Woliera i dzień dobry!
- Pudlak Waldemar
- sokolnik
- Posty: 1292
- Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
- Lokalizacja: Racibórz
-
dariadaria
- stażysta
- Posty: 114
- Rejestracja: ndz mar 28, 2010 6:20 pm
- Lokalizacja: pomorze
- Pudlak Waldemar
- sokolnik
- Posty: 1292
- Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
- Lokalizacja: Racibórz
Liquid – Kolega miał młodego samca jastrzębia -na podwórku były kury a na dachu gołębie .
Każdo wyniesienie ptaka z pomieszczenia - kury wiały gdzie popadnie z wielkim wrzaskiem , a gołębie przy każdym rozłożeniu skrzydeł przez niego rozlatywały się we wszystkie strony i jak były zmęczone siadały na okolicznych dachach sąsiadów .próbował je ,,pogodzić ‘’w ten sposób ,że gdy zamierzał wynieść jastrzębia to nie wypuszczał gołębi , a jastrzębia sadzał na berle przed domem na trawniku z dala od zagrody z kurami co o tyle poprawiło sytuacje ,że nie musiał rozdzielać kogutów /dużych i walecznych/ od drapieżnika którego próbowały nękać i atakować ,ale ostrzegawczy krzyk drobiu i tak szarpał mu nerwy za każdym razem gdy jastrząb się poruszył albo co gorsza zeskakiwał i wskakiwał na berło ! Wpierw przygotuj dziadka na tego typu wydarzenia ,a najlepiej spytaj się go czy się na nie zgadza !

Każdo wyniesienie ptaka z pomieszczenia - kury wiały gdzie popadnie z wielkim wrzaskiem , a gołębie przy każdym rozłożeniu skrzydeł przez niego rozlatywały się we wszystkie strony i jak były zmęczone siadały na okolicznych dachach sąsiadów .próbował je ,,pogodzić ‘’w ten sposób ,że gdy zamierzał wynieść jastrzębia to nie wypuszczał gołębi , a jastrzębia sadzał na berle przed domem na trawniku z dala od zagrody z kurami co o tyle poprawiło sytuacje ,że nie musiał rozdzielać kogutów /dużych i walecznych/ od drapieżnika którego próbowały nękać i atakować ,ale ostrzegawczy krzyk drobiu i tak szarpał mu nerwy za każdym razem gdy jastrząb się poruszył albo co gorsza zeskakiwał i wskakiwał na berło ! Wpierw przygotuj dziadka na tego typu wydarzenia ,a najlepiej spytaj się go czy się na nie zgadza !
Dziadek jest przychylny temu, bo miał doświadczenie z hodowlą drobiu i drapieżnych ptaków na jednym podwórku, gdzie zwierzęta akceptowały swoją obecność. Tylko im więcej ja czytam Waszych opinii, oraz radzę się osób mających jakąś wiedzę w tym zakresie, tym bardziej czuję, że akceptacja wśród zwierząt to totolotek. Poza tym coraz większe mam obawy związane z chorobami i pasożytami, które mogą wpływać na zdrowie ptaka. Muszę to wszystko dokładnie przemyśleć i (oby) znaleźć rozwiązanie. Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedzi.
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota