Rolnictwo ,, zabija ''
-
Przemo14/88
- żółtodziób
- Posty: 49
- Rejestracja: sob paź 23, 2010 1:48 pm
- Lokalizacja: Myszków
Litości....JoHn DuMbaR pisze:http://www.youtube.com/watch?v=Ya1BhEEb_nk
ps nine eleven was an inside jobna yt warte ogladniecia sa filmy Alexa Jonesa
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
-
Przemo14/88
- żółtodziób
- Posty: 49
- Rejestracja: sob paź 23, 2010 1:48 pm
- Lokalizacja: Myszków
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
-
Przemo14/88
- żółtodziób
- Posty: 49
- Rejestracja: sob paź 23, 2010 1:48 pm
- Lokalizacja: Myszków
JoHn DuMbaR, ,,Tylko martwe ryby płyną z prądem!"JoHn DuMbaR pisze: ''kto ma otwarty umysl "
A wracając do tematu moim skromnym zdaniem cała akcja "ożywić pola" to po prostu propagandowa ściema. Argument to 100 000 (słownie sto tysięcy myśliwych ) i 138 szkół
które w tym roku wzięły udział. W dużym przybliżeniu 1000 myśliwych pracowało nad jedną szkołą. Cóż za efektywność. A na to wszystko wyciągnęli kasę z NFOŚIGW.
Poszperajcie w necie i sprawdźcie ile kasy, i na co wydała Fundacja ochrony głuszca.
Jak byłem mały to Trybuna Ludu też oznajmiała Narodowi o sukcesach władzy.
JoHn DuMbaR, jestem po Twojej stronie, bo z kabana jest więcej kiełbasy niż z przepiórki.
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
No cóż. Wyjątkowo mnie ten temat skłonił do przemyśleń. Poluję w dwóch obwodach - w żadnym kuropatwy praktycznie nie ma. Powód? Tak do końca to nikt tego nie wie, ale wystarczy trochę pobyć w terenie i wśród myśliwych, żeby zrozumieć. Moim zdaniem recję ma prof. Nowogrodzki pisząc o "mnogości" czynników, ale myślę, że JD ma rację co do jednego - człowiek ponosi tutaj największą odpowiedzialność. W tym roku odwiedziłem Anglię - miedze co kawałek, ale nie porośnięte trawą, czy krzak co 10 metrów - gęste krzaki głogu, róży i innych kolczastych roślinek. Stany kuropatwy dla mnie, nie pamiętającego dawnych czasów, kosmiczne. A lisy były dość widoczne. Z drugiej strony przykład Czech - żadnych wałęsających się kotów czy psów, dosłownie zero. A zającek uciekały spod nóg co parę kroków. Myślę, że niestety dopóki nie zmieni się mentalność myśliwych i rolników raczej nie ma co oczekiwać jakiegoś wielkiego powrotu zwierzyny drobnej, mimo że Unia bardzo to promuje (wystarczy zerknąć do PROW-u).
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Kowalkem masz oczywiscie racje.
Zamiescilem kiedys brytyjski artykul o restytucji kuropatwy w UK, nie spotkal sie on z wielkm odzewem. Tylko Tercel zainteresowal sie ta kwestia, ale mu zalezy...
Jak to jest, ze w UK maja zwierzyne drobna a my nie?
U nich problem lisa istnieje w tej samej jesli nie wiekszej skali jak u nas. W Londynie jest olbrzymia populacja tych drapieznikow - http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/ciekawo ... omosc.html na wsi jest jeszcze gorzej.
Tam kazdy obwod ma swojego opiekuna, ktory dba o zachowanie rownowagi w ekosystemie. Strzelanie 100 lisow rocznie (na glowe) to nic niezwyklego. Poluje sie na nie czesto z broni automatycznej i polautomatow przy uzyciu lamp i noktowizorow, oczywiscie wiekszosc polowan w nocy i z samochodu. Kazda noc to iles lisow strzelonych, na ich miejsce po kilku dniach i tak pojawiaja sie nowe. Nikt nie potrafi usunac lisow z obwodw a mimo to stany drobnej zwierzyny sa wielokrotnie wieksze od naszych. Kochelet zaraz powie ze lisy nie poluja tam na kuropatwy tylko zazeraja sie krolikami chorymi na myksomatoze...
Podstawa to zapewnienie zwierzynie odpowiednich warunkow a gdy te juz istnieja prowadzenie redukcji drapieznikow, nigdy na odwrot.
Co do kotow i psow to niech o skali problemu swiadczy fakt, ze przez tydzien na wab przyszlo mi 2 razy wiecej zwierzat zdziczalych niz lisow...
Zamiescilem kiedys brytyjski artykul o restytucji kuropatwy w UK, nie spotkal sie on z wielkm odzewem. Tylko Tercel zainteresowal sie ta kwestia, ale mu zalezy...
Jak to jest, ze w UK maja zwierzyne drobna a my nie?
U nich problem lisa istnieje w tej samej jesli nie wiekszej skali jak u nas. W Londynie jest olbrzymia populacja tych drapieznikow - http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/ciekawo ... omosc.html na wsi jest jeszcze gorzej.
Tam kazdy obwod ma swojego opiekuna, ktory dba o zachowanie rownowagi w ekosystemie. Strzelanie 100 lisow rocznie (na glowe) to nic niezwyklego. Poluje sie na nie czesto z broni automatycznej i polautomatow przy uzyciu lamp i noktowizorow, oczywiscie wiekszosc polowan w nocy i z samochodu. Kazda noc to iles lisow strzelonych, na ich miejsce po kilku dniach i tak pojawiaja sie nowe. Nikt nie potrafi usunac lisow z obwodw a mimo to stany drobnej zwierzyny sa wielokrotnie wieksze od naszych. Kochelet zaraz powie ze lisy nie poluja tam na kuropatwy tylko zazeraja sie krolikami chorymi na myksomatoze...
Podstawa to zapewnienie zwierzynie odpowiednich warunkow a gdy te juz istnieja prowadzenie redukcji drapieznikow, nigdy na odwrot.
Co do kotow i psow to niech o skali problemu swiadczy fakt, ze przez tydzien na wab przyszlo mi 2 razy wiecej zwierzat zdziczalych niz lisow...
No cóż. Mieszkamy w małej wsi podwarszawskiej. Liczy ona raptem 7 gospodarstw. Na każde przypadają minimum 2, 3 dorosłe koty i od 4 do 6 psów. Obserwując psy sąsiadów (zwłaszcza jednego) zauważyłam spory problem. Zbijają się w sforę by potem polować na młode sarny i zające, nie licząc ptaków. Koty w naszej okolicy zmniejszyły populację jaszczurki zwinki. Pomimo, że już kilkukrotnie do właścicieli przychodziły mandaty i upomnienia nie zmieniło się nic. Ot mentalność ...
Sama mam psa Syberian Husky, który nie ma co ukrywać, potrafi polować. Wiedząc to pilnujemy psa i mamy zagrodzony teren.
Żeby tak sokoła można było wykorzystać do płoszenia kotów i psów
Prawdę mówiąc nie mam pojęcia jak sobie z tym fantem poradzić. Sąsiedzkie psy wypłoszyły nam skutecznie parę żurawi, nie mówiąc o szkodach w postaci dołów na łąkach i znajdywanych wszędzie resztek po zającach i drobnych ptakach gniazdujących przy ziemi.
Jeżeli zgłaszanie do władz gminy nie pomaga to jak sobie radzicie z takimi przypadkami niereformowalnych sąsiadów?
Sama mam psa Syberian Husky, który nie ma co ukrywać, potrafi polować. Wiedząc to pilnujemy psa i mamy zagrodzony teren.
Żeby tak sokoła można było wykorzystać do płoszenia kotów i psów
Prawdę mówiąc nie mam pojęcia jak sobie z tym fantem poradzić. Sąsiedzkie psy wypłoszyły nam skutecznie parę żurawi, nie mówiąc o szkodach w postaci dołów na łąkach i znajdywanych wszędzie resztek po zającach i drobnych ptakach gniazdujących przy ziemi.
Jeżeli zgłaszanie do władz gminy nie pomaga to jak sobie radzicie z takimi przypadkami niereformowalnych sąsiadów?
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Ja na zime kupuje polujacym w rodzinie wabik.
Szybki kurs co i jak :
http://www.youtube.com/profile?user=Fat ... MoZYpuukT8
http://www.youtube.com/profile?user=Fat ... p8G3NvPhSc
no i potem na dzikie psy dubeltowka bo biegna jakby je sam szatan do piekla chcial sciagnac a na koty sztucer bo podchodza dlugo i sie czaja z daleka
hahah
Szybki kurs co i jak :
http://www.youtube.com/profile?user=Fat ... MoZYpuukT8
http://www.youtube.com/profile?user=Fat ... p8G3NvPhSc
no i potem na dzikie psy dubeltowka bo biegna jakby je sam szatan do piekla chcial sciagnac a na koty sztucer bo podchodza dlugo i sie czaja z daleka
Ale zaraz zaraz. Psy i koty idą na odgłos wabienia lisa???
No tylko, że ja to odstrzelić nie mogę. Nie mam ani uprawnień ani to mój okręg. Moja połówka poluje ale w tym roku składek nie płacił, broń w depozycie
No i pozostaje problem mściwego sąsiada, który mógłby odpłacić pięknym za nadobne. W tym roku spłonęło już kilka stajni z przyczyn nie znanych. (czytaj sąsiedzkie porachunki).
Dlatego Ci co mogą to po prostu wysyłają skargi. Natomiast ciekawostką jest u nas to, że ostatniego myśliwego w naszych okolicach widzieliśmy 4 lata temu. Notorycznie za to widzę lasek, który właściciel ogrodził gęsto drutem kolczasty. Zwierzyna przeciskając się przez niego rani się, a przy żniwach w belki siana trafiają się pisklęta i mała zwierzyna. Tutaj nikt nie zadaje sobie trudu, żeby oznakować miejsce z gniazdem czy najpierw przepłoszyć ptaki. A sprzęt coraz szybszy rolnicy mają. Niestety są na nauki odporni nie słuchają ani próśb ani rad.
No tylko, że ja to odstrzelić nie mogę. Nie mam ani uprawnień ani to mój okręg. Moja połówka poluje ale w tym roku składek nie płacił, broń w depozycie
No i pozostaje problem mściwego sąsiada, który mógłby odpłacić pięknym za nadobne. W tym roku spłonęło już kilka stajni z przyczyn nie znanych. (czytaj sąsiedzkie porachunki).
Dlatego Ci co mogą to po prostu wysyłają skargi. Natomiast ciekawostką jest u nas to, że ostatniego myśliwego w naszych okolicach widzieliśmy 4 lata temu. Notorycznie za to widzę lasek, który właściciel ogrodził gęsto drutem kolczasty. Zwierzyna przeciskając się przez niego rani się, a przy żniwach w belki siana trafiają się pisklęta i mała zwierzyna. Tutaj nikt nie zadaje sobie trudu, żeby oznakować miejsce z gniazdem czy najpierw przepłoszyć ptaki. A sprzęt coraz szybszy rolnicy mają. Niestety są na nauki odporni nie słuchają ani próśb ani rad.
Koty to nie problem JD 
A jeśli chodzi o psy to jest to duży problem zwłaszcza dla saren. Ostatnio siadając na ambonę (czyli jeszcze jesienią) widziałem sforę siedmiu psów. Wystarczyło, że mnie zobaczyły z niecałego kilometra i w tył zwrot. Z nimi jest trochę większy kłopot, ale też jakoś można sobie poradzić
A jeśli chodzi o psy to jest to duży problem zwłaszcza dla saren. Ostatnio siadając na ambonę (czyli jeszcze jesienią) widziałem sforę siedmiu psów. Wystarczyło, że mnie zobaczyły z niecałego kilometra i w tył zwrot. Z nimi jest trochę większy kłopot, ale też jakoś można sobie poradzić