Telemetria - Luxander
No to wyslijcie lepiej do serwisu ten model marshalla ktory byl testowany, nie wykluczone ze, antena jest uszkodzona. Rowniez testowalem oba i byla spora roznica, gdyby nie porzyczony marshall kumpel stracil by ptaka, o luxander walil we wszystkich kierunkach. Luxander ma parszywy filtr szumow i w miescie zapomnij o patrzeniu na wskazowke. Do tego na krotkie odleglosci skuteczniejsza byla by chyba rozdzka do odnajdywania zyl wodnych, powodzenia jak wam jesienia spadnie z ptaka nadajnik do lisci.
7 lat ostrego uzywania w polu Marshalla, upadki do sniegu, piachu, blota i wody. Transportowany w plecaku albo torbie bez pokrowca, poprostu wrzucony. I dopiero jak spadlem z gzymsu wspinajac sie zeby zlapac lepszy sygnal, uszkodzilem antene i musialem wyslac do serwisu. Nie jezdzilem po nim samochodem, ale napewno wyszedl by nie gorzej niz Lux.
7 lat ostrego uzywania w polu Marshalla, upadki do sniegu, piachu, blota i wody. Transportowany w plecaku albo torbie bez pokrowca, poprostu wrzucony. I dopiero jak spadlem z gzymsu wspinajac sie zeby zlapac lepszy sygnal, uszkodzilem antene i musialem wyslac do serwisu. Nie jezdzilem po nim samochodem, ale napewno wyszedl by nie gorzej niz Lux.
- Mbartnik
- młodszy sokolnik
- Posty: 280
- Rejestracja: śr sie 27, 2008 9:32 pm
- Lokalizacja: Wzgórza Strzelińskie
- Kontakt:
Ja kamyczek do ogródka Luxandera pozwolę sobie dorzucić.
1. Pierwszy gigant miałem w mieście i faktycznie parę szopek z sygnałem było, ale bez większych problemów ptak został namierzony. Dzięki Gośka za szybki kurs obsługi.
2. W zaroślach po pachy na kuraku też po 10 minutach udało się bardzo dokładnie zlokalizować ptice.
3. W topniejącym śniegu przy rowie (niestety po wypadku z samochodem) Luxander namierzył ptaka w ciągu niecałej minuty z dużą dokładnością.
Woli dopisania - z Marshallem miałem doczynienia na obrazku i u kolegów (majętniejszych) sokolników, więc nie mam porównania.
Chcę tylko powiedzieć, że nie ma co psów wieszać na sprzęcie, który się sprawdza.
1. Pierwszy gigant miałem w mieście i faktycznie parę szopek z sygnałem było, ale bez większych problemów ptak został namierzony. Dzięki Gośka za szybki kurs obsługi.
2. W zaroślach po pachy na kuraku też po 10 minutach udało się bardzo dokładnie zlokalizować ptice.
3. W topniejącym śniegu przy rowie (niestety po wypadku z samochodem) Luxander namierzył ptaka w ciągu niecałej minuty z dużą dokładnością.
Woli dopisania - z Marshallem miałem doczynienia na obrazku i u kolegów (majętniejszych) sokolników, więc nie mam porównania.
Chcę tylko powiedzieć, że nie ma co psów wieszać na sprzęcie, który się sprawdza.
Nie kwestionuje dzialania Luksandera, nowe odbiorniki napewno sa na poziomie starego marshalla, a ten do tej pory nigdy mnie nie zawiodl, a mialem juz ekstrema doprowadzajace do siwizny, jednak nie demonizowal bym ceny Marshalla. Co jak co ale telemetria jest ostatnia rzecza na ktorej bym oszczedzal, to czasem jedyny deska ratunku. Predzej odstawil bym mieso na pol roku zeby zaoszczedzic, albo jadl to co ptak zlapie ;p wtedy pewnie nie doczekal bym zakupu 
ja wogole bym nie demonizowal telemetrii bo tak naprawde to powinna byc deska ratunku w ostatecznosci a nie codzienny sposob na odnalezienie ptaka. I nie wiem skad powyzsze porownanie bo nie sadze bys na tyle profesjonalnie przetestowal te odbiorniki. Wedlug mnie nowe odbiorniki sa na tym samym poziomie i takie efekty pokazywalo porownanie chyba ze fm100 oprocz mniejszej ilosci kanalow ma cos jeszcze,,,, Ty tylko dlatego ze cos nie ma ladnego znaczka i nie jest czarne nazywasz to "złomem" a z tym sie zgodzic nie mogeNisus pisze:Nie kwestionuje dzialania Luksandera, nowe odbiorniki napewno sa na poziomie starego marshalla, a ten do tej pory nigdy mnie nie zawiodl, a mialem juz ekstrema doprowadzajace do siwizny, jednak nie demonizowal bym ceny Marshalla. Co jak co ale telemetria jest ostatnia rzecza na ktorej bym oszczedzal, to czasem jedyny deska ratunku. Predzej odstawil bym mieso na pol roku zeby zaoszczedzic, albo jadl to co ptak zlapie ;p wtedy pewnie nie doczekal bym zakupu
Wez jastrzebia i poluj codziennie, telemetrie przyspawasz sobie do reki, bo tyle trzeba szukac po krzakach. Przy ostrym polowaniu to nie deska ratunku, a podstawowe narzedzie pracy. Przynajmniej na moich terenach gdzie jest wiecej krzakow niz pola.
Testowalismy z tego samego miejsca oba odbiorniki, jeden wyslal nas na drugi koniec miasta a drugi z prostej do sokolicy siedzacej na wierzowcu. Pozniej wieszalismy kilka nadajnikow na drzewach i sprawdzalismy zasieg, na bardzo duzych odleglosciach luxanderowi szumy odrazu wybijaja wskazowke do oporu i byla zabawa w nietoperza, czyli z ktorej strony jest glosniej o 1 decybele.
Przy najblizszej okazji sprawdze oba sprzety jeszcze raz, moze to tamten byl walniety. Chcial bym sie mylic, bo za niedlugo kupuje nowy sprzet a roznica ceny przy tak wysokim dolarze jest zachecajaca.
Testowalismy z tego samego miejsca oba odbiorniki, jeden wyslal nas na drugi koniec miasta a drugi z prostej do sokolicy siedzacej na wierzowcu. Pozniej wieszalismy kilka nadajnikow na drzewach i sprawdzalismy zasieg, na bardzo duzych odleglosciach luxanderowi szumy odrazu wybijaja wskazowke do oporu i byla zabawa w nietoperza, czyli z ktorej strony jest glosniej o 1 decybele.
Przy najblizszej okazji sprawdze oba sprzety jeszcze raz, moze to tamten byl walniety. Chcial bym sie mylic, bo za niedlugo kupuje nowy sprzet a roznica ceny przy tak wysokim dolarze jest zachecajaca.
z jednym sie musze zgodzić. szukanie Luxanderem w mieście to koszmar. szumy i zakłócenia są straszne. jeśli latasz z jastrzębiem to pół biedy bo raczej do miasta nie poleci ale z sokołem jest juz problem.podobnych trudności nastrecza Luxander w gęstym zalesionym terenie jęsli jest do tego pofładowany (choćby lasy na polodowcowych terenach wokół Trójmiasta). przy odrobinie wprawy z czasem nauczysz sie rozpoznawać co jest sygnałem a co jego odbiciem choć przyznam że często sie zdarza że odbicie jest silniejsze od samego sygnału. nie testowałem Marshalla w mieście ale słyszłem że spisuje sie duzo lepiej. podobnie w terenie lesnym. w końcu uciułam kupię i wtedy ocenię. Ci ze znajomych którzy mają Marshalla są bardzo zadowoleni.
Ilu znasz polujących sokolników bez telemetrii? zwłaszcza tych którzy polują z sokołami. choć dobrze wiem że to nie telemetria układa ptaka ale właśnie przez brak telemetrii straciłem miojego najlepszego jastrzebia. gdy polujesz z sokołem np. na gawrony to atak często kończy sie daleko poza zasięgiem twojego wzroku. i co ? warto zaosczędzic na sprzęcie i stracic ptaka z dobrej hodowli za ktrego trzeba był zapłacic niemałe pieniądze i wlożyc w niego kupę czasu serca i cierpliwości? ja mam telemetrię jak każdy sokolnik który lata z dużymi sokołami takimi jak wedrowne i hybrydy czy rarogi i nie wydaje mi sie zeby sprzęt czynił ze mnie beztalencie. telemetria to środek a nie metoda. szukałaś kiedyś jastrzębia w krzakach z upolowaną kuropatwą? potrafi położyc sie w kotlinie jak zając i nie wyda z siebie zadnego dźwieku nawet gdy przechodzisz metr obok niego. kiedyś szukając ptaka z ułówką kilka razy prawie go rozdeptalismy tak sie ukrył i nawet nie poruszył dzwonkiem. innym razem bażant wciągnął samca jestrzębia kolegi pod ziemię do wyrotu w wyrążonym, spróchniałym pniu i wystawały tylko czubki lotek pierwszorzędowych.to ze go znależlismy to cud. może kiedys latało sie bez telemetrii ale w czasach gdy dozwolony był odlów dziczków nie był problemu z tym zeby uciekniera zastąpic nowym ptakiem. tak sobie ogladam czasem stare zdjęcia w Łowcu z tych czasów i co roku na zbiorce stoją sokolnicy a na rękwicach znów rudo... te czasy minęły. jastrząb z cites kosztuje tyle co sokół a na zachodzie nawet wiecej niż np. raróg więc warto miec możliwość odszukania go w razie potrzeby. bo ci którzy bawią sie w to od dawna wiedzą że dobrych polujących ptakow czasem sie szuka i tyle. znam jednego sokolnika ktory poluje z jastrzebiami bez telemetrii ale lata na swoim, rozległym terenie dobrze znanym ptakom ale mało kto ma taki komfortiskra pisze:No i po raz kolejny przydałoby się koledzy i koleżanki przypomnieć:
" Telemetria ptaków nie układa"
A ja dorzucę od siebie jeszcze powiedzonko ze środowiska jeździeckiego:
"Im więcej sprzętu, tym mniej talentu"