" jeśli ktoś nie potrafił gospodarować na rodzinnej farmie szukał pracy w mieście.Ziemię dziedziczył ten, co potrafił utrzymać majątek rodzinny. W Polsce co bardziej bystry kończył szkoły i szukał pracy w mieście a na wsi zostawał...no cóż rezultaty tego "doboru" widzimy do dziś.
Czasy się zmieniają, zdarzają się powroty na wieś ludzi już nieprzypadkowych, ale cyt: "W 2001 w Polsce było 1,88 mln gospodarstw indywidualnych (o przeciętnej pow. użytków rolnych 7,1 ha); wśród nich 56,6% stanowiły gospodarstwa o pow. mniejszej niż 5 ha, a 19,1% — o pow. 10 ha i większej." "Średnia wielkość indywidualnego gospodarstwa rolnego wynosi 7,5 ha, przy dużym zróżnicowaniu regionalnym. Na południu Polski średnie gospodarstwo ma 3,3 ha, na północnym-zachodzie ponad 20 ha.
Podsumowując-przy takiej ilości właścicieli gruntów rolnych nie zainteresowanych ekonomicznie ( nie polują, nie otrzymują rekompensaty za zwierzynę upolowaną na ich terenie) obecnością zwierzyny drobnej na ich ziemi jeszcze długo nic się nie zmieni.
A gdyby byli zainteresowani to nie truliby zwierzyny zaprawionym ziarnem, psy by uwiązali, koty trzymali w domach. Dziś ich psy żrą państwową zwierzynę i to im nie przeszkadza, ale gdyby tak zaczęły żreć ich kuraki to zgadnijcie jak długo by taki pies pożył?
Przykład z podwórka.
W obwodzie dwa gospodarstwa popegeerowskie. Oba po dobre 1500 ha. Obaj zarządcy zainteresowani polowaniem, ale w głównej mierze na grubą zwierzynę. Efekt? Dzików i jeleni na pęczki. Ot tak po prostu - a to zostawią pole po kukurydzy nie przeorane jakiś czas, a to wywiozą trochę buraków. Nie trzeba też ich wiele namawiać do wycinania pasów w kukurydzy. Gdyby zgłaszali szkody w uprawach to koło po najdalej dwóch latach poszłoby z torbami. Niestety dopóki ktoś z możliwościami nie zacznie interesować się również kurakami, kuraków nie będzie.
W obwodzie dwa gospodarstwa popegeerowskie. Oba po dobre 1500 ha. Obaj zarządcy zainteresowani polowaniem, ale w głównej mierze na grubą zwierzynę. Efekt? Dzików i jeleni na pęczki. Ot tak po prostu - a to zostawią pole po kukurydzy nie przeorane jakiś czas, a to wywiozą trochę buraków. Nie trzeba też ich wiele namawiać do wycinania pasów w kukurydzy. Gdyby zgłaszali szkody w uprawach to koło po najdalej dwóch latach poszłoby z torbami. Niestety dopóki ktoś z możliwościami nie zacznie interesować się również kurakami, kuraków nie będzie.
jak tak czytam te rzeczy które piszecie na temat soków, parówek to nie wiem czy mam się śmiać czy płakać.
Ja nei wiem gdzie ty naoglądałeś się tych uszu w parówkach bo z tego co mi wiadomo to parówka jest w 90 % robiona z wody a pozostałe 10 to są białka pochodzenia zwierzęcego lub inne komponenty trzeba by się zapytać technologów żywności ale akurat nie wydaje mi się żeby tam się znalazły czyjeś uszy bo skoro do wody dodałbym uszy to nigdy nie wyjdzie mi z tego parówka PAMIETAJ JESTES TYM CO JESZ. Akurat odwiedziłem kilka takich wabryk produkujących białko i faktycznie wygląda to jak chips zmieniaczany ale ja żadnego ucha tam nie widziałem. Proponuje Ci żebyś nie kupował parówek z pierwszej lepsze masarni która ma mały przerób i po prostu nie stać ją na dodatki ale zaopatrywał się w renomowanych zakładach.
koleżance chyba chodziło o ccd (ale już niedługo będzie wiadomo jaki wirus za to odpowiada) podobno we wszystkich opuszczonych ulach znaleziono jakiś wirus.
Moim zdaniem polski model łowiectwa może i jest trochę przestarzały ale nie możemy się porównywac do zachodu bo tak jak kolega Nowogrodzki napisał tam sa inne realia.
Ja najbardziej ubolewam że na forum sokolniczym moderator czyli gość co na podstawie zdjęć rozrużnia czy to gyr/saker 7/8 czy 6/8 jedzie po myśliwych jak po łysej kobyle. i wszyscy mają to gdzieś. Ale ogólnie luźna gumka panowie!!!!!
Ja nei wiem gdzie ty naoglądałeś się tych uszu w parówkach bo z tego co mi wiadomo to parówka jest w 90 % robiona z wody a pozostałe 10 to są białka pochodzenia zwierzęcego lub inne komponenty trzeba by się zapytać technologów żywności ale akurat nie wydaje mi się żeby tam się znalazły czyjeś uszy bo skoro do wody dodałbym uszy to nigdy nie wyjdzie mi z tego parówka PAMIETAJ JESTES TYM CO JESZ. Akurat odwiedziłem kilka takich wabryk produkujących białko i faktycznie wygląda to jak chips zmieniaczany ale ja żadnego ucha tam nie widziałem. Proponuje Ci żebyś nie kupował parówek z pierwszej lepsze masarni która ma mały przerób i po prostu nie stać ją na dodatki ale zaopatrywał się w renomowanych zakładach.
koleżance chyba chodziło o ccd (ale już niedługo będzie wiadomo jaki wirus za to odpowiada) podobno we wszystkich opuszczonych ulach znaleziono jakiś wirus.
Moim zdaniem polski model łowiectwa może i jest trochę przestarzały ale nie możemy się porównywac do zachodu bo tak jak kolega Nowogrodzki napisał tam sa inne realia.
Ja najbardziej ubolewam że na forum sokolniczym moderator czyli gość co na podstawie zdjęć rozrużnia czy to gyr/saker 7/8 czy 6/8 jedzie po myśliwych jak po łysej kobyle. i wszyscy mają to gdzieś. Ale ogólnie luźna gumka panowie!!!!!
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Kochelet z tymi gumkami uwazaj bo ci w koncu portki z 4 liter zleca i bedzie wstyd.
Juz Ci kiedys mowilem, ze porachunki ze mna zalatwiaj sobie za pomoca pw a jak nie chcesz znizac sie do mojego poziomu (co sam zreszta deklarujesz) to po prostu mnie nie prowokuj.
Ogladales dzis reportaz w TVN o 19:50? Byl wlasnie o mysliwych i jak latwo sie domyslec generalna opinia jaka im wystawiono jak zawsze byla niepochlebna. Ja jeszcze w tv nie spotkalem sie z reportazem odnosne lowiectwa, ktory bylby obiektywny. Dlaczego tak sie dzieje? Bo w zwiazku jest za duzo czarnych owiec, kolesiostwa i szerokich plecow. Uwazam ze nalezy z tym bezwzglednie walczyc i naglasniac, bez wzgledu na konsekwencje. Dopoki nie zlikwiduje sie problemow i bajzlu jaki panuje w PZŁ spoleczenstwo zawsze bedzie przeciwko lowiectwu. Chowanie glowy w piasek i udawanie ze wszystko jest ok nic nie da. Kiedys moze sie zdarzyc ze zabraknie wsparcia z Wiejsikej czy LP i zrobi sie goraco...
PS Ja nie jestem wrogiem PZL i Lowiectwa jako takiego, kto mnie zna to wie o tym najlepiej, sam niebawem wstapie zreszta w szeregi Braci. Mam jednak odwage mowic co mi sie nie podoba, bo w rodzinie mam tradycje lowieckie i znam to srodowisko calkem niezle. Byc moze nie tak dobrze jak ty, ale to juz nie m oceniac.
Juz Ci kiedys mowilem, ze porachunki ze mna zalatwiaj sobie za pomoca pw a jak nie chcesz znizac sie do mojego poziomu (co sam zreszta deklarujesz) to po prostu mnie nie prowokuj.
Ogladales dzis reportaz w TVN o 19:50? Byl wlasnie o mysliwych i jak latwo sie domyslec generalna opinia jaka im wystawiono jak zawsze byla niepochlebna. Ja jeszcze w tv nie spotkalem sie z reportazem odnosne lowiectwa, ktory bylby obiektywny. Dlaczego tak sie dzieje? Bo w zwiazku jest za duzo czarnych owiec, kolesiostwa i szerokich plecow. Uwazam ze nalezy z tym bezwzglednie walczyc i naglasniac, bez wzgledu na konsekwencje. Dopoki nie zlikwiduje sie problemow i bajzlu jaki panuje w PZŁ spoleczenstwo zawsze bedzie przeciwko lowiectwu. Chowanie glowy w piasek i udawanie ze wszystko jest ok nic nie da. Kiedys moze sie zdarzyc ze zabraknie wsparcia z Wiejsikej czy LP i zrobi sie goraco...
PS Ja nie jestem wrogiem PZL i Lowiectwa jako takiego, kto mnie zna to wie o tym najlepiej, sam niebawem wstapie zreszta w szeregi Braci. Mam jednak odwage mowic co mi sie nie podoba, bo w rodzinie mam tradycje lowieckie i znam to srodowisko calkem niezle. Byc moze nie tak dobrze jak ty, ale to juz nie m oceniac.
gówn....mnie obchodzi co o mnie myślą inni jako o myśliwym. wkurza mnie tylko że ty robisz z siebie idi.... i nadajesz na myśliwych może forum pomyliłeś?
nie oglądałem bo akurat kupiłem sobie ksiązke Hunting falcon bruca haaka i się zaczytuje i mam w nosie kogos kto namordował 1000 sztuk zwierzyny i ma teraz wyrzuty sumienia. ja tyle nie zabiłem ale naogladałem się tego duzo. ale co ma powiedzieć np. prokurator ktory jezdzi do kazdego morderstwa czy tez zaczac dopieprzac swoim kolegom z wokandy?
jest już w sądzie kilka spraw o zniesławienie myśliwych więc ja bym uwazał z jakimis pochopnymi sądami.
słuchaj wyjście do lasu dla mnie to jest przyjemność jak ktoś mysli inaczej jego sprawa.
nie wie co traci. zajączka na świeta tez zawsze przyniose do domu.
nie oglądałem bo akurat kupiłem sobie ksiązke Hunting falcon bruca haaka i się zaczytuje i mam w nosie kogos kto namordował 1000 sztuk zwierzyny i ma teraz wyrzuty sumienia. ja tyle nie zabiłem ale naogladałem się tego duzo. ale co ma powiedzieć np. prokurator ktory jezdzi do kazdego morderstwa czy tez zaczac dopieprzac swoim kolegom z wokandy?
jest już w sądzie kilka spraw o zniesławienie myśliwych więc ja bym uwazał z jakimis pochopnymi sądami.
słuchaj wyjście do lasu dla mnie to jest przyjemność jak ktoś mysli inaczej jego sprawa.
nie wie co traci. zajączka na świeta tez zawsze przyniose do domu.
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota