Rolnictwo ,, zabija ''
- Pudlak Waldemar
- sokolnik
- Posty: 1292
- Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
- Lokalizacja: Racibórz
Rolnictwo ,, zabija ''
Dzień świąteczny –tak jak wszyscy udajemy się z rodziną na groby bliskich .
Mijając wieżowce dostrzegam kilka martwych gołębi -co się stało ???????- dalej widzę jeszcze więcej trupów i kilka słaniających się ptaków w koło nich jest zwrócone zborze o różowym kolorze .Prawdo podobnie ptaki żerowały na świeżo obsianym polu najadły się ,,zaprawionego ‘’ ziarna .Każdy z nas wychodząc w pola z ptakami ,czy to polatać ,czy na polowanie widzi zasiewy zburz o różowej barwie –to jest główna przyczyna wyginięcia kuropatw ,przepiórek ,i innego ptactwa –opryski na uprawach zabijają młode zające jak i dorosłe .Rolnictwo ,,zabiło ‘’nie omal całą populacje sokoła wędrownego teraz to samo dzieje się ze zwierzyną drobną naszych pul –ZRÓBMY COŚ !!!!!!Trzeba poruszyć wszystkie środowiska które mogą zaradzić zaistniałej sytuacji bo niedługo kuropatwy podzielą los dropia !
Mijając wieżowce dostrzegam kilka martwych gołębi -co się stało ???????- dalej widzę jeszcze więcej trupów i kilka słaniających się ptaków w koło nich jest zwrócone zborze o różowym kolorze .Prawdo podobnie ptaki żerowały na świeżo obsianym polu najadły się ,,zaprawionego ‘’ ziarna .Każdy z nas wychodząc w pola z ptakami ,czy to polatać ,czy na polowanie widzi zasiewy zburz o różowej barwie –to jest główna przyczyna wyginięcia kuropatw ,przepiórek ,i innego ptactwa –opryski na uprawach zabijają młode zające jak i dorosłe .Rolnictwo ,,zabiło ‘’nie omal całą populacje sokoła wędrownego teraz to samo dzieje się ze zwierzyną drobną naszych pul –ZRÓBMY COŚ !!!!!!Trzeba poruszyć wszystkie środowiska które mogą zaradzić zaistniałej sytuacji bo niedługo kuropatwy podzielą los dropia !
Po pierwsze co za imbecyl "sieje" zboże w taki sposób,że ziarno leży na glebie?? Przecież od tego są siewniki, żeby umieścić ziarno tam, gdzie powinno być. Po drugie co mamy zrobić? Nie naszą winą jest, że ziarno przed siewem trzeba zabezpieczyć przed grzybami itd, bo inaczej będzie dupa a nie plony. Ja nie widuję zasiewów na różowo, bo u mnie rolnicy umieszczają zboże POD glebą, a nie NA niej. Inną sprawą jest, że ptactwo może ziarno wygrzebać spod ziemi, ale u mnie rzadko się to zdarza. Raz, że umieszczone na odpowiedniej głębokości jest trudno dostępne dla ptaków, a dwa, że każdy rolnik stara się bronić swych pól i straszy żerujące ptactwo czym się da. Zeżarte zasiewy to mniejszy plon.
Poza tym w moim rejonie główną przyczyną wyginięcia ptactwa było kłusownictwo (teren popegeerowski-po 15 dzieci na rodzinę, jeść coś trzeba, a jak nie ma za co kupić bo wszystko idzie na alkohol, to się kłusuje) i lisy, które to nie zabite przez wściekliznę rozpanoszyły się do tego stopnia, że są dni kiedy moje psy podwórkowe (akurat niezbyt duże, wielkości lisa mniej więcej) boją się chodzić nocami po podwórku, bo lisów tyle się kręci. Bardzo często rano znajdujemy ślady walki, zarówno na psach, jak i w podwórku.
Ja osobiście jestem sadownikiem ale zgodzę się z kolegą wyżej. Nikt nie sieje ziarna tak by rzucać je wprost na ziemie. W sąsiedztwie są też pola po pegeerach i tam może raz w życiu jakieś 10-15 lat temu słyszałem że komuś gołębie padły bo się zatrutego zboża nażarły. Sam też używam zatrutego zboża do zwalczania gryzoni itd. Z tym że zboże ładowane jest do woreczków foliowych i dopiero rozrzucane. Jedynie myszy się do nich dostają. Sąsiadka ma kury które buszują codziennie po sadzie i od paru lat nie żaliła się że jest coś nie tak. A gdyby mogła to na pewno by z gębą wpadła. Chodź przyznaje ze nie wszystkim chce się to pakować do woreczków
A jeśli chodzi o opryski i inne sprawy to już wygląda to inaczej. Kiedyś pryskało się 5x do roku. Ja obecnie średnio 50x i to prawie ze nic nie działa a na pewno nie tak jak kiedyś. Cena oprysków idzie w górę z roku na rok. Działanie jest słabsze. A cena owoców o niebo niższa niż kiedyś. Dlatego większość szuka środków zastępczych. Ja wywalam 500zł na 1h gość dwa domy dalej jedzie kupuje beczkę podchlorynu sodu i płaci 20zł na 1h. On utrzymuje się tylko z tego i raczej ekologią się nie przejmie. Po 3 takich jego zabiegach 7 pni pszczół mi opadło. Smród nie do wytrzymania... domestosem dalej jak z szalet miejskich. Przejść się nie da bo pali po oczach... i co z tego że za wszystko w koło szlak trafia łącznie z jego zdrowiem skoro efekt jest...
Kiedyś może i te środki nie były ekologiczne ale teraz od 7 lat ja motyla nie widziałem na wsi... I nie powiedział bym że to wina rolników bo oni raczej zostali do tego zmuszeni. Prosty przykład... ten sam środek jest dostępny w Niemczech/Ukrainie/Polsce. Na Ukrainie wychodzi po 100zł w Niemczech 150zł w Polsce 200zł!!! Banderole itd są na każdym i wszystko jest orginalne, przywiozę sobie z Niemiec to działa w 100% tak jak powinno, kupie Polski ni ch... nie działa. Ten kraj jest tak nienormalny że się w głowie nie mieści. Znajomy sąduje się 2 rok bo po zbadaniu w oprysku było tylko 10% substancji czynnej tego co powinno być... i raczej niczego nie zdziała. Więc jak ma być normalnie i "ekologicznie"?
A jeśli chodzi o opryski i inne sprawy to już wygląda to inaczej. Kiedyś pryskało się 5x do roku. Ja obecnie średnio 50x i to prawie ze nic nie działa a na pewno nie tak jak kiedyś. Cena oprysków idzie w górę z roku na rok. Działanie jest słabsze. A cena owoców o niebo niższa niż kiedyś. Dlatego większość szuka środków zastępczych. Ja wywalam 500zł na 1h gość dwa domy dalej jedzie kupuje beczkę podchlorynu sodu i płaci 20zł na 1h. On utrzymuje się tylko z tego i raczej ekologią się nie przejmie. Po 3 takich jego zabiegach 7 pni pszczół mi opadło. Smród nie do wytrzymania... domestosem dalej jak z szalet miejskich. Przejść się nie da bo pali po oczach... i co z tego że za wszystko w koło szlak trafia łącznie z jego zdrowiem skoro efekt jest...
Kiedyś może i te środki nie były ekologiczne ale teraz od 7 lat ja motyla nie widziałem na wsi... I nie powiedział bym że to wina rolników bo oni raczej zostali do tego zmuszeni. Prosty przykład... ten sam środek jest dostępny w Niemczech/Ukrainie/Polsce. Na Ukrainie wychodzi po 100zł w Niemczech 150zł w Polsce 200zł!!! Banderole itd są na każdym i wszystko jest orginalne, przywiozę sobie z Niemiec to działa w 100% tak jak powinno, kupie Polski ni ch... nie działa. Ten kraj jest tak nienormalny że się w głowie nie mieści. Znajomy sąduje się 2 rok bo po zbadaniu w oprysku było tylko 10% substancji czynnej tego co powinno być... i raczej niczego nie zdziała. Więc jak ma być normalnie i "ekologicznie"?
Katou pisze: Sam też używam zatrutego zboża do zwalczania gryzoni itd. Z tym że zboże ładowane jest do woreczków foliowych i dopiero rozrzucane. Jedynie myszy się do nich dostają.
Oczywiście te myszy potem zdychają a w chwilę później wyparowują, dzięki czemu nic takiej zatrutej lub podtrutej karmy nie je...
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Zacznijmy od tego, ze w Polsce nie wszedzie i nie kazdy uzywa siewnika.
Co do zboza to spotkalem sie z umyslnym wysypywaniem tego typu rozowego swinsta na polach podmiejskich gdzie byla ogromna presja ze stron miejskiego ptactwa.
Mysle jednak, ze najgorsze sa opryski pol polaczone z gospodarka monokulturowa.
Teren to podstawa. Sam jestem bardzo czesto w terenie gdzie jest duzo krzakow, ciekow wodnych, trzcin, to wszystko przerywa monotonny polny krajobraz, niesamowicie wzbogacajac ekosystem. Dzis wrocilem z pol i na wab zamiast lisa przybiegl mi zajac, 2giego widzialem kilka km dalej, koguty z trzcin sie wyrywaly a kuropatwy odzywaly sie o zachodzie slonca. Stan drobnej jest bardzo przyzwoity bo ma szanse sie rozmnazac i chronic przed drapieznikami. Lis nie jest winny niczemu, on tylko wykorzystuje fakt ze my mu ulatwiamy zadanie niszczac ostoje drobnej zwierzyny, przez co skupiona jest ona w oazach, ktore drapieznik swietne znaja. Od obwiniania lisa tylko krok do obwiniania jaszczembi... nie dajmy sie poniesc emocjom i nie reprezentujmy pogladow tak charakterystycznych dla tych MORON'OW co to sie pozdrawiaja ''DB".
Co do zboza to spotkalem sie z umyslnym wysypywaniem tego typu rozowego swinsta na polach podmiejskich gdzie byla ogromna presja ze stron miejskiego ptactwa.
Mysle jednak, ze najgorsze sa opryski pol polaczone z gospodarka monokulturowa.
Teren to podstawa. Sam jestem bardzo czesto w terenie gdzie jest duzo krzakow, ciekow wodnych, trzcin, to wszystko przerywa monotonny polny krajobraz, niesamowicie wzbogacajac ekosystem. Dzis wrocilem z pol i na wab zamiast lisa przybiegl mi zajac, 2giego widzialem kilka km dalej, koguty z trzcin sie wyrywaly a kuropatwy odzywaly sie o zachodzie slonca. Stan drobnej jest bardzo przyzwoity bo ma szanse sie rozmnazac i chronic przed drapieznikami. Lis nie jest winny niczemu, on tylko wykorzystuje fakt ze my mu ulatwiamy zadanie niszczac ostoje drobnej zwierzyny, przez co skupiona jest ona w oazach, ktore drapieznik swietne znaja. Od obwiniania lisa tylko krok do obwiniania jaszczembi... nie dajmy sie poniesc emocjom i nie reprezentujmy pogladow tak charakterystycznych dla tych MORON'OW co to sie pozdrawiaja ''DB".
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Moze pohamuj sie ze slowami co?
Kim ty jestes zeby w tej materii komus imputowac pisanie bzdur?
Wiesz ile jest naukwoych teorii na ten temat?
Przytaczanie jednej jest co najmniej nieprofesjonalne.
Ja opisuje jak wyglada sytuacja na terenach, ktore znam.
Zwierzyna ma tam zapewnione odpowiednie warunki bytu i mimo ogromnej presji ze strony lisa ma sie calkiem przyzwoicie. Sledze ten temat od lat i nie pisalbym tego gdybym nie mial pewnsci, ze tak jest. Lis zeruje przede wszsytkim na gryzoniach i moim zdaniem nie jest w stanie wytrzebic populacji zajaca i kurakow. Sarny tez w tym roku prowadza blizniaki i jakos lis ich wszystkich nie wyzarl. W terenie w ktorym nie ma remiz nie ma ptactwa i zajecy a lisy sa. Problem z lisem mozna by latwo rozwiazac gdyby ludzie wykazali sie checi polowana na nie. Wprowadzene pulapek zywolownych tez nic nie da, dam sobie za to reke uciac, bo drobna zwierzyna nie ma sie zwyczajnie gdzie podziac. Na zachodzie maja efekty bo w pierwszej kolejnosci zapewniaja zwierzynie odpowiedni biotop. Ale ty dalej sluchaj nemrodow i rozpowszechniaj prostackie teorie nienawsci- bo skoro na siebie winy nie wypada zwalac to zawsze mozna zwalic na lisa.
Lis jest tylko jednym z elementow ukladanki i wcale nie najwazniejszym.
Kim ty jestes zeby w tej materii komus imputowac pisanie bzdur?
Wiesz ile jest naukwoych teorii na ten temat?
Przytaczanie jednej jest co najmniej nieprofesjonalne.
Ja opisuje jak wyglada sytuacja na terenach, ktore znam.
Zwierzyna ma tam zapewnione odpowiednie warunki bytu i mimo ogromnej presji ze strony lisa ma sie calkiem przyzwoicie. Sledze ten temat od lat i nie pisalbym tego gdybym nie mial pewnsci, ze tak jest. Lis zeruje przede wszsytkim na gryzoniach i moim zdaniem nie jest w stanie wytrzebic populacji zajaca i kurakow. Sarny tez w tym roku prowadza blizniaki i jakos lis ich wszystkich nie wyzarl. W terenie w ktorym nie ma remiz nie ma ptactwa i zajecy a lisy sa. Problem z lisem mozna by latwo rozwiazac gdyby ludzie wykazali sie checi polowana na nie. Wprowadzene pulapek zywolownych tez nic nie da, dam sobie za to reke uciac, bo drobna zwierzyna nie ma sie zwyczajnie gdzie podziac. Na zachodzie maja efekty bo w pierwszej kolejnosci zapewniaja zwierzynie odpowiedni biotop. Ale ty dalej sluchaj nemrodow i rozpowszechniaj prostackie teorie nienawsci- bo skoro na siebie winy nie wypada zwalac to zawsze mozna zwalic na lisa.
Lis jest tylko jednym z elementow ukladanki i wcale nie najwazniejszym.
No cóż. Nie do końca się zgodzę. U mnie jest masa drobnych zakrzaczeń, zadrzewień, innych chaszczy, a mimo to zwierzyny drobnej jak na lekarstwo. Nie mów mi więc, że lisy żywią się głównie gryzoniami. Owszem, tam gdzie nie ma warunków do bytowania ptactwa itp, lisy będą się żywić tym, co jest dostępne (mogą to być również zwierzęta gospodarskie-kury, kaczki). Sarny też coraz rzadziej widać. Za to wieczorami waląc światłami samochodu po polach widać kilkanaście par wrednych lisich oczu (poparte sylwetką lisa, więc nie mam wątpliwości, że to lisyJoHn DuMbaR pisze:Lis zeruje przede wszsytkim na gryzoniach i moim zdaniem nie jest w stanie wytrzebic populacji zajaca i kurakow. Sarny tez w tym roku prowadza blizniaki i jakos lis ich wszystkich nie wyzarl. W terenie w ktorym nie ma remiz nie ma ptactwa i zajecy a lisy sa. Problem z lisem mozna by latwo rozwiazac gdyby ludzie wykazali sie checi polowana na nie. Wprowadzene pulapek zywolownych tez nic nie da, dam sobie za to reke uciac, bo drobna zwierzyna nie ma sie zwyczajnie gdzie podziac.
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Bo mysliwi to w wiekszsci nie sa ludzie z powolania Stachu, nie sztuka siasc na ambonie i jedyne na co zwracac uwage to zeby dupe z gwizdem nie pomylic...a jeszcze najlepiej sobie zakarmic dziki kukurydza, to jest dopiero polowaczka. U mnie na lisy nikt prawie nie poluje, widuje ich mnostwo ale innej zwierzyny tez mam sporo, wiec obiektywnie stwierdzam ze na slasku i podkarpaciu problem lisa nie jest az tak wielki jakby sie wydawalo. Moze roznie interpretujemy slowa ''miedza i krzaki" albo malo chodzisz w teren, sam napisales niedawno ze kuropatw nie widzales od lat, wez psa i sprawdz czy na pewno ich nie ma
. Zwierzyne widzi ten kto na prawde chce ja zobaczyc 
PS Jako ze Cie bardzo lubie nie odbieraj tego jako przyczynku do zwady
PS Jako ze Cie bardzo lubie nie odbieraj tego jako przyczynku do zwady
Tak sobie teraz pomyślałem, czy myśliwi strzelają do wałęsających się zdziczałych psów? Jeśli tak, to może powinni potraktować lisy w ten sam sposób. Może coś by się poprawiło.

Jeszcze potrafię określić, jakie warunki są dobre dla kuropatw, itd.JoHn DuMbaR pisze:Moze roznie interpretujemy slowa ''miedza i krzaki" albo malo chodzisz w teren, sam napisales niedawno ze kuropatw nie widzales od lat,
Jakże bym śmiałJoHn DuMbaR pisze:Jako ze Cie bardzo lubie nie odbieraj tego jako przyczynku do zwady
- jarek
- młodszy sokolnik
- Posty: 230
- Rejestracja: pt lut 18, 2005 2:26 pm
- Lokalizacja: Podebłocie
- Kontakt:
Pisząc "U mnie" masz na myśli Zajączkowo? Same zakrzaczenia i miedze to dopiero połowa sukcesu. Należałoby zachęcić myśliwych do polowania na zwierzynę drobną, może wtedy tworzyliby odpowiednie warunki do jej bytowania. Mówiąc zwierzyna drobna wciąż większość myśli głównie o bażancie, który tak po prawdzie nie jest naszym rodzimym gatunkiem. Stany bażantów spadają gwałtownie po ciężkich zimach (co dobitnie widać u mnie w tym sezonie). Ten rok jest poza tym szczególny także ze względu na fakt, iż bardzo wiele lęgów bażantów i kuropatw było zniszczonych przez wodę. Kuraki lubią zakrzaczenia i trzcinowiska w dolinach rzek, więc po powodziach w terminie lęgów cierpią bardzo. Ale ciepły akcencik na koniec postu: w niedzielę widzieliśmy u mnie dzikie przepiórkiStachu pisze:U mnie jest masa drobnych zakrzaczeń, zadrzewień, innych chaszczy, a mimo to zwierzyny drobnej jak na lekarstwo.
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
Myślę, że tak trochę to wszyscy macie rację, bo nie ma jednej przyczyny spadku populacji zwierzyny drobnej:
1. Biotop to podstawa, na zachodzie i północy kraju dawne PGR zamieniły się monokultury uprawowe, brak miedz i powszechna tendencja do zasypywania oczek , bagienek i wycinaniu krzaków
2. Na zachodzie Europy mają zwierzynę drobną, ale tępią wszystkie drapieżniki. Strzelają, odławiają w żywołowne, ale i tak później odłowione zwierzaki są zabijane.
3. Niestety stwierdzono w różnych badaniach, że tam, gdzie następował wzrost populacji lisa tam spadała liczebność zwierzyny na polach.
4. Brak popytu na skóry lisów to zasługa "ekologów"- w latach 70-tych skóra lisa wyprawiona miała wartość przeciętnej pensji a kuropatw strzelano 700 tysięcy rocznie.
5. Myśliwi czekający na dzika nie strzelają lisów bo im szkoda zasiadki-nie mają prawa marudzić, że nie ma zwierzyny drobnej.
6. Jest korelacja między strukturą własności ziemi (małe przeciętnie gospodarstwa, zagony) uprawiane w urozmaicony sposób sprzyjały zwierzynie. Zając tam, gdzie ma takie warunki odżywia się wieloma gatunkami roślin i to daje mu odpowiednią odporność na choroby.
Monotonna, przytruta baza pokarmowa, brak schronienia przed drapieżnikiem, kosiarki rotacyjne, włóczące się koty i psy, rozrost populacji krukowatych ect, ect i zapewne przyczyny, o których jeszcze nie wiemy.
1. Biotop to podstawa, na zachodzie i północy kraju dawne PGR zamieniły się monokultury uprawowe, brak miedz i powszechna tendencja do zasypywania oczek , bagienek i wycinaniu krzaków
2. Na zachodzie Europy mają zwierzynę drobną, ale tępią wszystkie drapieżniki. Strzelają, odławiają w żywołowne, ale i tak później odłowione zwierzaki są zabijane.
3. Niestety stwierdzono w różnych badaniach, że tam, gdzie następował wzrost populacji lisa tam spadała liczebność zwierzyny na polach.
4. Brak popytu na skóry lisów to zasługa "ekologów"- w latach 70-tych skóra lisa wyprawiona miała wartość przeciętnej pensji a kuropatw strzelano 700 tysięcy rocznie.
5. Myśliwi czekający na dzika nie strzelają lisów bo im szkoda zasiadki-nie mają prawa marudzić, że nie ma zwierzyny drobnej.
6. Jest korelacja między strukturą własności ziemi (małe przeciętnie gospodarstwa, zagony) uprawiane w urozmaicony sposób sprzyjały zwierzynie. Zając tam, gdzie ma takie warunki odżywia się wieloma gatunkami roślin i to daje mu odpowiednią odporność na choroby.
Monotonna, przytruta baza pokarmowa, brak schronienia przed drapieżnikiem, kosiarki rotacyjne, włóczące się koty i psy, rozrost populacji krukowatych ect, ect i zapewne przyczyny, o których jeszcze nie wiemy.