Imprint
Imprint
Witam. Mam pytanie czy imprint (od skorupki totalnie wdrukowany ma mnie) od początku 24h/dobę ze mną, karmiony do syta i puszczony luzem, najpierw w domu potem na zewnątrz. Stopniowo, karmiony w ściśle określonej sytuacji będzie sam polował, skoro mu jedzenie pod nos podkładają i czy kiedy w końcu sobie pierwszy raz poleci wróci (do tatusia
) tam gdzie go karmią.
Jesli mowisz o imprintingu w kontekscie sokolnictwa, to jesli nie masz wiedzy na ten temat to skonczyc sie to moze dosyc irytujacym podopiecznym
, co wiecej moga sie wyksztalcic u niego fobie ktore jest okrutnie ciezko przezwyciezyc.
A jak poluja ? Jak zrobisz swoja czesc treningu poprawnie on zrobi swoje w polu. Raczej ten aspekt jest bardziej ksztaltowany przez twoj trening i cechy osobnicze.
A jesli myslisz o imprincie puszczonym samopas liczac ze bedzie wracal w 1 miejsce jak golab, to sie grubo mylisz.
A jak poluja ? Jak zrobisz swoja czesc treningu poprawnie on zrobi swoje w polu. Raczej ten aspekt jest bardziej ksztaltowany przez twoj trening i cechy osobnicze.
A jesli myslisz o imprincie puszczonym samopas liczac ze bedzie wracal w 1 miejsce jak golab, to sie grubo mylisz.
należy sobie zdać sprawę z tego, że sztuka układnia imprintów polega na zastąpieniu mu rodziców w kolejnych etapach rozwoju. To znaczy, że kiedy wdrukowuje się na rodziców (pierwszy etap), wdrukowuje się na Ciebie. Nastepnie uczy sie latac, poznaje rewir itd. Kiedy umie dobrze latać ,rodzice uczą młodego ptaka polować (kilka tygodni później, zależy od gatunku). I jest to odpowiedni moment na naukę polowania przy prowadzeniu imprinta, ponieważ jest to czas kiedy w ptaku tym budzi się instynkt łowiecki i najlepiej uczy się sztuki polowania. Podobno ptaki ciągle wdrukowują się, aż do czasu osiągnięcia dojrzałości płciowej.
ps: Dobrze ułożone imprinty są odważniejsze podczas polowania...
ps: Dobrze ułożone imprinty są odważniejsze podczas polowania...
Od razu mówię, że to tylko pytanie TEORETYCZNE. Powiedzmy, że mam imprinta i nie interesują mnie jego fobie i nie uczę go plowac tylko BRAĆ jedzenie z jednego miejca, kiedy tylko jest głodny i kiedy ma na to ochotę. To po co ma latac polować i dlaczego ma nie wracać do miejsca gdzie nie musi się męczyć przy zdobywaniu jedzenia. I nie bierzemy pod uwage szukania partnera. do rozmnażania.
-
ZaP
- sokolnik
- Posty: 832
- Rejestracja: wt sie 23, 2005 8:12 am
- Lokalizacja: Ostrów Mazowiecka
- Kontakt:
chwila chwila, harris uwarunkowuje sie na konkretna osobe
i delikatnie mowiąc nie tyle, że nie leci do obcych co nawet na nich krzyczy
- bynajmniej moj.
Wychowany u mni eod 29 dnia życia. Mimo to nie próbuje z nim latać w za wysokiej kondycji.
I tu pytanie do posiadaczy Hariisów - w jakiej wadze pełnej i łowczej macie swoje ptaki.
Ja swojego po zimie troche upasłem niestety... i jescz ejedno pytanie - różnie różni mowią - latacie z Harrisem w trakcie pierzenia? moj zaczął gubić pierwsze lotki i tu rebus... jedni latają inni nie. a jak Wy ?
ZaP
Wychowany u mni eod 29 dnia życia. Mimo to nie próbuje z nim latać w za wysokiej kondycji.
I tu pytanie do posiadaczy Hariisów - w jakiej wadze pełnej i łowczej macie swoje ptaki.
Ja swojego po zimie troche upasłem niestety... i jescz ejedno pytanie - różnie różni mowią - latacie z Harrisem w trakcie pierzenia? moj zaczął gubić pierwsze lotki i tu rebus... jedni latają inni nie. a jak Wy ?
ZaP
ja osobiście nie miałem bezpośredniego kontaktu z harrisem, ale obserwowałem sokolników pracujących z nimi (Nisus:) I jak dobrze pamiętam to ptaki te (małe samce) były ukracane przy wadze nieco nizszej niz 600 a pozniej latały w ok 750!!! Nawt karmione przez kilka dni z rzędu do pełna latały dobrze... I było to w okresie letnim, przy wysokich temperaturach... Wynika to z ich natury. Myślę, że przy takim karmieniu nie ma obawy o pierzenie...
Kolego ZAP, a czy miałeś już kiedyś problemy ze swoim harrisem w nieco wyższej wadze
Bo jeśli nie, to ja byłbym odważny 
Kolego ZAP, a czy miałeś już kiedyś problemy ze swoim harrisem w nieco wyższej wadze
W sokolnictwie stosuje się do takich ptaków "oblot".Ale muszą ku temu byc warunki.
W Twoim przypadku, ptak w fazie "wodzenia"tzn podążania za dorosłymi, będzie do Ciebie wracał. Kiedy jednak uda mu się zapolować a to już instynkt i na niego nie mamy wpływu ,wtedy może nie wrócić. Następnie kiedy nic nie złapie zbliży się do ludzi bo "oni" go karmili a to nie koniecznie musisz być TY. Nie ma tu pewników na które odpowiemy jednoznacznie.
Uwarunkowanie jest dobre przy nauce jastrzębia np. na zające ,które są bardzo trudną zdobyczą.
W Twoim przypadku, ptak w fazie "wodzenia"tzn podążania za dorosłymi, będzie do Ciebie wracał. Kiedy jednak uda mu się zapolować a to już instynkt i na niego nie mamy wpływu ,wtedy może nie wrócić. Następnie kiedy nic nie złapie zbliży się do ludzi bo "oni" go karmili a to nie koniecznie musisz być TY. Nie ma tu pewników na które odpowiemy jednoznacznie.
Uwarunkowanie jest dobre przy nauce jastrzębia np. na zające ,które są bardzo trudną zdobyczą.
dzięki PAKO, o to mi chodziło. A jest ktoś w Polsce kto miał doczynienia z imprintami takimi od momentu wylkucia (a nie zabieranymi po kilku lub kilkunasty dniach). Bo w literaturze strasznie mało jest o takim wychowaniu. Z tego co widzę to większość preferuje starsze ptaki (przynajmniej kilkunastodniowe), penie dlatego że mniej kłopotu.